<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608</id><updated>2012-02-04T07:53:03.788+01:00</updated><category term='Treść żołądka'/><category term='O kobietach'/><category term='Dziwne opowiastki'/><category term='Matematyka'/><category term='Fizyka'/><category term='Ankiety'/><category term='Kraina fantazji'/><category term='Księga osobowości Szaniego'/><category term='O religii'/><category term='Ciekawe rozmowy'/><category term='O studiach'/><category term='Filmoteka'/><category term='Kraina snów'/><category term='O grach'/><category term='O seksie'/><category term='Przebłyski geniuszu'/><category term='O muzyce'/><category term='O książkach'/><category term='O miłości'/><title type='text'>Szani Zero</title><subtitle type='html'>Dziwne, jasne miejsce... bez klamek... zakład zamknięty?! Nie... to znowu klamki ukradli...</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>129</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-3334835381324117989</id><published>2011-09-12T14:26:00.000+02:00</published><updated>2011-09-12T14:26:09.767+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='O książkach'/><title type='text'>Czarna bezgwiezdna noc - Stephen King. Część III</title><content type='html'>Opowiadaniem nr 4, będącym ostatnim, jest historia małżeństwa, szczęśliwego małżeństwa, które zamienia się w nostalgię lub piekło, gdy żona odkrywa mroczny sekret męża, seryjnego mordercy. Opowiadanie jest niezłe, lepsze niż nr 2, ale nie dorasta do pięt nr 1, a zwłaszcza nr 3. Nie mam co tu pisać, by dowiedzieć się więcej, odsyłam do lektury, to najprostszy i jedyny słuszny sposób na zajrzenie w duszę Czarnej bezgwiezdnej nocy, tomikowi bardzo dobremu w moim mniemaniu. Mam swoje przemyślenia, swoje wnioski, swoje marzenia, swoje fantazje związane z każdym z tych opowiadań, jednak zostawię je dla siebie by nikomu nie psuć smaku Stephena. Pozwolę sobie zakończyć cytatem z Posłowia, który mi się bardzo spodobał i został przeze mnie przyswojony jako "zgadzam się, tak jest"... Nigdy nie można być pewnym. Niczego, ani nikogo. Nikogo nie zna się tak naprawdę "całego". Zaufanie staje się dziecinną igraszką, stratą czasu...&lt;br /&gt;&lt;i&gt;"W porządku, chyba już dość nabyliśmy się w czarnej, bezgwiezdnej nocy. Obok jest inny, wielki świat. Weź mnie za rękę, przyjacielu, a ja z radością poprowadzę cię ku słońcu. Cieszę się, że tam pójdziemy, bo uważam, że ludzie w większości są zasadniczo dobrzy. Wiem, że ja jestem.&lt;br /&gt;To ciebie nie jestem do końca pewny."&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-3334835381324117989?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/3334835381324117989/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=3334835381324117989' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/3334835381324117989'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/3334835381324117989'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2011/09/czarna-bezgwiezdna-noc-stephen-king_12.html' title='Czarna bezgwiezdna noc - Stephen King. Część III'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-8759317692980238912</id><published>2011-09-11T21:28:00.000+02:00</published><updated>2011-09-11T21:28:59.810+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='O książkach'/><title type='text'>Czarna bezgwiezdna noc - Stephen King. Część II</title><content type='html'>Będzie tu mowa o opowiadaniu nr 2 i nr 3, choć jestem w trakcie nr 4, więc... no cóż, zobaczymy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Opowiadanie nr 2 nosi tytuł Wielki Kierowca. Słuchamy tu dosyć badziewnej historii o babce, którą zgwałcono, a która potem się mści. Jedyna ciekawostka to to, że owa bohaterka jest pisarką, a jedna z jej bohaterek (chyba, byłem pijany) nazywa się Marple (Agatha Christie się kłania). Ciekawy zabieg, Stephen w głowie gwałci Agathe Christie. Sztampowe, oklepane, nieciekawe, średnio wciągające, bardziej nudne, opowiadanie ratuje sposób narracji - bohaterka mówi różnymi głosami, personifikując swojego kota czy GPS. Widocznie stare panny z kotami tak już mają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Opowiadanie nr 3 nosi tytuł Dobry Interes. I jest genialne. Główny bohater ma kochającą żonę, złośliwego raka (wychodzi na to samo, prawda? ;)), dzieci i przyjaciela. Pewnego dnia spotyka straganik o szyldzie "przedłużamy losy", który to obsługuje Pan Bełdia (szybkie przestawienie sylab i mamy Diabła, choć od pewnego czasu nie znoszę pierwszej sylaby tego słowa, "Dia" to skrót w jakim moja obecna/była - to ciężko ustalić, pewnie o tym napisze, by móc pomyśleć w spokoju - dziewczyna zwracała się do ziutka, któremu najchętniej wyprułbym flaki). Pan Bełdia specjalizuje się autentycznie w przedłużaniu losów. Od terminów spłat w banku, przez... a zresztą, sami przeczytajcie ;).&lt;br /&gt;&lt;i&gt; "Streeter zauważył nie bez pewnej fascynacji, że choć George Bełdia jest tęgi, jego cień prezentuje się równie chudo i chorobliwie jak jego własny. Przyjął, że cienie wszystkich ludzi zaczynają tak wyglądać o zachodzie słońca, zwłaszcza w sierpniu, kiedy końcówka dnia trwa długo, przeciąga się i jest w jakiś sposób nieprzyjemna.&lt;br /&gt;– Nie widzę buteleczek – powiedział Streeter.&lt;br /&gt;Bełdia oparł się palcami dłoni o stolik i pochylił, nagle przybierając wygląd człowieka&lt;br /&gt;interesów.&lt;br /&gt;– Sprzedaję przedłużenia – odpowiedział.&lt;br /&gt;– Co szczęśliwym przypadkiem pasuje do nazwy tej drogi.&lt;br /&gt;– Nigdy o tym nie pomyślałem, ale zapewne ma pan rację. Choć czasami cygaro jest tylko cygarem*, a przypadek jest po prostu przypadkiem. Każdy chce jakiegoś przedłużenia, panie Streeter. Gdyby był pan młodą kobietą uwielbiającą zakupy, zaproponowałbym panu przedłużenie kredytu. Gdyby był pan mężczyzną z małym penisem... genetyka potrafi być okrutna... zaproponowałbym panu przedłużenie siurka.&lt;br /&gt;Streeter był zdumiony i rozbawiony śmiałością tych słów. Po raz pierwszy od miesiąca – od momentu diagnozy – zapomniał, że ma bardzo agresywną i wyjątkowo szybko postępującą formę raka.&lt;br /&gt;– Pan żartuje.&lt;br /&gt;– Och, kocham dowcipkować, ale nigdy nie żartuję z interesów. Swego czasu sprzedałem dziesiątki przedłużeń penisa i przez chwilę byłem nawet znany w Arizonie jako „El Pene Grande”."&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;O okrutnej genetyce sam wiem, ale zamiast przedłużenia penisa wybrałbym coś innego. Jeżeli bóg albo diabeł istnieją, to proszę, niech się któryś zgłosi i podpisze ze mną pakt. Czysty, zwyczajny interes... na pewno się dogadamy. Gwarantuje. Więc gdyby przypadkiem przeglądał Pan Panie Szatanie tego bloga, proszę, niech Pan napisze. Lub Pani. Sam nie wiem jakiej płci jest Szatan... proszę Pana/Panią o wybaczenie za mą niewiedzę, tak to po prostu w życiu jest, zresztą sam Pan/Pani wie i widzi patrząc na zagubionego, durnego karalucha.&lt;br /&gt;W każdym razie ceną jest 15% dochodów naszego bohatera plus ktoś kogo nienawidzi, by zrobić mu coś paskudnego. Bilans musi wyjść na zero (a skoro tak, to ciekawe kiedy stanę się miliarderem...). Kimś kogo nienawidzi jest jego najlepszy przyjaciel i tak... zamilknę, przeczytajcie sami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O kolejnym opowiadaniu napisze w części III. Ciau.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-8759317692980238912?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/8759317692980238912/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=8759317692980238912' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/8759317692980238912'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/8759317692980238912'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2011/09/czarna-bezgwiezdna-noc-stephen-king_11.html' title='Czarna bezgwiezdna noc - Stephen King. Część II'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-5197013793183724605</id><published>2011-09-11T01:00:00.003+02:00</published><updated>2011-09-11T01:05:26.056+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dziwne opowiastki'/><title type='text'>"Orzeźwienie"</title><content type='html'>&lt;i&gt;"To jest ta chwila, te parę sekund.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Serce łomocze.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Szyba pęka. Szkło jest wszędzie. &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;High. &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Włosy stają dęba.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Wewnątrz coś rośnie, rozpycha się w trzewiach i TO czujesz.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Wiesz, że nie ma odwrotu.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Wiesz, że doprowadzono Cię tu drogami, którymi nie zawsze chciałeś iść.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Patrzysz z wysoka na swoje bezwładne ciało, ulatujesz ku niebu by spojrzeć w swą twarz oczekując na finał.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;I wtedy spadasz.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Low. &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Wbijasz się z impetem we własne ciało, budzisz się, otwierasz oczy, wrzeszczysz, płaczesz, szarpiesz i wiesz.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Wyrwany z najgłębszych odmętów oceanu łykasz powietrze, tak upragnione powietrze, napełniasz tym samym płuca ogniem.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Czujesz, że żyjesz gdy kawałki ostre jak brzytwa tną Twą skórę. Szkło dostaje się pod paznokcie, wypełnia buty. &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;High.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;To Twoje chwile, dla nich się urodziłeś. Dla tych sieci, dla intryg, dla urojeń, które tylko Ty możesz stworzyć, ale to nie najgorsze. Najgorsze jest to, że większość urojeń jest prawdziwa, więc nie wolno Ci żadnej lekceważyć.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Low.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;I wtedy przychodzi ona. Opatulona fioletowym szalem, skrywającym słodki kształt pokusy. Czujesz jego smak, wiesz co się stanie i nie oponujesz. Szkło zaczyna wirować, sięga do oczodołów, wbija się w pośladki, gdy bierzesz pokusę na parkingu pod supermarketem. Pamiętaj - ona nie jest wyjątkowa. &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;I czujesz się fałszywym Bogiem. Marnym falsyfikatem. &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;High.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Doglądasz swoich dzieci, które dawno odfrunęły z gniazda. Patrzysz jak szamoczą się z rzeczywistością starając ochronić swe dawno wypalone ogniem skrzydła, widzisz ich życie toczące się zgodnie z przepowiednią. Twoją przepowiednią. I zostaje już tylko ogień.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Low.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Wracają Ci zmysły. Odzyskujesz smak by czuć suche, spragnione wszystkiego usta, węch by woń dymu znowu łechtała zatoki, dotyk by się oprzeć, wzrok by podziwiać szkło mieniące się w blasku, słuch by trzask paleniska był wyjątkowy.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;High.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Słyszysz już ich głos, wokal, gitara, wokal, gitara, wydzierają Ci wnętrzności, szczury przyszły na żer. Trwa to latami, a Twą liczbą staje się 3. Trzykrotna litera też wyśmiewa Twoje podejrzenia. Czy to może być przypadek? Czy przypadek istnieje?&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Low.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Nie. &lt;br /&gt;Zapalasz się, stajesz się pochodnią. Odłamki szkła topnieją we wszystkich otworach Twego ciała. Żyć wiecznie będąc jedynie zapałką czy ulotną chwilę jako słońce, spalić się szybko, niezwykle jasnym blaskiem.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;High.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Niezależnie co wybierzesz, ból będzie nie do zniesienia, cierpienie jest tym, co czyni życie prawdziwym. Tym, co każe Ci zmartwychwstawać, gdy musisz odebrać zemstę. Twoją zemstę.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Low.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Powstań teraz i idź, są światy inne niż ten. Bądź demonem by odnaleźć swojego anioła. Poluj łowco.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Pamiętaj tylko, by nie zapomnieć o szczurach. Znajdź jednego trupa, a kolejne wysypią się ze wszystkich szaf.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Wiesz już, że gdy chodzi o obłęd, zło i popapranie, jakiekolwiek granice przestają istnieć. Jest tylko nieskończona otchłań. Kazali Ci na nią patrzeć, brać w niej udział, tańczyć jak zagra gitara, tupać, gdy usłyszysz wokal pokusy.&lt;/i&gt;&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;High.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Nadeszły żniwa. A Ty częściowo wróciłeś, wstałeś rano by poznać, że jedna z Twoich połów jest martwa.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;I ona też musi zmartwychwstać by się dokonało, by pamiętano, by stać się oryginałem.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Low."&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-5197013793183724605?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/5197013793183724605/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=5197013793183724605' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/5197013793183724605'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/5197013793183724605'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2011/09/orzezwienie.html' title='&quot;Orzeźwienie&quot;'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-3568832839392111635</id><published>2011-09-10T01:22:00.002+02:00</published><updated>2011-09-10T01:47:45.546+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='O książkach'/><title type='text'>Czarna bezgwiezdna noc - Stephen King. Część I</title><content type='html'>Nie wiem co mnie tu przywiodło.&lt;br /&gt;Może zwyczajna ochota?&lt;br /&gt;Może potrzeba?&lt;br /&gt;A może nieodparta chęć pisania?&lt;br /&gt;Prawda jest taka, że kłamię. Przywiodła mnie tu pewna urocza dama, której za to dziękuje. Czy może istnieć coś cenniejszego dla kogokolwiek kto kiedykolwiek cokolwiek napisał, niezależnie od poziomu i stopnia niedoskonałości, jak komplement i prośba?&lt;br /&gt;Nie. Zwłaszcza, gdy jest się podpitym (bez urazy moja droga, bardzo proszę i dziękuję).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po owym preludium chciałbym przejść do sedna, do Czarnej bezgwiezdnej nocy Kinga, czyli małego zbioru opowiastek tego wybitnego autora. Pierwszą z nich jest 1922.&lt;br /&gt;Opowieść o...&lt;br /&gt;&lt;i&gt;"Nazywam się Wilfred Leland James, a to jest moja spowiedź. W czerwcu 1922 roku zamordowałem żonę, Arlette Christinę Winters James, i żeby ukryć ciało, wrzuciłem je do starej studni."&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Cóż, opowieść zdaje się banalna, jednak otwiera pewne sprawy, pewne kwestie interakcji międzyludzkich. Interakcji, które ponad miarę oddziałują na czytelnika bardziej niż sam opis podrzynania gardła owej Arlette, jakby była zwykłym wieprzem. Osobiście jest to dla mnie tym bardziej ciekawy utwór, gdyż porusza dwa bieguny, tak często brane pod uwagę w tym miejscu. Miłość i nienawiść. Nie, źle. Jak sam King to ujmuje, nienawiść tak silną, że powstać mogła jedynie z miłości&lt;i&gt;.&lt;/i&gt; Ukazano tutaj rozdarcie człowieka na dwa różne światy, jego powierzchowną warstwę, tą która mówi "kocham Cię", całuje, przytula, kłamie i mówiąc wprost, pieprzy, oraz pewnego nieokreślonego chochlika wewnątrz...&lt;br /&gt;&lt;i&gt;"Wierzę, że w każdym siedzi jakby inny człowiek, obcy, taki Przechera. I wierzę, że kiedy zaczął się marzec 1922 roku, gdy niebo nad hrabstwem Hemingford stało się białe, a każde pole było zaśnieżonym błockiem, Przechera w farmerze Wilfredzie Jamesie wydał wyrok na moją żonę i przesądził o jej losie. I słusznie się jej to należało. Biblia mówi, że niewdzięczne dziecko jest jak wąż wyhodowany na własnej piersi, ale kłótliwa i niewdzięczna żona to coś jeszcze gorszego."&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Każdy kto mnie zna niewątpliwie już rozumie czemu tak mi się podoba ta historia. Życie lubi płatać psikusy, niezależnie od czasu. 30 minut, dni, miesięcy czy lat - im dłużej trwa, tym większy będzie huk upadku otaczającej nas kopuły kłamstw. Kłamstw którymi Arlette karmiła Wilfreda, którymi on karmił ją i które słyszał ich syn. Kłamstw które każdy z nas słyszy codziennie, każdego dnia, jednak tylko jakaś mała część osobowości w istocie zapala czerwone światełko z napisem "bujda", światełko które jest przyćmione przez blask drugiej połowy naszego życia, naszych dzieci, naszych rodziców. Innymi słowy, ludzi którym w ogóle na nas tak naprawdę nie zależy, a jeżeli twierdzą inaczej, to cóż... "bujda", "bujda", "bujda"...&lt;br /&gt;&lt;i&gt;"– Co wolisz w takim razie? – zapytałem, opowiedziawszy mu to wszystko z największymi szczegółami.&lt;br /&gt;– Chcę zostać tu z tobą, tato – odparł. Łzy płynęły mu po policzkach. – Dlaczego ona musi być taką... taką...&lt;br /&gt;– No, dalej – zachęciłem go. – Słowa prawdy nigdy nie są przekleństwem, synu.&lt;br /&gt;– Taką zdzirą!&lt;br /&gt;– Bo taka jest większość kobiet – odrzekłem. – To część ich natury, której nie da się wykorzenić. Pytanie brzmi jednak, co mamy zamiar z tym zrobić."&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Apogeum mojej natury, nieprawdaż? Owszem, czuje się głęboko związany z Wilfredem, może przez alkohol, może przez coś więcej. Zasadniczą różnicą między nami jest, cóż... najprościej oddają to dwa słowa. Skala i Brutalność, których mam zdecydowanie więcej w umyśle niźli on kiedykolwiek byłby w stanie zdobyć. Tracę wątek, więc...&lt;br /&gt;O ironio, jednak śmierć została podpisana ręką samej Arlette. &lt;br /&gt;&lt;i&gt;"Policzek, który mu wymierzyła, stał się wyrokiem śmierci."&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Tak oto King opisał uderzenie syna przez Arlette. Wyroki zawsze podpisujemy sami, nawet o tym nie wiedząc. Głupota nas do tego pcha.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;"Bardzo młodzi mężczyźni nieodmiennie stawiają na piedestale swoją pierwszą miłość i kiedy ktoś, nawet własna matka, ośmieli się napluć na ich ideał..."&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;A tak obrazę miłości owego młodziana.&lt;br /&gt;Cóż... wnioskuje z tego, że jestem stary.&lt;br /&gt;Natomiast zachowując już powagę, jest to prawda, jednak ma swoje wyjątki - wyjątki za które pokocha mnie każda feministka. Pluć na owy ideał nie może nikt, oprócz samych młodych. Czemu? Już śpieszę z odpowiedzią - gdyż ten ideał jest tylko ich, nie istnieje. Jest mieszanką kłamstw pozorantki i kłamstw naszych umysłów. To co istnieje w naszej głowie zawsze można zniszczyć - choćbyśmy chcieli unicestwić siebie samych.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;"Nasze krowy ryczały, bo rankiem nie zostały wydojone. Zrobiłem to, a potem wypuściłem je na pastwisko, gdzie zostały do zachodu słońca, bo nie zagoniłem ich z powrotem na drugie dojenie tuż po kolacji. Im było wszystko jedno; krowy godzą się na to, co jest. Gdyby Arlette bardziej przypominała jedną z naszych krasul, nadal by żyła i zamęczała mnie, żebym kupił nową zmywarkę z katalogu Monkey Ward. I pewnie bym ją dla niej kupił. Zawsze udawało się jej do czegoś mnie namówić." &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;By narobić smaku wszystkim fanom "ostrych" kawałków dodam jeszcze ten cytat.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;"Wiedziałem jedynie, że we wszystkich moich planach dotyczących tego momentu – innymi słowy, w marzeniach o chwili, gdy się jej pozbywam – zawsze widziałem nóż, który teraz trzymałem w ręku. Zatem nóż tego dokona. Nóż – albo nici z całego zamiaru."&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;I na moim ulubionym skończę, Wilfred o Arlette:&lt;br /&gt;&lt;i&gt;„Nie dosiadaj kobyły bez uzdy, bo nigdy nie wiadomo, w którą stronę ta dziwka pobiegnie”.&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-3568832839392111635?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/3568832839392111635/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=3568832839392111635' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/3568832839392111635'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/3568832839392111635'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2011/09/czarna-bezgwiezdna-noc-stephen-king.html' title='Czarna bezgwiezdna noc - Stephen King. Część I'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-8433917631337351276</id><published>2011-01-28T22:48:00.000+01:00</published><updated>2011-01-28T22:48:36.865+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Treść żołądka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dziwne opowiastki'/><title type='text'>Zabawki i sprawy ogólne</title><content type='html'>Ależ ten czas powoli leci... zostały mi jeszcze 3 egzaminy, na które muszę się przygotować. Napisać "zamówioną" pracę o Markizie (tu się dobrze składa, że ostatnio zacząłem znowu o niej myśleć i nabrałem paru pomysłów, jednak wiem już, że nie wyjdzie tak długa jak oczekiwałem. Najwyżej nikt nie będzie wiedział o czym będzie w niej mowa) i... czekać.&lt;br /&gt;Umilam sobie wieczór słuchaniem głównie Bacha, Beethovena i Barbera (swoją drogą polecam tego ostatniego, &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=GNLtvAcQMIk&amp;amp;feature=related"&gt;Adagio for Strings&lt;/a&gt;, coś niesamowitego).&lt;br /&gt;W planach mam wyjazd, najpierw gdziekolwiek, żeby się zrelaksować, a w dalszym czasie - za granicę, na praktyki. Około 2 miesięcy wakacji od wszystkiego dobrze mi zrobi, a jeżeli pojawi się okazja, by dokończyć tam studia i już tu nie wrócić - skorzystam z niej.&lt;br /&gt;Zastanawiam się, jaki to wszystko ma skutek, jaką przyczynę?&lt;br /&gt;Jeżeli wierzyć legendarnemu "bilans musi wyjść na zero" to z każdym dniem pracuje na jeszcze bardziej świetlaną przyszłość. Wiara, nadzieja... one nigdy nie umierają, w nikim z nas. Zależy tylko czego dotyczą. Osobiście wierzę, że to się tak nie kończy. Że gdzieś tam... daleko... jest "to coś", ten nieopisany "przedmiot" pragnień. Trzeba tylko o niego zawalczyć - a żeby zawalczyć trzeba nabrać sił. Ogarnia mnie dziwny optymizm, to nawet zabawne. Mało zostało tego czekania, warto zaczekać w spokoju. Pośpiech rodzi błędy. Dlatego (ironia? = dlaczego?) już niedługo ponownie wezmę nóż i zarżnę parę rzeczy, spale parę mostów i pójdę spać, pójdę śnić o tym, że zostałem odpowiednikiem Nerona, śnić o tym, że podpaliłem świat. Podpaliłem i patrzę jak umiera.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-8433917631337351276?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/8433917631337351276/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=8433917631337351276' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/8433917631337351276'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/8433917631337351276'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2011/01/zabawki-i-sprawy-ogolne.html' title='Zabawki i sprawy ogólne'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-5238850195946098857</id><published>2011-01-25T01:23:00.000+01:00</published><updated>2011-01-25T01:23:33.044+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Treść żołądka'/><title type='text'>Dziewczynka</title><content type='html'>To dziwna dedykacja, zwłaszcza jak na szowinistę, jednak, cóż...&lt;br /&gt;Spotkałem dzisiaj, w drodze powrotnej z uczelni, moją "starą" znajomą. O tyle znajomą, iż już kiedyś widziałem ją w autobusie i gestykulowaliśmy sobie troszkę. Ja jej nie poznałem, ona mnie - o dziwo - od razu. Dopiero dłuższa chwila i zakręcenie młynka dłonią odświeżyło mi pamięć.&lt;br /&gt;Porozmawialiśmy.&lt;br /&gt;Są jeszcze małe perły wśród chłamu gimnazjów i podstawówek. Oczywiście nabiorą skaz, zmienią się i staną się takie jak reszta. Mimo to jest to jakiś pozytyw.&lt;br /&gt;Czuje się jak "nowoobudzony". Jakbym przez ostatni rok, może więcej, tylko śnił o tym, że żyje. Zapomniałem o tylu rzeczach... a teraz wstałem z łóżka.&lt;br /&gt;Świat ma barwy, jednak nadal można go opisać czernią i bielą - bo tak jest słuszniej. I ja powróciłem do mojej słodkiej bieli, poszarzałej i pościeranej, dla innych szarości, innych - czerni, a dla mnie - nieskończonej połaci śnieżnej bieli...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-5238850195946098857?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/5238850195946098857/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=5238850195946098857' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/5238850195946098857'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/5238850195946098857'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2011/01/dziewczynka.html' title='Dziewczynka'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-3167142255896597068</id><published>2011-01-23T22:47:00.000+01:00</published><updated>2011-01-23T22:47:50.670+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dziwne opowiastki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kraina snów'/><title type='text'>Ósemka pik, ósemka kier</title><content type='html'>Śniłem o wyborze.&lt;br /&gt;Kazano mi wybrać ósemkę pik lub ósemkę kier, a cokolwiek kryło się pod niewybraną miało zostać owiane sekretem na wieczność. &lt;br /&gt;Wybrałem kier i po obudzeniu wiedziałem, że dokonałem złej decyzji.&lt;br /&gt;Decyzje...&lt;br /&gt;Za każdą przychodzi zapłacić.&lt;br /&gt;Ceną za mój wybór było pytanie o czas, powrót i zemstę.&lt;br /&gt;"Trzeba kochać Boga, który nie boi się zemsty, gdy musi zmartwychwstać."&lt;br /&gt;Uwaga autora do żyjących?&lt;br /&gt;Nie trzeba było mnie wskrzeszać.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-3167142255896597068?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/3167142255896597068/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=3167142255896597068' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/3167142255896597068'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/3167142255896597068'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2011/01/osemka-pik-osemka-kier.html' title='Ósemka pik, ósemka kier'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-3492400859982994029</id><published>2010-12-14T00:59:00.000+01:00</published><updated>2010-12-14T00:59:49.707+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Księga osobowości Szaniego'/><title type='text'>Bla bla bla</title><content type='html'>Tytuł to cytat z jednego z moich wykładowców.&lt;br /&gt;Co sprawiło, że znowu zawitałem w tym zapomnianym kącie?&lt;br /&gt;Nie wiem...&lt;br /&gt;Chyba wszystko.&lt;br /&gt;A przede wszystkim, że mam ochotę porozpierdalać parę ścian i zabić kogokolwiek kto mi wpadnie w ręce. Mój gniew długo siedział cicho, prawie zatraciłem swoją własną tożsamość, tylko po to by wrócić dzisiaj za sprawą dobrej woli.&lt;br /&gt;By pojąć, że sprzątanie bałaganu to błąd, że bałagan dopiero się robi, a dobrze było.&lt;br /&gt;By pojąć durnotę absolutnie wszystkiego.&lt;br /&gt;By sobie przypomnieć jakie to cudowne uczucie być samemu.&lt;br /&gt;Nigdy więcej nie sprzedam tej części mojego ja, a każdy kto spróbuje do niej wejść, każda jedna pluskwa - zostanie albo odprawiona z kwitkiem albo wypierdolona z mojego życia (ostatnio polubiłem tą metodę pozbywania się kretynów łamane na kretynek). &lt;br /&gt;Mimo wszystko jakaś część mnie się paradoksalnie raduje. To ta, która szepce mi zawsze do ucha "miałeś rację".&lt;br /&gt;Dies irae.&lt;br /&gt;Koniec bzdur, są ważniejsze rzeczy. Zatoczyliśmy ładne koło, oj ładne, ale cóż... grunt, że znowu zacznie się prawdziwa, tylko nasza zabawa. Gońmy króliczka i w dupie z resztą.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-3492400859982994029?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/3492400859982994029/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=3492400859982994029' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/3492400859982994029'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/3492400859982994029'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2010/12/bla-bla-bla.html' title='Bla bla bla'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-7836944634524175660</id><published>2010-11-20T04:12:00.000+01:00</published><updated>2010-11-20T04:12:30.813+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Treść żołądka'/><title type='text'>Van Nuys</title><content type='html'>Wiem, dawno nie pisałem. Tym razem będą to też pseudolosowe bzdury którym nie udowodni nikt, że prezentują sobą rozkład normalny, niezależnie jakiego testu statystycznego użyje.&lt;br /&gt;Jest 4:01, obok mnie stoi popielniczka z żarzącym się papierosem, w uszach słyszę Van Nuys, a moją co drugą myślą jest jedna z dwóch jawiących mi się każdej nocy.&lt;br /&gt;"Co by się stało, gdybyś wstał, wyszedł na balkon i najzwyczajniej w świecie skoczył?" oraz "Może skoczyć?".&lt;br /&gt;W sumie... fajnie było, może trochę krótko, ale swoje przeżyłem, może wiedzą nie błyszczę, bardziej intelektem, jak już (o ile ktoś analizujący takie tematy może jawić się jako inteligentny), hmm... poznałem też wielu ludzi, chociaż, cóż... w większości same szmaty, ale patrzmy pozytywnie (i ja to napisałem? Hmm...) - było parę jednostek ciekawych. Ze 2 czy 3 na dobrą sprawę...&lt;br /&gt;Co ja tu robię do licha ciężkiego? Chyba myślę, Szani Zero ma to do siebie, że pomaga się skupić na opisywanej materii, podejmować decyzje i planować. To niewątpliwy pozytyw tego miejsca, ale cóż (często się powtarzam... i nie mogę się przed tym powstrzymać)... co za dużo to niezdrowo - to się też tyczy, o dziwo i tylko w specjalnych wypadkach, myślenia, jak widać na załączonym obrazku.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-7836944634524175660?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/7836944634524175660/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=7836944634524175660' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/7836944634524175660'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/7836944634524175660'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2010/11/van-nuys.html' title='Van Nuys'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-6289757359266799322</id><published>2010-10-11T00:14:00.007+02:00</published><updated>2010-10-18T22:32:17.165+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dziwne opowiastki'/><title type='text'>Długa opowieść</title><content type='html'>Stał samotnie na skraju przepaści, mając za plecami niczym nie zapełnioną pustkę, a przed sobą, głęboko w czeluści, Armię Szkarłatu.&lt;br /&gt;"Więc niech i tak będzie, boję się sam siebie w chwilach zagubienia, lepiej odbywać je tak, łamiąc dane słowa, więc wciąż źle... źle, źle, źle, źle, źle... niczego nie można cofnąć, źle..." wyszeptał.&lt;br /&gt;Skoczył Im na spotkanie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-6289757359266799322?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/6289757359266799322/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=6289757359266799322' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/6289757359266799322'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/6289757359266799322'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2010/10/duga-opowiesc.html' title='Długa opowieść'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-8600291427496356105</id><published>2010-10-02T03:37:00.001+02:00</published><updated>2010-10-02T03:37:54.768+02:00</updated><title type='text'>Przywracanie postów</title><content type='html'>...dobiegło końca (istnieje szansa, że parę przywróconych usunę ;)).&lt;br /&gt;Mogę na spokój myśleć o pisaniu ;).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-8600291427496356105?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/8600291427496356105/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=8600291427496356105' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/8600291427496356105'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/8600291427496356105'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2010/10/przywracanie-postow.html' title='Przywracanie postów'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-7351635281375273364</id><published>2010-09-30T00:53:00.000+02:00</published><updated>2010-09-30T00:53:24.244+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Filmoteka'/><title type='text'>Advocatus Diaboli</title><content type='html'>&lt;i&gt;- Czego ode mnie chcesz?&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- Bądź sobą...&amp;nbsp;Coś ci powiem, chłopcze... Wina - jest jak torba pieprzonych cegieł.&amp;nbsp;Jedyne, co musisz zrobić, to ją odłożyć.&amp;nbsp;Dla kogo nosisz te wszystkie cegły?&amp;nbsp;Dla Boga?&amp;nbsp;Mam rację?&amp;nbsp;Dla Boga?&amp;nbsp;Zdradzę Ci...&amp;nbsp;Kilka tajnych informacji na temat "Boga".&amp;nbsp;Bóg lubi obserwować - to żartowniś.&amp;nbsp;Przemyśl to sobie.&amp;nbsp;Daje człowiekowi...&amp;nbsp;Instynkty.&amp;nbsp;Daje ci ten niezwykły dar i co potem? Przysięgam, że dla własnej uciechy, dla potrzeb własnych pomyłek kosmicznego reżysera, ustala wszelkie zasady na opak.&amp;nbsp;Żart&amp;nbsp;wszechczasów!&amp;nbsp;Patrz, ale nie dotykaj... dotknij, ale nie próbuj... spróbuj, ale nie połykaj...&amp;nbsp;Kiedy ty przestępujesz z nogi na nogę, co on robi?!&amp;nbsp;Zrywa boki ze śmiechu!&amp;nbsp;To sztywniak!&amp;nbsp;Sadysta!&amp;nbsp;Wiecznie nieobecny gospodarz!&amp;nbsp;Jego mam czcić? Nigdy!&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- Lepiej rządzić w piekle, niż służyć w niebie, zgadza się?&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- Czemu nie?&amp;nbsp;Tkwię na tej ziemi, od kiedy to wszystko się zaczęło.&amp;nbsp;Podżegałem wszelkie uczucia,jakie posiada człowiek, dbałem o to, czego chciał i nigdy, NIGDY go nie sądziłem!&amp;nbsp;Bo nigdy go nie odrzuciłem, mimo wszystkich jego niedoskonałości!&amp;nbsp;Uwielbiam człowieka!&amp;nbsp;Jestem humanistą... może ostatnim.&amp;nbsp;Czy ktoś przy zdrowych zmysłach mógłby zaprzeczyć, że wiek XX należał całkowicie do mnie?&amp;nbsp;Całkowicie!&amp;nbsp;Całkowicie...&amp;nbsp;Do mnie.&amp;nbsp;Osiągnąłem szczyt... to moja chwila.&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-7351635281375273364?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/7351635281375273364/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=7351635281375273364' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/7351635281375273364'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/7351635281375273364'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2010/09/advocatus-diaboli.html' title='Advocatus Diaboli'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-6796860522256017459</id><published>2010-09-15T00:50:00.001+02:00</published><updated>2010-09-15T01:25:34.156+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='O muzyce'/><title type='text'>Poisonblack</title><content type='html'>Hmm... drobna, nocna wycieczka w czasie do czasów młodości mej. Ech... to już naprawdę ostatni zakręt przed śmiercią, dziwne, że jeszcze jestem w stanie pisać...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="large"&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=vcD5odKj4nU&amp;amp;feature=related"&gt;Poisonblack    - With her i die Lyrics&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="large"&gt;Żeby nie było wątpliwości:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Her sharpened nails in my flesh make me crave for more&lt;br /&gt;Her chilling cold caress makes me feel so warm&lt;br /&gt;She's my addiction, the one... the one I love , my whore&lt;br /&gt;She's my redemption, the one... the one I hate and adore&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;And with her I die&lt;br /&gt;And for her I die&lt;br /&gt;She's my mistress of pain&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I burn in flames of lust... I covet, I crave, I desire&lt;br /&gt;In her I lay all my trust as the flames grow higher&lt;br /&gt;She's my addiction, the one...the one I love , my whore&lt;br /&gt;She's my redemption, the one... the one I hate and adore&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;And with her I die&lt;br /&gt;And for her I die&lt;br /&gt;and therefore I sigh, she's my mistress of pain&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla jeszcze większej jasności:&amp;nbsp; &lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="large"&gt;Nie. To wcale nie jest o seksie.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="large"&gt;Nie. Wcale nie słuchałem tego nałogowo od 8 lat podczas czynności, których to poprawność polityczna zakazuje mi wymienić.&lt;b&gt;&amp;nbsp; &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Nie. Nie mam czarnych ubrań (koszulek dokładniej) z wielką białą czachą (ze skrzydłami w dodatku) przez całą pierś.&lt;br /&gt;Nie. Nie było żadnej nocy i on nie nazywał się Igor.&lt;br /&gt;Nie. Wcale nie lubię Poisonblack, a ich piosenka Rush (mmm... the devil’s sweetest whore, mmm...) jest do niczego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S Przywróciłem część staroci, tak, jestem z siebie dumny - aż się musiałem pochwalić.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-6796860522256017459?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/6796860522256017459/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=6796860522256017459' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/6796860522256017459'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/6796860522256017459'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2010/09/poisonblack.html' title='Poisonblack'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-346907177843671539</id><published>2010-09-11T05:46:00.003+02:00</published><updated>2010-09-11T05:50:01.933+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Treść żołądka'/><title type='text'>Porządki...</title><content type='html'>Oj tak. Porządki na Szani Zero, stąd taka pustka... matko boska, 412 postów napisanych, wszystkie obecnie w kopiach roboczych i...&lt;br /&gt;...uwaga...&lt;br /&gt;112 kopii roboczych usuniętych.&lt;br /&gt;Sam się zdziwiłem.&lt;br /&gt;Najgorsze było obaczenie spamu na MOIM blogu. SPAM na SZANI ZERO. Zabiłbym.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;Hmm... chętnie bym Vanitas usunął gdyby nie jeden problem - ani hasła ani maila nie pomnę, więc cóż... Vanitas musi żyć.&lt;br /&gt;Co się tutaj będzie teraz działo?&lt;br /&gt;Hmm... ciężkie pytanie.&lt;br /&gt;I dlaczego mnie ktokolwiek pyta?&lt;br /&gt;Ja jestem tylko autorem, ja nic nie wiem. &lt;br /&gt;Co wyjdzie?&lt;br /&gt;Jak wyjdzie?&lt;br /&gt;Czy wyjdzie?&lt;br /&gt;Przekonamy się. Czas pokaże.&lt;br /&gt;I muszę znaleźć sposób, żeby wywalić Vanitas. Jego istnienie zwyczajnie w świecie drażni mą czułą duszę niespełnionej egzystencji.&lt;br /&gt;P.S Zapewne widać porządki w linkach (link do forum Humanitas zostawię, mimo, że forum jest martwe. Widocznie ludzie tam piszący lubili mówić za dużo i zbyt prawdziwie), na pocieszenie powiem, że etykiety "raczej" zostały. Poza tym wszystkie posty - jak i komentarze - zachowano, przecież trafią jako załącznik do mojej biografii. Możliwe jest też przywrócenie części postów, ala pełnej filmoteki, gier, literatury. Nie wiem po co to pisze w sumie, to miejsce dawno zapomniane przez cały ród człowieczy, lecz cóż... nie nazwałbym tego negatywem ;).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-346907177843671539?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/346907177843671539/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=346907177843671539' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/346907177843671539'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/346907177843671539'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2010/09/porzadki.html' title='Porządki...'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-8247260854052541380</id><published>2010-06-02T12:19:00.002+02:00</published><updated>2010-10-02T04:11:48.745+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Księga osobowości Szaniego'/><title type='text'>Amen</title><content type='html'>Life... it can be difficult.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;You know that.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;We all  need someone to rely on.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Someone who's going to be there.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Someone  who's going to make you feel like you belong.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Someone constant.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;It's  ectasy, anguish, joy and despair.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;It's part of our history.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Part  of our country.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;And it will be part of our future.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;It's  theatre, art, war and love.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;It should be predictable... but never  is.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;It's a feeling that can't be explained but we spend our  lives explaining it.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;It's our religion.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;We do not  apologise for it.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;We do not deny it.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;They're our team, our  family, our life.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Football...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;We know how you feel  about it...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'Cos we feel the same.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-8247260854052541380?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/8247260854052541380/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=8247260854052541380' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/8247260854052541380'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/8247260854052541380'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2010/06/amen.html' title='Amen'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-326806254215614748</id><published>2010-04-01T22:10:00.006+02:00</published><updated>2010-09-15T00:56:55.265+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Filmoteka'/><title type='text'>Joheunnom nabbeunnom isanghannom</title><content type='html'>Skoro już wszyscy wiemy o czym będę pisał to... się cieszę. W gwoli ścisłości dodam, że angielskie tłumaczenie tytułu posta brzmi "The Good, The Bad, The Weird" i jest to... koreański western ze szczyptą komedii.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://zombiecupcakes.files.wordpress.com/2009/05/movie1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://zombiecupcakes.files.wordpress.com/2009/05/movie1.jpg" width="280" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Chyba nie trudno się domyśleć, że Pan na pierwszym planie, którego imienia filmowego nie pomnę (zgadnijcie czemu) to tytułowy Weird. Pan z lewej to Good, a więc siłą rzeczy Pan z prawej to Bad - co widać, gdyż najbardziej "mhroczny". Sięgnąłem po ten film, gdyż mnie zaciekawił... miałem dosyć kiczu rodem z USA, który sobą obecnie żadnego poziomu nie prezentuje i powiela schematy. Wszelakie kino schodzi na psy. Soundtracki, scenariusze, a nawet gra aktorska (voiceacting) są o niebo lepsze w grach komputerowych niźli we współczesnych filmach, ale cóż... to wywód na inny raz. Teraz skupmy się na tym zaskakująco dobrym westernie. &lt;br /&gt;Wszystko zaczyna się gdzieś w Mandżurii (lata 40, Japończycy tam mocno mieszali, więc był ruch wyzwolenia... czego? No czego? No Mandżurii oczywiście, logiczne i lakoniczne oraz koszmarnie napisane, czyż nie?) od tajemniczej mapy, którą koleś kazał przewieźć do innego kolesia, obaj byli w ruchu wyzwoleńczym jak mniemam... choć cóż można rzec, prywatne interesy biorą górę nad krajowymi, więc Pan Good, łowca nagród, ma mapę ukraść i zwrócić właścicielowi podczas podróży. O mapie nikt nie miał się dowiedzieć, więc jak to w życiu bywa, dowiedział się każdy. Czyż może być bardziej łakomy kąsek niż mapa skarbów? Nie. I tym samym tropem poszedł wielki gangster posyłając na grabież Pana Bad. Tak oto mamy pociąg, w którym to znajduje się mapa i jakaś bankowa szycha, aż tu nagle... zjawia się Pan Weird, malutki złodziejaszek, Koreańczyk z przeszłością i pomiędzy usiłującymi zdobyć mapę Panami Good i Bad sobie ją przypadkiem przywłaszcza... Tak oto zaczyna się wielka pogoń, w której zobaczymy bandziorów, ruch wyzwolenia, Japońską armię oraz 3 bohaterów. Scenariusz jest naprawdę fajny i w jakiś sposób sympatyczny, człowiek zaczyna szybko czuć pewną sympatię do bohaterów - nawet do Pana Bad. &lt;br /&gt;Efekty w filmie są... hmm... fajerwerków nie zobaczymy, ale żadnych gaf też nie ujrzymy. Muszę zaznaczyć, że zdjęcia są naprawdę świetnie zrobione, a kilka ujęć zapada w pamięć. Jak dla mnie plusik.&lt;br /&gt;Muzyka? Olbrzymi plus. Za dowód niech świadczy fakt, że soundtrack z owego filmu obecnie leci w me głuche uszy. Szczególnie jedna piosenka... z lat bodajże 40, której nową wersją usłyszymy w wykonaniu Month troubles &amp;amp; &lt;span id="main" style="visibility: visible;"&gt;&lt;span id="search" style="visibility: visible;"&gt;Market zero&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, a tytuł której brzmi Don't let me be misunderstood. Można by było sprawdzić, kto to wykonywał w oryginale, ale cóż... nie pamiętam i jestem zbyt leniwy by sprawdzić. Ba, znalezienie soundtracku do tego filmu jest jak szukanie igły w stogu siana, więc nawet nie wiem czy owe Month troubles &amp;amp; &lt;span id="main" style="visibility: visible;"&gt;&lt;span id="search" style="visibility: visible;"&gt;Market zero to nazwa płyty, zespołu, wytwórni czy czegokolwiek innego. Za oświecenie będę jednak wdzięczny.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id="main" style="visibility: visible;"&gt;&lt;span id="search" style="visibility: visible;"&gt;Kończąc... jeżeli ktoś by mnie zapytał czy bardziej podobał mi się Shutter Island (tak, ta sama, z Leosiem di Caprio, wiem, że zaskoczyłem wielu faktem oglądania czegokolwiek w czym owa persona postawiła stopę), czy też &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;The Good, The Bad, The Weird, to bez wahania odpowiem, że ten drugi. To chyba najlepsze zakończenie tego tekstu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-326806254215614748?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/326806254215614748/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=326806254215614748' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/326806254215614748'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/326806254215614748'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2010/04/joheunnom-nabbeunnom-isanghannom.html' title='Joheunnom nabbeunnom isanghannom'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-1523107205691517385</id><published>2010-03-22T01:06:00.004+01:00</published><updated>2010-09-15T00:58:37.499+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='O muzyce'/><title type='text'>?</title><content type='html'>&lt;object height="265" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/E761gAAgCtE&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;rel=0"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/E761gAAgCtE&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;rel=0" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="320" height="265"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli ktoś zna tytuł i wykonawcę tej piosenki - byłbym wdzięczny za kontakt.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-1523107205691517385?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/1523107205691517385/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=1523107205691517385' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/1523107205691517385'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/1523107205691517385'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2010/03/blog-post.html' title='?'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-505097892138055105</id><published>2010-03-22T00:55:00.003+01:00</published><updated>2010-09-15T00:58:42.856+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='O muzyce'/><title type='text'>"Lucky You"</title><content type='html'>&lt;object height="385" width="480"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/80wz3_CAlg4&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;rel=0"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/80wz3_CAlg4&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;rel=0" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="380" height="285"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-505097892138055105?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/505097892138055105/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=505097892138055105' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/505097892138055105'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/505097892138055105'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2010/03/lucky-you.html' title='&quot;Lucky You&quot;'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-7678805950012143866</id><published>2010-03-13T04:32:00.020+01:00</published><updated>2010-09-15T01:05:21.702+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Filmoteka'/><title type='text'>Krzesło Diabła</title><content type='html'>Film zaskakująco dobry. Z pozoru - keczupiasta kupa, khem... kupy, ale wyjątkowo mi się podobał.&lt;br /&gt;Historia zaczyna się od kolesia, zwanego Nick West, który jadąc na kwasku ze swoją dziewczyną (będzie ostro, podwójna dawka kwasku) postanowili się zabawić... w byłym psychiatryku. No, ale cóż. Ją porywa owe krzesło, tudzież jak to nazwano - "zjada". Nick West, zostaje uznany za mordercę, ale że gada o krześle - trafia do psychiatryka. Po 4 latach w owym psychiatrycznym lokum pewien szanowany doktor, doktor Willard, postanawia dać mu zwolnienie w zamian za pomoc... jest w trakcie pisania książki i chce opisać jego przypadek, powrócić z nim do miejsca zbrodni. I tak oto cała gromadka - nijaka blondi zwana Rachel, studentka, dr Willard, Nick West, asystentka doktorka Mellisa i student Brett - trafiają do psychiatryka. Oczywiście jest tam też krzesło (diabelski śmiech).&lt;br /&gt;Wiem, wiem, wiem... kicz na kilometr. Masa krwi i... no tyle, nie?&lt;br /&gt;Racja.&lt;br /&gt;Posoka leje się ślicznie, bajka dla dzieci - fakt, gra aktorów no cóż... aż 5, taka sobie, jednak rola Westa mi się podobała, dobrze zagrał.&lt;br /&gt;Efekty? Patrz krew (już chyba 4 raz ją wymieniam nie bez powodu).&lt;br /&gt;Muzyka? Nic szczególnego.&lt;br /&gt;Narracja? 100/10. To ona trzyma przy filmie i jest naprawdę czymś wspaniale zrobionym. Otóż Nick co jakiś czas daje nam swoje przemyślenia, na stop klatce, tak jakby całą historię widzowi zwyczajnie opowiadał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więc czemu ten film jest dobry, skoro jest tak zły? Ba, dałbym mu nawet 8/10... albo może i 9/10? Tu już proszę zaznaczyć cały tekst, nie chce sypać w oficjalnej części spoilerami, a muszę - i chcę - napisać czemu ten film jest naprawdę dobry. Jeżeli wierzycie mojemu słowu - po prostu obejrzyjcie. Jeżeli nie - zaznaczcie i czytajcie. Osobiście namawiam jednak do obejrzenia ;). &lt;br /&gt;&lt;div style="color: white;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: white;"&gt;Scenariusz? Przez pół filmu kategoria b.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: white;"&gt;Końcówka - mistrzostwo.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: white;"&gt;I to jest siła tego filmu, scenariusz, który mnie zrobił nieźle w konia i bardzo późno się skapnąłem o co chodzi - zasłona kiczu GENIALNIE podziałała, brawo dla scenarzysty i reżysera ;).&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: white;"&gt;Pamiętacie co napisałem o narracji? Oto cytat z końcówki filmu:&lt;/div&gt;&lt;div style="color: white;"&gt;&lt;i&gt;"...as you can see it all got a bit silly right here. A girl with her  puppies out, a demon, old banana over there in his pajamas. Is this what  I promised you? Are we prick teasing you enough? Is this what you came  here to see all my brothers? Look at this poorly written, badly acted  bullshit! Is there any truth in this b-movie banality? No! No, there is  no truth. Believe no one. Believe nothing. You freaks and geeks. You  bloodthirsty morons, fuck you! Bring on the red parade. So are there any  pulses in the house? You deadbeat, midnight, freak-geek witted  torture-porn gore horse! I know what you're looking for, so have it!  Take it! and fuck you all very much! Did you ever get the feeling you've  been cheated?"&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: white;"&gt;Otóż prawda jest taka, że... krzesło nie istnieje ;). Banalne, prawda? Cóż... jestem widocznie mocno ograniczony, mimo całego mojego jestestwa - nie zgadłbym ;). Demon to nikt  więcej jak sam Nick, człowiek chory psychicznie i autentyczny morderca  ;). Cały film jest niczym więcej jak paszkwilem, lecz nie po adresem mało ambitnego kina, ale samego odbiorcy. I to jest piękne. Na owej końcówce siedziałem z wyszczerzonymi w ironicznym grymasie zębami. Naprawdę... genialny zabieg. Zabieg wymagający olbrzymich, włochatych j... khem, wymagający odwagi. W końcu ekran nazywa swojego odbiorcę wprost imbecylem. W drugiej chwili pomyślałem, że taki proces już był w jakimś innym tytule, lecz... nie mogę sobie przypomnieć gdzie, kiedy i czy w ogóle. Co za tym idzie - uznaje, że to pierwszy taki "zabieg", który obaczyłem na żywo ;). &lt;/div&gt;&lt;div style="color: white;"&gt;Za innowację i oryginał - chylę czoła :).&lt;/div&gt;&lt;div style="color: white;"&gt;A idąc za przykładem twórców... jeżeli woleliście przeczytać te kilka "białych" linijek zamiast obejrzeć ten film i poczuć tą słodką gorycz na języku w finale, toście kompletne kiepy ;). &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-7678805950012143866?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/7678805950012143866/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=7678805950012143866' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/7678805950012143866'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/7678805950012143866'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2010/03/krzeso-diaba.html' title='Krzesło Diabła'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-2113315451710279497</id><published>2010-03-13T01:36:00.004+01:00</published><updated>2010-09-15T01:08:04.840+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Filmoteka'/><title type='text'>Święci z Bostonu II: Dzień Wszystkich Świętych</title><content type='html'>Ach...&lt;br /&gt;Pamiętam gdy obejrzałem pierwszą część. Przypadkiem. Leciała w TV. Film mnie po prostu zachwycił i oglądałem go jeszcze wielokrotnie, a na scenie z Rocco, jednej z ostatnich, no cóż, serce mi zakrwawiło. Wszyscy, którzy oglądali, wiedzą o czym mówię. Scenariusz jest prosty, dwóch Irlandczyków - bracia - pewnego dnia po burdzie w barze zaczynają czuć boskie powołanie ku rzeźni na zbrodniarzach i bandziorach w systemie, który nie działa. Do tego dochodzi homoseksualny agent FBI, który rusza śladem naszych Irlandzkich braci - istny fenomen Williama Defoe, po prostu majstersztyk gdy analizuje miejsca zbrodni, gra aktorska na Oscara. Na deser mamy szefa mafii, który by chronić swe interesy decyduje się na użycie broni ostatecznej... człowieka, po którego nawet ojciec owego bossa sięgał tylko raz. Naprawdę wszystkie postacie są świetnie wykreowane. To tak w ramach wstępu, gdyż... &lt;br /&gt;Ostatnio natrafiłem na 2 część Świętych. Oczywiście pojawiły się wątpliwości czy dwójeczka dźwignie ciężar jedyneczki i cóż... muszę przyznać, że stanęła na wysokości zadania spełniając moje oczekiwania w 101% ;).&lt;br /&gt;Nasi bracia przeszli na emeryturkę wraz z khem, tu będzie spoiler niejako do pierwszej części, Panem Il Duce. Jednak... w Bostonie ktoś zabija księdza wedle schematu Świętych. Czyż byli by sobą, gdyby nie ruszyli oczyścić dobre imię i ponownie stanąć w obronie wiary? Ano nie byliby i tak zaczyna się zabawa ;).&lt;br /&gt;Obsada została w PEŁNI zachowana, zobaczymy tu cały kalejdoskop postaci z jedynki plus kilka nowych, jak np. jednego specyficznego i lubiącego się wzruszać Meksykanina czy cholernie szczwaną Panią agentkę specjalną (i tej specjalnej nie można pomijać! Zrozumiecie jak obejrzycie) FBI ;).&lt;br /&gt;Nie mam więcej czego tu pisać, może oprócz jednego...&lt;br /&gt;Jeżeli nie widziałeś Świętych z Bostonu - obejrzyj czym prędzej.&lt;br /&gt;Jeżeli widziałeś Świętych z Bostonu, ale nie widziałeś Świętych z Bostonu 2 - obejrzyj czym prędzej.&lt;br /&gt;I wreszcie, jeżeli nie widziałeś ani Świętych z Bostonu ani Świętych z Bostonu 2 - obejrzyj czym prędzej.&lt;br /&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;b&gt;I staniemy się pasterzami  &lt;br /&gt;Na  Twoją Panie Chwałę, &lt;br /&gt;Od Ciebie pochodzi moc nasza. &lt;br /&gt;Twoją  wypełniamy wolę, &lt;br /&gt;Do Ciebie kierujemy swe kroki. &lt;br /&gt;By u Twojego  zasiąść tronu. &lt;br /&gt;W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-2113315451710279497?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/2113315451710279497/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=2113315451710279497' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/2113315451710279497'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/2113315451710279497'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2010/03/swieci-z-bostonu-ii-dzien-wszystkich.html' title='Święci z Bostonu II: Dzień Wszystkich Świętych'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-1025837448412606543</id><published>2010-03-09T00:10:00.006+01:00</published><updated>2010-09-15T01:06:27.349+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Filmoteka'/><title type='text'>Filmoteka</title><content type='html'>Ostatnio Monsieur Szani szukał sobie czegoś ciekawego do obejrzenia i wiecie co? Włosy stanęły mu dęba na głowie.&lt;br /&gt;Stąd ten (wyjątkowo) krótki przelot - ograniczony jedynie do 2 pozycji. Filmu który obejrzeć trzeba i filmu, który na 1000% będzie totalnym kiczem. Zaczynamy od tego dobrego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=lalm_kkczVM&amp;amp;feature=player_embedded"&gt;&lt;b&gt;Salomon Kane.&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Pierwszą myślą, która przybyła do mego mózgu po tym trailerze, to "ile razy już coś takiego było... hmm... ale twardziel". I chyba właśnie główny bohater mnie ściągnie przed ekran. Cała historia to zwykła bajeczka, lecz na motywie nie byle czyim. Miejmy nadzieje, że tego nie zniweczyli.&lt;br /&gt;P.S Nie wiem czy tylko mnie owy dżentelmen kojarzy się z Van Helsingiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=z93AADd2Dpo"&gt;&lt;b&gt;A Team.&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tak oto zniszczeniu ulega moja młodość :). Nie ma już żadnych świętości. Nawet do legendy muszą się przypierniczyć. W ogóle A Team to zawsze będzie dla mnie Mr. T jako Bosco Barakus i Dwight Schultz jako Murdock. Zwłaszcza ten drugi stworzył genialną rolę w zwykłym sitcomie i za to mu chwała. Co dalej? MacGyver może, co? A idźcie w *piiiiiiii*.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-1025837448412606543?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/1025837448412606543/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=1025837448412606543' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/1025837448412606543'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/1025837448412606543'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2010/03/kino.html' title='Filmoteka'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-6879235370361499086</id><published>2010-03-07T22:01:00.004+01:00</published><updated>2010-10-02T04:12:53.235+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Treść żołądka'/><title type='text'>Hey! Wait!</title><content type='html'>Tytuł posta dość charakterystyczny, kto się popisze wiedzą?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;... &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;I wish I could eat your cancer when you turn black...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;... &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Rape me... Rape me, my friend... Hate me, do it and do it again... Waste me... Rape me, my friend...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;I m not the only one...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;I'm so happy, cause today I found my friends.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Hello, Hello, Hello, How Low?&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Come as you are, as you were, as I want you to be.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;As a Friend, as a Friend, as an old Enemy.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ach... oby więcej takich wieczorów.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-6879235370361499086?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/6879235370361499086/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=6879235370361499086' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/6879235370361499086'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/6879235370361499086'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2010/03/hey-wait.html' title='Hey! Wait!'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-5606682381782624874</id><published>2010-03-04T00:32:00.004+01:00</published><updated>2010-10-02T04:12:48.755+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Treść żołądka'/><title type='text'>Random</title><content type='html'>Takie linki motywują mnie do wyjazdu z Polski do Korei... &lt;a href="http://www.obrazki.jeja.pl/3086,kibice-w-miejscach-swiata.html"&gt;KLIK&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A Liverpool to cóż... bez komentarza.&amp;nbsp;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-5606682381782624874?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/5606682381782624874/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=5606682381782624874' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/5606682381782624874'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/5606682381782624874'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2010/03/random.html' title='Random'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-1550403837067951027</id><published>2010-03-04T00:25:00.007+01:00</published><updated>2010-09-28T23:01:46.661+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='O grach'/><title type='text'>Team Fortress 2, czyli...</title><content type='html'>...co można zrobić, gdy jest się noobem, ale się gra:&lt;br /&gt;1. W stanie skrajnego rozdrażnienia.&lt;br /&gt;2. Na swojej ulubionej mapie.&lt;br /&gt;3. Swoją ulubioną postacią.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S Zapraszam do powiększenia :). &lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/S47vxGqmFsI/AAAAAAAAAGU/oBar1RpBZhk/s1600-h/kingchris+is+looking+good%21.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/S47vxGqmFsI/AAAAAAAAAGU/oBar1RpBZhk/s320/kingchris+is+looking+good%21.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-1550403837067951027?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/1550403837067951027/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=1550403837067951027' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/1550403837067951027'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/1550403837067951027'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2010/03/team-fortress-2-czyli.html' title='Team Fortress 2, czyli...'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/S47vxGqmFsI/AAAAAAAAAGU/oBar1RpBZhk/s72-c/kingchris+is+looking+good%21.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-9146539830103324043</id><published>2010-03-01T21:25:00.002+01:00</published><updated>2010-09-28T23:01:36.508+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='O grach'/><title type='text'>Fahrenheit (inny tytuł - Indigo Prophecy)</title><content type='html'>Na samym wstępie pragnę zaznaczyć, że owa recenzja będzie niezbyt standardowa. Przede wszystkim - jeżeli szukasz dosyć ciekawej, wciągającej gry na 3-4 wieczory oraz lubisz atmosfery rodem z thrilleru - ta gra jest dla Ciebie. Nie czytaj dalszej części, gdyż zepsujesz sobie całą zabawę z gry, a spoilery będą.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://img1.gildia.pl/_n_/ggk/gry/fahrenheit/okladka-640.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://img1.gildia.pl/_n_/ggk/gry/fahrenheit/okladka-640.jpg" width="226" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;1. Morderca.&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Tak, tak, tak... tym właśnie jesteśmy. Mordercą zwanym Lucas Kane. Pewnego feralnego dnia ot tak wychodzimy z toalety w barze, po uprzednim wycięciu dwugłowego węża na swych przedramionach i zabijamy Bogu ducha winnego dżentelmena, właśnie myjącego sobie rączki po siusianiu do pisuaru. Nie wiemy jak przeszliśmy od stolika do toalety, nie wiemy, że idealnie odcięliśmy biedakowi serce od układu krwionośnego, nie wiemy czemu i kogo zabiliśmy, nawet tego faktu nie pamiętamy... ale wiemy, że za chwile do toalety wejdzie policjant, a nas już w tym czasie w niej być nie ma prawa...&lt;br /&gt;&lt;b&gt;2. Pogoń. &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Do pogoni zostają przydzieleni spece. Panna Carla Valenti i Mr Czarnuch zwany przeze mnie Bambusem przez całą grę. Co ciekawe kierujemy nie tylko krokami Kane'a, ale i Carli oraz Bambusa. To bardzo ciekawe rozwiązanie, daje nam efekt niemalże reżyserowania gry.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;3. Wizje i moc.&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Kane jest prześladowany przez omamy, ma dar przewidywania zdarzeń zanim nastąpią, posiadł także nadludzką szybkość i siłę. To sprawia, że jest idealną osobą do odnalezienia prawdziwego sprawcy, a raczej władcy marionetek, który sterował Lucasem podczas mordu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak zaczyna się prawdziwy wyścig z czasem, cudowne sceny walk czy ucieczek z wbudowanymi minigierkami znanymi wszystkim posiadaczom konsol od podszewki - zawiedziesz w minigierce, dostajesz po buzi, wygrasz to dajesz po buzi, a palce się pocą na klawiaturze, naprawdę pocą.&lt;br /&gt;Ostatecznie dowiadujemy się, iż za wszystkim stoi pradawny kult, który posiadł zdolność kontrolowania umysłów, "widzenia" i kontaktu z "innym światem", światem bogów, dusz i zmarłych.&lt;br /&gt;Kluczem jest dziecko, Indigo Child, niewinne i nieskażone, które kryje w sobie odpowiedź na zagadkę nieograniczonej potęgi, skrywa w sobie sekret nieśmiertelności.&lt;br /&gt;Jakby kłopotów było mało... do akcji włącza się AI (tak, sztuczna inteligencja), która chce przejąć władzę nad światem.&lt;br /&gt;Amatorzy pięknej grafiki nie mają czego tu szukać, od razu mówię.&lt;br /&gt;Amatorzy "dobrej" muzyki, czyli muzyki w moim guście, będą zadowoleni, póki na ekranie nie zjawi się Bambusek ze swoimi towarzyszącymi bambo rytmami. &lt;br /&gt;Kończąc... Przyznam się, że z tych paru, powiedzmy szczerze, niby oklepanych elementów, udało się stworzyć grę z górnej półki. Grę, która nie pozwala odejść od monitora, która nie nuży i woła "wejdź we mnie głębiej". Wyśmienicie bawiłem się z Fahrenheitem i tym większy mój żal, iż:&lt;br /&gt;a) jest tak krótkie, przynajmniej na mój gust&lt;br /&gt;b) inne dziecko zespołu odpowiedzialnego za Fahrenheita - Heavy Rain - ukazało się jedynie na Playstation 3&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozostaje mi życzyć konsolowcom miłej zabawy i trzymać kciuki za Heavy Rain na PC :).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-9146539830103324043?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/9146539830103324043/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=9146539830103324043' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/9146539830103324043'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/9146539830103324043'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2010/03/fahrenheit-inny-tytu-indigo-prophecy.html' title='Fahrenheit (inny tytuł - Indigo Prophecy)'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-9163545616679286221</id><published>2009-12-26T02:05:00.006+01:00</published><updated>2010-10-02T04:35:13.113+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dziwne opowiastki'/><title type='text'>Niebo jest kłamstwem</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;"Przeżyłem dzień którego nikt z Was nawet nie zauważył. Dzień skryty pośród gęstwin najjaskrawszych przepowiedni fałszywych proroków. Dzień, w którym pośród stosów ryczało niebo."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Jak cienka jest granica między rzeczywistością i szaleństwem, wiedzą to nieliczni. Nieliczni, którym dane było posiąść wiarę tak wielką by zwątpić w świat rzeczy ludzkich. Wiarę zrodzoną w cierpieniu.&lt;br /&gt;Tak też zaczęła się moja historia.&lt;br /&gt;Chciałem je tylko odzyskać, nic więcej. Przechadzam się wąską uliczką, patrząc na chaos nadal wierzę, iż było warto podjąć ryzyko. Nie żałuje. Żal mi jedynie, że się nie udało.&lt;br /&gt;Dlaczego?&lt;br /&gt;Na bogów dlaczego?&lt;br /&gt;Kłamię. Nie zastanawiam się dlaczego, już mnie to nie obchodzi.&lt;br /&gt;Wspominam...&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-9163545616679286221?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/9163545616679286221/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=9163545616679286221' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/9163545616679286221'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/9163545616679286221'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/12/niebo-jest-kamstwem.html' title='Niebo jest kłamstwem'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-8545265085044008513</id><published>2009-12-24T17:57:00.004+01:00</published><updated>2010-09-28T23:02:06.026+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciekawe rozmowy'/><title type='text'>Epic Amant</title><content type='html'>Ten post będzie króciutki i odda kilka pierwszych zdań mojej rozmowy z pewnym Don Juanem...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;On: Daniel!&lt;br /&gt;Ja: Słucham Cię?&lt;br /&gt;On: Umówiłem się z xxx, rozumiesz? Zgodziła się!&lt;br /&gt;Ja: Cóż... gratuluje.&lt;br /&gt;On: Danielu?&lt;br /&gt;Ja: Tak?&lt;br /&gt;On: Co ja mam teraz zrobić?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W gwoli wyjaśnienia... owa xxx to wedle powszechnej opinii jedna z "najlepszych lasek" w okolicy. Osobiście sądzę, że ten tytuł zawdzięcza równorzędnej opinii o tym, iż daje każdemu kto umie powiedzieć o co mu chodzi... a nawet i to nie jest żelazną zasadą, więc pozostańmy przy samym "daje każdemu".&lt;br /&gt;Cóż... ten kij ma dwa końce, a właściwie to dwa takie same końce. W sumie to podziwiam tego amanta, on wie jak postępować z (lekkich obyczajów) damami.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-8545265085044008513?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/8545265085044008513/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=8545265085044008513' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/8545265085044008513'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/8545265085044008513'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/12/epic-amant.html' title='Epic Amant'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-3973022512198889935</id><published>2009-12-16T23:03:00.003+01:00</published><updated>2010-09-15T01:08:25.096+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='O muzyce'/><title type='text'>Helloween - Mr. Torture</title><content type='html'>&lt;a href="http://profesorekml.wrzuta.pl/audio/7GpERYZck6e/helloween_-_mr_torture" style="font-weight: bold;"&gt;LINK do piosenki.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Tekst:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Welcome to the torture chamber&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Said the sign above the entrance&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Laughing as he takes you by the hand&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Looking like a maniac savage&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Inside you can sense the anguish&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Theatre of pain has just begun&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Mr. Torture gives pain&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; With his whips and his chains&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; He knows just what you crave&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Mr. Torture&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; If you're feeling alone&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Then just pick up your phone&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Dial 18 double 0&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Mr. Torture&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Mr. Torture sells pain&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Only sixty cents a minute&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; For his special brand of sinning&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Phone guaranteed to blow your mind&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; You can catch him on his website&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Has a live chat every weeknight&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Cyber-torture soon coming your way&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Mr. Torture sells pain&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; To the housewives in Spain&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; He knows just what they crave&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Mr. Torture&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; If you're feeling alone&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Then just pick up your phone&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Dial 18 double 0&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Mr. Torture&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Mr. Torture sells pain&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Handcuffed, bound, chained, and blinded&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Body, soul, and mind ignited&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Every sense is torn and ripped apart&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; He's been banned in twenty countries&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Though he does it for money&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; He gets pleasure from hearing you scream&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Mr. Torture gives pain&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; With his whips and his chains&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; He knows just what you crave&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Mr. Torture&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; If you're feeling alone&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Then just pick up your phone&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Dial 18 double 0&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Mr. Torture&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Mr. Torture&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Mr. Torture sells pain&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Taaak... nie muszę dodawać, że to od dzisiaj nieoficjalny hymn samego Szaniego, prawda?&lt;br /&gt;P.S Pamiętaj, tylko zadzwoń lalka ;).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-3973022512198889935?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/3973022512198889935/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=3973022512198889935' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/3973022512198889935'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/3973022512198889935'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/12/helloween-mr-torture.html' title='Helloween - Mr. Torture'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-5362184242344529653</id><published>2009-12-15T10:17:00.004+01:00</published><updated>2010-09-28T23:02:14.542+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Treść żołądka'/><title type='text'>Podsumowanie czasu przeszłego...</title><content type='html'>...średnio obecnego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No to cóż... zacznijmy od tego co najważniejsze, czyli od studiów. Mimo, iż Szani zanotował mocny falstart w liczbie 3 kolosów, to powoli wraca do swoich norm i raz lepiej, raz gorzej, ale nawet dobrze ciągnie. Przywykłem już w pełni do nowego wydziału (nawet nie było do czego przywykać szczerze mówiąc). Reszta obowiązków też jest zaliczana w miarę, w miarę. Jak na faceta, który się niebawem przekręci to i tak jest całkiem niezły wynik. Podstawa to optymistyczne myślenie, o! Zwłaszcza, że mi staje średnio 4 razy na jednym z wykładów, co jest wywołane najpewniej seksapilem prowadzącego, mrr...&lt;br /&gt;No.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zastanawiam się też nad świętami... &lt;br /&gt;Żony sprzątają, pracują, w tym wszystkim mając wsparcie kochających je mężów. Ci ostatni są na tyle dobrzy, że nawet gdy żona szaleje z odkurzaczem to z drogi zejdą. Nie mówiąc o gotowaniu, gdy to troskliwy mąż z jakże wielką dbałością w głosie rzeknie "kochanie, nie męcz się tak... idź teraz na zakupy, przewietrz się, potem skończysz". Gdy już żona z tych zakupów wróci, to mąż znowu staje na wysokości zadania słowami "kochanie, po co tak dźwigasz... połóż te siatki w kuchni, a porządki mogą poczekać... teraz zrób mi coś do jedzenia". Wszystko to jest naprawdę piękne i słodkie. Takie rodzinne i uczuciowe. I te cudowne, pachnące choinki świeżo przywleczone z lasu w donicy pełnej ziemi, postawione w strategicznych punktach pokoju, na które w końcu i tak skoczy kot, wywali i całe sprzątanie trzeba będzie zaczynać od początku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejnym punktem jest fakt prezentu świątecznego... bynajmniej nie dla Was, ale dla mnie. W końcu Was los już dawno obdarował cudownym prezentem, który winien Wam błyszczeć po wsze czasy, jakim jestem oczywiście ja we własnej osobie.&lt;br /&gt;Owy prezent dla mnie... Szani sobie wpadnie do "agencji".&lt;br /&gt;Wiecie co jest w tym zabawne? Niedawno dowiedziałem się, że nieopodal mego miejsca zamieszkania faktycznie taki przybytek otwarto. Kolega, który mi o tym opowiedział, stwierdził, że standardowo mamy tam "ochronę", czyli dwóch "byków", choć chronić raczej nie mają czego. Otóż kwiat płci upiersiowionej wyjątkowo słabo tam obrodził, same jakieś rosjanki i to takie, że nawet kuracja upiększająca w Czarnobylu dodałaby im powabu. Najzabawniejsze jest to, że owy kolega stwierdził też "ja tam nie byłem, bo ja nie korzystam, ale tam jest to, to i tamto". Ok... tylko chyba nikt kto Ci o tym miejscu opowiadał, nie zniżał się do szczegółów poziomu umeblowania - gdzie ten temat specjalnie poruszyłem i został mi on opisany. Wnioski zostawiam do samodzielnego wyciągnięcia i nie popieram krętactwa, ja tam pójdę, mówię, że tam pójdę i się przyznaje, że tam będę, o ;). Jedyną ciekawą informacją jest to, że w owym domu publicznym wódka kosztuje 50 zł. Ździerstwo.&lt;br /&gt;Inną formą prezentu dla mnie może być galerianka... choć odrzucam tę myśl, jednak ich przebieg jest jeszcze większy. Ja chce prezentu średnio jeżdżonego. W końcu mam nieopodal i gimnazjum i podstawówkę, więc cóż... coś się znajdzie i tak źle nie będzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nadszedł chyba też czas, by zdementować "pogłoski" o mym homoseksualizmie...&lt;br /&gt;Otóż dementuję informację o mym homoseksualizmie i stwierdzam, że jestem chłopcem bise... eee... znaczy, heteroseksualnym. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I ostatnia informacja, już kończąca tego posta. W życiu każdego faceta przychodzi czas, gdy ma on ochotę poeksperymentować sobie z własnym zarostem. I ten czas nadszedł także u Szaniego. Ostateczny efekt być może zostanie tu zaprezentowany, choć wątpię. Me lenistwo weźmie górę jak zawsze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życzę Wam miłego dnia moi mili i nie zapomnijcie słać swoich nagich fotek jako kartek świątecznych ;).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-5362184242344529653?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/5362184242344529653/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=5362184242344529653' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/5362184242344529653'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/5362184242344529653'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/12/podsumowanie-czasu-przeszego.html' title='Podsumowanie czasu przeszłego...'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-2039738606917530473</id><published>2009-10-21T14:56:00.013+02:00</published><updated>2010-09-28T22:44:01.390+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przebłyski geniuszu'/><title type='text'>Człowieczeństwo</title><content type='html'>Ludzkość... czym jest obecna ludzkość? Słowo "czym", pełniące rolę podkreślenia dla dalszego tonu owego artykuły, tudzież felietonu, nie zostało użyte przypadkowo. Wszak zdać należy sobie sprawę, iż to nie polemika, gdyż nie ma podłoża, jak i nawet zaplecza, by za taką uchodzić.&lt;br /&gt;Obecny stan człowieczy, czy też może jednostkowo, stan człowieka w jego otoczeniu ma postać jedynie symboliczną.&lt;br /&gt;Jak zdefiniować obecny poziom rozwoju umysłowego, w jakimś sensie oczywiście ewolucyjnego, rozwoju tożsamości i świadomości różnych pułapów "zaokiennego my"? Przyjrzyjmy się postępowi w zakresie myśli i definiowania własnego ja. Komentarz tu jest jest tym trudniejszy, iż owe określenie - rozwój - ciężko wprowadzić w jakimkolwiek kontekście.&lt;br /&gt;Powszechna edukacja nie spełnia swych ról wychowawczych, przykłady tam przetwarzane są bez najmniejszej wartości, a pierwsi w życiu młodych ludzi mentorzy przekazują coraz mizerniejsze wzorce. Fakt ten można "zaakceptować", zwłaszcza, że myśl samodoskonalenia się jednostki winna wpływać od niej samej, lecz pierwotny bodziec funkcyjny - pierwszy z listy - zostaje tu bestialsko zamordowany.&lt;br /&gt;Drugim przedpolem dla funkcji winien być dom. Pojęcie wychowania, które również traci swą koherentność, polega na występowaniu z "suchymi" schematami, tworzeniu "fabryk małp i psów", których wpływ w kontekście pojmowania nie istnieje, pozostając fikcyjną mrzonką pozbawioną - nawet w założeniu - jakichkolwiek wartości. Konfrontacja wyżej wspomnianego "suchego" poglądu, obdarta z prób zrozumienia, zawsze jest skazana na druzgocącą porażkę. Jednocześnie, pojawia się tu podatność na sugestie, liczne i napędzane w charakterystyczny sposób, o czym za chwilę.  Kształceniem moralnoetycznym zajmują się w tak agonalnej sytuacji zwyczajne media. Wytaczają archetyp człowieka pod każdym względem, pozwalając na pominięcie procesu myślowego i przyjęcie punktów widzenia - nieprzemyślanych przez jednostkę punktów widzenia - autora danego "chwytu archetypowego". Głównie należy tu zwrócić uwagę na seksualny ogólnik, który stanowi podporę każdej medialnej gałęzi. Zadanie "wychowania" spada na utopijne i naiwne ogólniki tematyczne, z których szczególnie upodobanym dla ludzi młodych stały się sitcomy wszelakiej maści, a wzorzec stanowi to, co z początku wypromowano. By nie pozostawić niedomówień w choć tym jednym temacie, obecna "kultura", z ironią można rzec - dorobek cywilizacyjny - opiera się na ciągu trzech elementów. Kolejno obserwujemy sugestię i jej pochwałę, promocję, następnie przechodzimy do udostępniania w szerszej skali "obrazów" kreowanych nadal jako wzór do naśladowania, a kończymy szereg na "próbach" zaspokojenia popytu, który wcześniej utworzono. Ten proces napędza wszelakie dziedziny codzienności, największą bolączką jest jednak wpływ wychowawczy.&lt;br /&gt;Mechanizmy powyższe przedstawmy na przykładzie, dla lepszej ilustracji.&lt;br /&gt;Pierwszym elementem jest sugestia "stylu" ubioru, rodzaju urody, który zwiemy w całej propagandowej kampanii rodzajem doskonałym - notabene jest to sprzęgło pod "maszyny" muzyczne czy filmowe, gdzie zauważyć można coraz większy trend do promocji absurdalnych beztalenci, acz wedle tezy sugestii - posiadającym idealne ciała oraz niesamowity talent. Nie jest zbyt dużym zaskoczeniem dla nikogo, a przynajmniej żywię taką nadzieję, iż show-biznes opiera się na takiej właśnie opoce. Po sugestii i jej wynoszeniu na piedestał w celu inkubacji, przychodzi szerokie "bombardowanie" dosłownymi sloganami pokroju "jeżeli nie jesteś taka/taki jak oni, to jesteś nikim", "oni mają wszystko", co prowadzi do upodabniania się podatnych, szarych mas ludzkich do "królików ekranu". Ostatecznie to, co zakorzeniono, zaczyna żyć samodzielnie. Chce dalszego rozwoju danego trendu, który to oczywiście ma miejsce, a "efektem ubocznym", choć też pożądanym w wielu sferach, można orzec kompleksy, spadki samooceny, zaniżone samooceny, silniejsza chęć dopasowania do tłumu, bulimie, anoreksje, więc nawet taka prozaika jak depilacja okolic intymnych jest wynikiem tego schematu, innymi słowy... wszystkie przypadłości prowadzące do upadku własnego ja czy wytyczenia nowych rodzajów zachowań.&lt;br /&gt;Jak to się łączy z tematem tu przedstawianym?&lt;br /&gt;Jest to sprzężone z pogonią wobec trendów, archetypów, co należy rozumieć poprzez brak własnego wyroku i przyzwolenie na "myślenie innych za siebie samego".&lt;br /&gt;Tak definiowana tożsamość w zasadzie nie istnieje, chyba, że zostanie określona mianem niczego więcej, jak tylko żałosnej kalki.&lt;br /&gt;Wydawać by się mogło, iż schematy wyżej przedstawione nie powinny mieć miejsca w obecności doboru naturalnego, definiującego rozwój wszystkich sfer człowieka. Jest to błędne twierdzenie, gdyż obecna hierarchia "wartości ważnych dla przetrwania" jest zgoła odmienna, niźli determinacje ewolucyjne. Teraźniejszość jest domem słabych, tworzących specyfiki mające na celu ich ochronić. Wedle tego procederu tezy Darwina wykazują zwykłą niemoc. Dobór naturalny ma zastosowanie w chwili, gdy silniejszy przetrwa kosztem słabszego, a obecny świat tępi silnych, promując słabych. System wartości doboru sięga korzeni ewolucji, chwil, gdy by przeżyć należało zabić, z czego widać więc, że schemat ten opisywał - i nadal opisuje głównie jednostki silne fizycznie, nie ewoluuje wraz z ludzkością, podczas gdy współczesność zanegowała brutalną siłę. Wartością wyróżnikową  jest intelekt, nie siła mięśni, co oznacza, że dobór na zasadach fizycznej wyższości traci sens. Rozpłód pod siłę fizyczną - nadal będący regułą atrakcyjności - również jest pozbawiony wcześniej wspomnianego sensu, ponieważ efektem tego działania są osobniki słabe - słabe we współczesnym czynniku intelektualnym - ale, mimo to, nie ginące. Natura wyjawia tu dwoistość i dezorientację. Wobec tak rozumianego zachwiania genetycznego przestaje dziwić fakt, iż każde następne pokolenie jest pokoleniem uwarunkowanym ku "większej" słabości - ku głupocie, zwłaszcza ze względu na stojący w miejscu dobór, który nie tylko gloryfikuje fizyczność, a nie inteligencję, lecz pozostałym jednostkom - jednostkom rozumnym - wprowadza pogląd bezsensowności uczestnictwa w prokreacji, co nie stanowi zbytniego novum, skoro współczesność nie spełnia nawet podstawowych kryteriów przed jednostki mogące stwierdzić, iż człowieczeństwo jest ich domeną, narzucane - kolejny czynnik świadczący o paradoksalnym wymieraniu lepiej zaadoptowanego i silniejszego okazu, który mimo, że jest Panem w obecnej rzeczywistości, to nie przekazuje dalej swojego materiału genetycznego.&lt;br /&gt;Wspomniane przeze mnie człowieczeństwo nie jest spójne z definicją "szerzej pojętą". Człowieczeństwo jest cechą odróżniającą rodzaj ludzki od zwierząt, lecz nie można się z nim urodzić, można natomiast je jedynie - co się większości nie udaje nigdy - nabyć poprzez dostrzeżenie faktu zrodzenia się jako zwierzę. Na termin "człowieczeństwo" należy złożyć wszystko, co nie stanowi domeny królestwa zwierząt. Czynniki determinujące można określić mianem  myślenia, jak i zachowań cywilizowanych - też w nowym aspekcie tego słowa - takie jak wytworzenie własnej etyki, moralności, zbioru podstawowych zasad definiujących poszanowanie innych, tolerancję,  kontrolę nad popędami, monogamię podpartą uczuciem, a nie instynktem, analizowanie swojego ja, wyznaczenie sobie przeciwnego zwierzęciu ideału samego siebie i konsekwentne dążenie do owego obrazu, wiedząc, iż osiągnięcie go w pełni jest praktycznie niemożliwe. Podwalina oparta jest na chęci spełnienia jak największej ilości kryteriów.&lt;br /&gt;Tu należy przemyśleć istnienie eugeniki... a raczej jej zastosowanie. Osobiście schylam się ku takowej, skoro natura sama nie może dać sobie rady, nadszedł czas, by ktoś ją wspomógł. Pozwolił swobodniej działać i przeprowadzać odpowiednią selekcję, tudzież czynił to za nią. Nie jest tajemnicą, że gdyby nie zacofanie myśli ludzkiej w dniach dzisiejszych, to najprawdopodobniej umieli byśmy już dowolnie manipulować genotypem. Gdyby nie "opory" moralne przed badaniem mózgu - żywego mózgu, to dysponowalibyśmy technologią zezwalającą na bezpośrednie podłączenia np. mechanicznych kończyn z ludzkim umysłem. Badania nad klonowaniem umożliwiłyby stworzenie "farm" narządów i krwi. Tylko o czym tu mówić, skoro nawet aborcja jest zakazana? Wszyscy zapominają, iż przełomy zawsze wymagały poświęceń. Coś za coś, nic za darmo.&lt;br /&gt;"Człowiek silny walczy z przeciwnościami losu i je pokonuje, bierze swój los w swoje ręce, słaby - skamle i modli się o ratunek". Cóż, to już ostatni wątek. Religia nie spełnia żadnej roli w ówczesnym świecie. Hamuje go w wielu dziedzinach, cofa wręcz. Nikt z młodego pokolenia nie wyznaje zasad religijnych, te czasy już dawno odeszły. Słowo "wierzący" zresztą, nigdy nie było jednoznaczne z "praktykujący". Kościół jako instytucja jest też jedną z największych pomyłek ludzkości. To kolejny schron dla słabych i ułomnych, nic więcej, schron, który w dodatku wtrąca się wszędzie tam, gdzie nie jest zapraszany.&lt;br /&gt;Jak widać, dokonano wielu przemilczeń, wiele rzeczy omówiono pobieżnie, lecz sądzę, iż udało mi się całkiem dobrze ująć esencję. W istocie, obraz człowieka przedstawiony wyżej jest niesamowicie smutny, frustrujący, lecz nikt nigdy nie obiecywał, że prawda jest najpiękniejszym cudem świata. W gwoli ścisłości, prawda jest  całkowitym przeciwieństwem piękna, lecz niewątpliwie jest małym, zamkniętym, skrytym głęboko na dnie cudem, który dostrzega - i usiłuje dostrzec - jedynie mała garstka ludzi.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-2039738606917530473?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/2039738606917530473/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=2039738606917530473' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/2039738606917530473'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/2039738606917530473'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/10/ludzkosc.html' title='Człowieczeństwo'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-7847370455039695982</id><published>2009-10-19T03:07:00.004+02:00</published><updated>2010-09-28T23:02:26.690+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kraina snów'/><title type='text'>Chłopiec i Beata</title><content type='html'>Przyklęknąłem nad skarpą. Miałem znaleźć chłopca, który zniknął jakiś czas temu.&lt;br /&gt;Rozejrzałem się dookoła po miejscu, w którym widziano go ostatni raz.&lt;br /&gt;Kilka dostojnych drzew stało w szyku bez ładu i składu, promienie słońca przebijały spomiędzy ich gałęzi. Ten oto wyjątkowo malutki lasek z jednej strony zakończony był całkowicie pustą, czystą łąką, a z drugiej - urwiskiem, nad którym stałem. Stosunkowo mały cypel wydarty matce ziemi zwieszony został nad ziemią, niby ogromny nos. Znad przepaści roztaczał się cudowny widok na dolinę przeciętą rzeką, z miasteczkiem w tle, gdzie wszystko było tak soczyste, tak zielone i tak niesamowicie żywe, jak to tylko można sobie wyobrazić.&lt;br /&gt;Spojrzałem kolejno na kolegę chłopca i brytyjskiego konstabla. Ten drugi już wcześniej powiedział mi, że chłopakowi bardzo zależało na starszej od siebie kobiecie, Beacie, nie znam jeszcze podłoża ich relacji. W chwili gdy zniknęła ona, zniknął i on, konstabl wyrokuje, iż pozostając w romansie zwyczajnie uciekli, nie daje temu wiary, podobnie jak kolega chłopca.&lt;br /&gt;Nie... tu stało się coś innego.&lt;br /&gt;Cienie zaczynają wirować, słońce zmienia swoje położenie z zastraszającą prędkością, wszystko lawiruje i łamie się, by ukazać mi to, czego szukam. By pozwolić mi dostrzec przeszłość.&lt;br /&gt;Chłopiec tu był, kochał to miejsce, było jego schronem przed wszystkim.&lt;br /&gt;Beata zniknęła pierwsza, albo już nie żyje. Była dla niego bardziej przybraną siostrą, niźli kochanką.&lt;br /&gt;Obracam się i obchodzę drzewa.&lt;br /&gt;Gałęzie... tak, na nich przesiadywał i myślał, ich korony dawały mu cień, czas i spokój. Obdrapał je przez lata w wielu miejscach, siedział na każdym z nich... i nie tylko.&lt;br /&gt;Coś błyszczy w promieniach słońca, coś między drzewami.&lt;br /&gt;Nie zwracam na to uwagi - jeszcze.&lt;br /&gt;Nie tylko siedział. On tu ćwiczył, ćwiczył zwinność, szybkość i refleks, marzył o tym, że drzewa, które atakuje niczym rozjuszony byk na korridzie są jego wrogami, zapominając o finale hiszpańskiego teatru - finale, w którym byk ginie.&lt;br /&gt;Kolejny błysk w promieniach, tym razem w wielu miejscach, prawie jednocześnie.&lt;br /&gt;Co mogło tu błyszczeć? Ostrze? Nóż?&lt;br /&gt;Tak i nie.&lt;br /&gt;To zwykły metalowy długopis ucznia, w marzeniach chłopca będący nożem. Nożem, którym godził drewnianych przeciwników.&lt;br /&gt;Czasem lepiej przeczekać, prawda?&lt;br /&gt;"Wyjdź", wypowiadam to słowo bez nacisku, ze spokojem i powagą. Tak, że chłopiec wyłania się z korony jednego z drzew i zeskakuje na dół. Kontynuuje...&lt;br /&gt;"Powinieneś tam siedzieć dopóki ona się nie znajdzie, tudzież dopóki nie podejmiesz decyzji co robić chłopcze... a to ostatnie już wiesz". Jego odpowiedź mnie nie zaskakuje.&lt;br /&gt;"To bardziej jak I'll be your home", w uszach słyszę odpowiednią część tej piosenki, mija mimochodem, jest nieważna.&lt;br /&gt;"Znajdzie ją Pan?" pyta.&lt;br /&gt;"To zależy czy mi pomożesz czy też nie".&lt;br /&gt;"Znała dwóch zapaśników...".&lt;br /&gt;Moje źrenice się rozszerzają, wiem co zaraz nastąpi.&lt;br /&gt;Skok.&lt;br /&gt;I tak już jestem szatni, szatni zapaśników, choć określenie wrestlerów byłoby tu bardziej na miejscu. Jest ich dwóch, to bracia. Szatnia wygląda jak klatka z wejściem, stanowiącym jednocześnie wyjście, bez drzwi. Są tam szafki i dokładnie dwie ławki, nie przywiązuje do nich, jak i do żółtej podłogi poplamionej krwią, żadnej wagi, wiem, że to nie krew tej, którą mam znaleźć. Wychodzą w ciemność, a ja idę za nimi.&lt;br /&gt;Tunel w ciemności. Są wyjątkowo niezdarni, co chwile jeden z nich wpada na drugiego. Zanim zakończą wędrówkę pokłócą się o to, a ten, który idzie pierwszy uderzy swojego brata.&lt;br /&gt;Zero zaskoczeń.&lt;br /&gt;Wreszcie dochodzą do końca swej wędrówki. Jeden z nich wspina się na drabinę, a gdy dociera na szczyt zostaje oświetlony reflektorem, zalany wrzawą tłumu na hali. Z głośników wydobywa się zachrypłe "Michael". Drugi używa innej drabiny, sytuacja się powtarza, lecz imię jego brzmi "Chris".&lt;br /&gt;Jestem już z boku areny, na której odbędzie się walka. Ich przeciwnicy przyklepują sobie dłonie, w geście otuchy, która wywołuje u mnie ironiczne parsknięcie. Jeden z nich wychodzi za liny... i w tym momencie wkraczają bracia. Jeden z nich atakuje przeciwnika poza ringiem, a drugi tego na ringu. Wszyscy są zaskoczeni, gdyż wszyscy są głupi, łącznie ze zwierzęcą publiką. Sędzia nie przerywa walki, mimo, iż stolik sędziów został zniszczony, a jeden z przeciwników braci znalazł się w trybunach. Dopiero, gdy drugi z nich jest masakrowany na ringu, a jego ciało przebija się przez elastyczne deski niszcząc doszczętnie miejsce walki, sędzia pokazuje czerwoną flagę. Nie wiem czemu w ten sposób usiłuje przerwać walkę, w końcu jest głupi. Dokładnie w chwili ukazania się flagi na ring wkroczyło paru policjantów, Michael jest zły, że walkę przerwano i to wynikiem niekorzystnym dla niego i brata, mundurowi doskakują do Chrisa, który chwyta kuszę jednego z policjantów i wypuszcza bełt w kierunku winowajcy - sędziego. Bynajmniej nie zaskakuje mnie fakt policjanta z kuszą, jako bronią osobistą.&lt;br /&gt;Otwieram oczy.&lt;br /&gt;Ponownie jestem w lasku, a kolega chłopca oraz konstabl patrzą na mnie dziwnym wzrokiem.&lt;br /&gt;Nie przejmuje się nimi, wyjaśniam konstablowi jego błędy, mimo, iż nie pojmie moich słów, choć zrobi co mu każę - taka zaleta sławy - a następnie mówię mu kto jest odpowiedzialny za zniknięcie Beaty, a tym samym podążającego jej śladem chłopca. Teraz to już tylko sprawa policji, aż dojdą po nitce, którą im dałem, do kłębka.&lt;br /&gt;Sprawa przestała być interesująca, a tym samym przestała mnie zajmować.&lt;br /&gt;Skryłem dłonie w kieszeniach i odszedłem wolnym krokiem znużony tym jedynie przez sekundę ciekawym dniem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-7847370455039695982?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/7847370455039695982/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=7847370455039695982' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/7847370455039695982'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/7847370455039695982'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/10/chopiec-i-beata.html' title='Chłopiec i Beata'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-2093796830188513786</id><published>2009-10-18T21:25:00.006+02:00</published><updated>2010-09-28T23:02:30.938+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kraina snów'/><title type='text'>Hipokryta</title><content type='html'>Podczas wczorajszej rozmowy z Boyarem zacząłem sobie przypominać mój sen... a raczej moje sny z przedwczoraj. Tak jak pierwszy, w którym to wystąpili wszyscy moi znajomi - włącznie z samym Boyarem i tymi, którzy nie żyją. Nawet jedna z moich byłych w tym śnie mnie ochrzaniła za to, że na jej konto na NK włażę i szpicluje, a ja nawet NK w realu nie mam, a tym bardziej nawet we śnie na nic nie właziłem, więc ją olałem - to same migawki tak w skrócie, to drugi sen był ciekawszy, gdyż był bardziej o mnie (a świat się na mnie skupia) i mi się przypomniał...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wystąpiłem w nim ja oraz mój "brat bliźniak".&lt;br /&gt;Obaj byliśmy na "szczycie łańcucha pokarmowego", wyłączni właściciele dwóch największych - i ostatnich - korporacji na globie, dzielący między siebie rynek i rywalizujący ze sobą od czasów studiów.&lt;br /&gt;Mój "brat" był albinosem, wyglądał jak ja sam, chodził wiecznie w białym garniturze, białe koszule, "lodowy" krawat, w odcieniu błękitu. Miał niezwykle białą cerę, srebrne włosy i niebieskie oczy w identycznym lodowym odcieniu. Buty to też biel, z czarnymi nosami.&lt;br /&gt;Ja zawsze ubierałem się w czerwoną koszulę, biały garnitur i srebrny krawat.&lt;br /&gt;Stałem na czele D&amp;amp;S, a on - LYMPS'u.&lt;br /&gt;Byliśmy wrogami i rywalami, ale go kochałem.&lt;br /&gt;Odbyliśmy jedną rozmowę, po której wydarzenia się zmieniają, gdyż kończy się dominacja, jeżeli można tak rzec. Wielka sala, jak w muzeum, półmrok, wokół zbroje, lustra i inne eksponaty w tym stylu, maski i oręż. Powiedział w tej rozmowie jedną bardzo ważną rzecz... &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;nazwał mnie hipokrytą&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Czemu?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;"Jak nazwać szowinistę czy też mizoginistę, który zna pokaźną liczbę kurw&lt;/span&gt; (chodziło mu o wszystkie osobniki płci żeńskiej)&lt;span style="font-style: italic;"&gt; i nie zrywa permanentnie z żadną kontaktów? Jesteś pierdolonym hipokrytą."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Miał facet rację. Jestem hipokrytą.&lt;br /&gt;Całość kończy się śmiercią i jego i moją. Na początku sądziłem, że jeden z nas zabił drugiego podczas jakiejś utarczki, przy użyciu broni białej w którą sala była zdobiona, ale po prostu budynek się zawalił, co sobie przypomniałem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz coś z innej beczki.&lt;br /&gt;Dzisiaj w nocy śniły mi się moje byłe. Wszystkie po kolei i z każdą z nich gadałem, a każdy epizod kończył się w chwili, gdy lądowaliśmy w łóżku (wiem o czym pomyśleliście, ale nie, nie w tym sensie. Siadaliśmy na łóżku i... zaczynaliśmy grać w karty) i zaczynał się kolejny, z kolejną z nich. W tym samym pokoju, z tym samym łóżkiem. Pokoju bez drzwi, tak dla jaj.&lt;br /&gt;W ogóle wczorajszy wieczór - jak i noc - były popierniczone. Poszedłem od kompa o 1 w nocy gdzieś, gdy potwornie zakręciło mi się w głowie i zachciało wymiotować. Potem było już tylko gorzej, ale co ja się będę wynurzał. Zresztą, powoli wpadam w taki sam stan, więc chyba zaraz pójdę się położyć. Nie umiem nawet ocenić tego jak składnie napisałem ten tekst, ale sądzę, że się nie klei. Nie pamiętam początku zdania, które pisze. Trzymajcie się.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-2093796830188513786?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/2093796830188513786/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=2093796830188513786' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/2093796830188513786'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/2093796830188513786'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/10/hipokryta.html' title='Hipokryta'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-3466489520432154800</id><published>2009-10-11T16:44:00.005+02:00</published><updated>2010-09-28T23:04:36.365+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Treść żołądka'/><title type='text'>Boty</title><content type='html'>A tak, Szaniego wzięło dzisiaj na coś in AI style.&lt;br /&gt;Oj, jak ja bym chętnie pogadał z inteligentną, a nie skryptowaną maszyną...&lt;br /&gt;Podczas poszukiwań botowych topiców znalazłem coś "interesującego"...&lt;br /&gt;Oto przekierowanie z bota ALICE, na którym oplułem pierwszy raz monitor:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.virtualfem.com/features.html"&gt;http://www.virtualfem.com/features.html&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Polecam screeny i czytanie "rozmowy" między tą virtualną i tym kolesiem, są złote po prostu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A oto inna stronka od Elizy...&lt;br /&gt;&lt;a href="http://virt.vgmix.com/jenny18/"&gt;http://virt.vgmix.com/jenny18/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I link, na którym oplułem ponownie monitor, pochodzący ze stronki wyżej...&lt;br /&gt;&lt;a href="http://virt.vgmix.com/jenny18/logs/"&gt;http://virt.vgmix.com/jenny18/logs/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Złoto!&lt;br /&gt;Po prostu złoto!&lt;br /&gt;Ludzie są niesamowicie tępi, za to ich kocham :).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-3466489520432154800?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/3466489520432154800/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=3466489520432154800' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/3466489520432154800'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/3466489520432154800'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/10/boty.html' title='Boty'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-3652892468512476819</id><published>2009-09-29T19:13:00.007+02:00</published><updated>2010-09-28T23:04:43.666+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kraina snów'/><title type='text'>Zabójca</title><content type='html'>Wyszedłem z domu i wsiadłem do samochodu.&lt;br /&gt;Jeden ruch nadgarstka, lekki zgrzyt silnika i zapłon. Masz swoje lata staruszku, stąd zgrzyty, ale zajmiemy się Tobą, wszystko w swoim czasie.&lt;br /&gt;Wyjechałem, sam nie wiem gdzie i po co.&lt;br /&gt;Jechałem ulicą, z prawej strony znajdował się wąski krawężnik po którym szła kobieta z wózkiem i trójką brzdąców kręcących się przy jej nogach.&lt;br /&gt;Nie jechałem szybko, jak później będę wspominał było to wolne tempo. Sąd to potwierdzi, 30 km/h wobec ograniczenia do 50 km/h.&lt;br /&gt;Przejeżdżałem obok nich, dokładnie w tej chwili gdy ich mijałem, jeden z brzdąców wybiegł na ulicę. Dziewczynka. Odbiłem lub zahamowałem, sam nie wiem. Nieskutecznie. Uderzenie nie było mocne, lecz wystarczyło by malutka, krucha główka roztrzaskała reflektor zostawiając po sobie czerwoną smugę krwi.&lt;br /&gt;Zmarła w szpitalu.&lt;br /&gt;Sprawa w sądzie była szybka i krótka. Mimo, iż matka lała łzy i obwiniała mnie za śmierć dziecka, a sędzia kazał ją w pewnej chwili wyprowadzić, nie stało się nic przełomowego.&lt;br /&gt;Prędkość zgodna z przepisami, nawet przy najszybszej reakcji nie dało się uniknąć zderzenia, wina matki, która nie upilnowała dziecka, moja niewinność i inne bzdury, które nie przynosiły mi ukojenia ani ulgi.&lt;br /&gt;Wróciłem do domu.&lt;br /&gt;Myślałem.&lt;br /&gt;Wszystkie założenia zostały złamane, wszystkie zasady, wszystko poszło nie tak jak miało. Zabiłem dziecko.&lt;br /&gt;Myślałem nad tym, mimo, iż racjonalizm mówił za siebie, to emocja wrzała i była silniejsza do wieczora. Wtedy wszystko uległo zmianie, a racjonalizm wygrał, cała burza minęła niespodziewanie szybko.&lt;br /&gt;W takim stanie położyłem się spać.&lt;br /&gt;Obudziłem się już w moim własnym łóżku.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-3652892468512476819?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/3652892468512476819/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=3652892468512476819' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/3652892468512476819'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/3652892468512476819'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/09/zabojca.html' title='Zabójca'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-6199595995797081350</id><published>2009-09-28T23:51:00.004+02:00</published><updated>2010-09-28T23:04:48.769+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciekawe rozmowy'/><title type='text'>Kolejny odcinek sagi...</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Xxx: (22:12) &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;jestes?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Ja: (23:45) &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Biegałem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Xxx: (23:45) &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;ale ta koszulka jest sucha i nawet nie pachnie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Ja: (23:45) &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Facepalm.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Udany wieczór, oj udany.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-6199595995797081350?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/6199595995797081350/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=6199595995797081350' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/6199595995797081350'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/6199595995797081350'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/09/kolejny-odcinek-sagi.html' title='Kolejny odcinek sagi...'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-8881898246357544696</id><published>2009-09-27T01:42:00.010+02:00</published><updated>2010-09-15T01:12:07.279+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='O muzyce'/><title type='text'>Europe - Last Look at Eden</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Doczekaliśmy się nowej płyty Europe'u, wydanej w obecnym, 2009 roku, a zatytułowanej Last look at Eden. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;W zasadzie to kilka dni temu.&lt;br /&gt;Czekałem na ten krążek, a dzisiaj wreszcie mogę spuścić się w spodnie, gdyż go dorwałem.&lt;br /&gt;Właśnie go słucham i będzie to relacja na gorąco, więc za babole nie bić proszę :).&lt;br /&gt;Pierwszy track to &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Prelude&lt;/span&gt;, początek przywodzi na myśl Final Countdown, lecz tylko kilka sekund. Sam utwór, jedynie instrumentalny i krótki wprowadza nas do części właściwej, czyli drugiego tracku krążka, jednocześnie tytułowego dla płyty,&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; Last look at Eden&lt;/span&gt;. Track jest solidny, słychać w nim nutę "nowości", brakuje tu tej "naturalnej naturalności" Europe'u, że się tak wyrażę. Widać, że nie śpiewa ten młody chłopak, w wielu miejscach fałszujący, co było naprawdę fantastyczne i nie przeszkadzało wcale, ale dorosły mężczyzna. Dostajemy w niej mocny klimat i takie same brzmienie. Końcówka przechodzi gładko w nową piosenkę, najwyraźniej wszystkie będą połączone przez wstawki instrumentalne. Ciekawy pomysł. Piosenka jest naprawdę świetna.&lt;br /&gt;Następny track to &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Gonna Get Ready&lt;/span&gt;, obniża loty na razie. Nie pasuje do konwencji wolnej interpretacji Europe'u, jest zbyt schematyczny i przewidywalny, nie wpada w ucho. Kończy się też konwencja wstawek, zobaczymy co dalej.&lt;br /&gt;Startuje nam w uszach piosenka o tytule &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Catch That Plane&lt;/span&gt;, przywodzi na myśl swobodę I'll Cry For You, choć nie rytm. Panowie z zespołu chyba zrozumieli swój błąd związany z poprzednim utworem, więc zaserwowali nam coś lekkiego.&lt;br /&gt;Schodzimy następnie do wolnych, smutnych niejako klimatów pod postacią &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;New Love In Town&lt;/span&gt;. Piosenka wydaje się smutna, choć jednocześnie niesie jakąś nutę optymizmu przy mocniejszym brzmieniu refrenu i wchodzącej wtedy gitarze. Łatwo wpada w ucho, jest naprawdę dobra. Jak widać klimaty dla zakochanych są nadal bardzo mocną stroną Europe'u.&lt;br /&gt;Po tym spokojnym klimacie wchodzi nam bestia. Spodziewałem się unowocześnionej wersji Scream of Anger z Wings of Tomorrow, lecz &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;The Beast&lt;/span&gt; nie dorasta pierwowzorowi nawet do pięt. Chyba można ten utwór podstawić do poważniejszej wersji Stormwind z wolną, refleksyjną wstawką. Tak, wiem, cały czas porównuje, ale cóż... wychowałem się na tym, nie wińcie mnie.&lt;br /&gt;Bestia odchodzi i wchodzi &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Mojito Girl&lt;/span&gt;, od początku rytm wpada do głowy i chętnie tam zostaje, klimacik jest  jednym z nieco poważniejszych na płycie, wpełza nam tu odrobina starego, dobrego seksapilu, obecna w takich cudeńkach jak np. Let The Good Times Rock. Baaa... obecna odrobinka. Ta odrobinka się w tej piosence wylewała na wszystkie strony świata i okolic. Track jest dobry, choć brakuje mu dziecięcej fantazji, innego typu odbioru jakby.&lt;br /&gt;Następny w kolejce, czyli &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;No Stone Unturned&lt;/span&gt; mnie zaskakuje. Jest oryginalny i hmm... naprawdę dobry, o ile nie świetny. Tło muzyczne jest genialne, naprawdę cudowne. Głos Tempesta poważny, nieco melancholijny, cała pieśń ma w sobie jakieś sacrum, jakby ktoś tu zaklął coś świętego.&lt;br /&gt;Ponownie spadamy z klimatem, a to wszystko za sprawą &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Only Young Twice&lt;/span&gt;, piosenka ma charakter nieco frywolny, luźny, jest oryginalna, Tempest pokazuje nam tu swój głos. Radosny ton całości pozwala oddać świetnie wykonany refren. Bardzo szybko i łatwo przypada do gustu, przyznaje, że bardzo mi się podoba. Słucha się jej z uśmiechem na twarzy podczas obserwowania mimowolnych wymachów stopą.&lt;br /&gt;Tak oto zostajemy wprowadzeni do &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;U Devil U&lt;/span&gt;. Podobny klimat do poprzedniej piosenki, również luźny i miły, a nawet momentami nieco humorystyczny. Bardzo miła do posłuchania, końcówka płyty trzyma wysoki poziom.&lt;br /&gt;Hmm... gwóźdź. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Run With The Angels &lt;/span&gt;nim jest. Nie umiem jej za nic ocenić, nie pomnę podobnego utworu. Skacze od dobrych wolnych kawałków do mocnego, naprawdę świetnego refrenu. Nie mam się do czego przyczepić, ale z jakiegoś powodu track mnie nie zachwyca, a jedynie mi się podoba. Jest solidny, oryginalny, ale brakuje mu jakby magii. Nie umiem tego określić, więc się nie będę czepiał.&lt;br /&gt;Płytę zamyka &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;In My Time&lt;/span&gt;, które w pierwsze 10 sekund wbiło mnie w mały, refleksyjny dołek. Wolna, piękna, melancholijna... cudowna po prostu. Piękne zakończenie. Bajeczna solówka, która zmusza nas do zamknięcia oczu lub patrzenia bezmyślnie w dal. Solówka, która ostatecznie wygasa, powoli wygasa i tak oto wygląda koniec tego widowiska.&lt;br /&gt;Kończąc sam tego posta powiem tylko tyle - warto było czekać.&lt;br /&gt;Nie dziwi mnie fakt, iż owa płyta jest niekwestionowanym numerem jeden w Szwedzkim, muzycznym światku.&lt;br /&gt;Europe nadal pokazuje klasę, pokazuje, że mocny rock żyje i ma się w dzisiejszych czasach nadzwyczajnie dobrze. Jest to bez wątpienia najlepsza płyta jaką w tym rocku usłyszałem. Oby tak dalej Panowie, oby tak dalej :).&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-8881898246357544696?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/8881898246357544696/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=8881898246357544696' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/8881898246357544696'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/8881898246357544696'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/09/europe-last-look-at-eden.html' title='Europe - Last Look at Eden'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-5388594295431537010</id><published>2009-09-24T16:04:00.005+02:00</published><updated>2010-09-28T23:10:19.111+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='O kobietach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='O miłości'/><title type='text'>Zdrada, a feminizm</title><content type='html'>Wiecie, znalazłem coś ciekawego.&lt;br /&gt;Ogólnie do zdrad, wedle naukowego podejścia, motywuje nas uwarunkowanie mono lub poligamiczne.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Oczywiście to mężczyzna jest poligamiczny, a kobieta monogamiczna, choć nie wiem kto na taką bzdurę wpadł, ale mniejsza. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;I tu wchodzą... feministki.&lt;br /&gt;Tak.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Feministki twierdzą, że kobieta jest tak samo poligamiczna jak mężczyzna. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;No ok... mają rację, ja się tam z nimi zgadzam, ale bawi mnie fakt, że w drodze do "równouprawnienia" kobiety same siebie równają z poziomem mężczyzn. I to nie wynoszą do tego poziomu, ale wręcz przeciwnie, walą się dechą w łeb, żeby skończyć w tym samym szambie, w którym siedzi druga płeć.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ja pochwalam i podziwiam takie zachowanie, jak i poglądy, wszak głoszenie prawdy zawsze mi się podobało&lt;/span&gt;, a tajemnicą, że wszystko co żyje jest zdradliwe, nie jest, lecz... jakiś konflikt tu widzę.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Czy nie powinno się krytykować poligamii - nieważne jakiej płci - a kreować monogamię? &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Na mój chłopski rozum powinno.&lt;br /&gt;A tu nie tylko się nie krytykuje poligamii, ale i się ją wywyższa, chcąc ją jakby osiągnąć.&lt;br /&gt;Cóż... ciekawy paradoks...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-5388594295431537010?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/5388594295431537010/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=5388594295431537010' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/5388594295431537010'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/5388594295431537010'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/09/zdrada-feminizm.html' title='Zdrada, a feminizm'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-3265955394038832922</id><published>2009-09-21T17:57:00.006+02:00</published><updated>2010-09-28T23:16:04.557+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Treść żołądka'/><title type='text'>Żałoba narodowa</title><content type='html'>Temat został już zjechany, ale mimo tego chciałbym dodać parę słów od siebie.&lt;br /&gt;Cóż... żałoba narodowa.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Pytanie - po co? &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Nie jestem w stanie pojąć po co organizuje się tego typu rzeczy. Codziennie na całym świecie giną i umierają ludzie - może wprowadzimy permanentną żałobę? Nie będzie trzeba potem ogłaszać takich cud i robić zamieszania, choć to kwestia drugorzędna....&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Pytanie - dlaczego tak późno?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Do katastrofy w kopalni doszło w piątek.&lt;br /&gt;Początek żałoby wyznaczono w sobotę, na znany nam poniedziałkowy termin.&lt;br /&gt;Skąd te 2 dni - dla niekumatych, sobota i niedziela - wyrwane z kontekstu?&lt;br /&gt;Powiem Wam, choć bardziej ciekawa jest niedziela, hue hue...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Dlatego tak, gdyż nasz kochany prezydent, naszej wielkiej i podziwianej RP, balował sobie w ową niedzielę na jakiejś imprezie dożynkowej.&lt;/span&gt; Nieźle wywija skubany, nawet na scenę wlazł. Przecież musiał się wybawić z żonką, a dopiero potem mógł wprowadzić żałobę, inaczej nie było opcji.&lt;br /&gt;Fajne, nie?&lt;br /&gt;Mnie też się strasznie podoba przykład, jaki wszystkim polakom i mnie daje prezydent.&lt;br /&gt;W kwestii wyjaśnienia, siebie liczę oddzielnie, bo polakiem się nie czuje i nie chce, żeby mnie tak klasyfikowano czy postrzegano.&lt;br /&gt;Kończąc... brawo el presidente, owacja na stojąco, choć wciskanie ludowi tekstów o tym, że Twoje prezydenckie dożynki nie miały wpływu na termin żałoby są po prostu, bardzo delikatnie mówiąc, żałosne :).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-3265955394038832922?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/3265955394038832922/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=3265955394038832922' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/3265955394038832922'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/3265955394038832922'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/09/zaoba-narodowa.html' title='Żałoba narodowa'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-6308273714685611712</id><published>2009-09-19T21:06:00.005+02:00</published><updated>2010-09-28T23:15:57.382+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='O grach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przebłyski geniuszu'/><title type='text'>Życie lub symulacja życia, ot jest pytanie</title><content type='html'>Ostatnio przytrafiła mi się taka zabawna myśl. Mianowicie, owa myśl popełniona przez mój umysł dotyczyła relacji międzyludzkich.&lt;br /&gt;Na jakiej zasadzie są one przez nas określane?&lt;br /&gt;Jaka jest ich skala?&lt;br /&gt;Jak decydujemy o tym czy jest dobrze czy też jest źle?&lt;br /&gt;Jak ta cała plątanina związków na siebie wzajemnie oddziałuje?&lt;br /&gt;Na te wszystkie pytania odpowiedzi są w zasadzie proste, nawet bardzo, lecz czy byłbym sobą, gdybym nie znalazł metafory?&lt;br /&gt;Nie sądzę.&lt;br /&gt;W dodatku metafory na tyle dobrej, iż w moim mniemaniu przestała być metaforą i na krótką chwilę stała się zabawnym wyznacznikiem rzeczywistości.&lt;br /&gt;O czym mówię?&lt;br /&gt;Pamiętacie pewne paseczki relacji z gry "symuluj życie, bo nie masz własnego" znanej również pod nazwą Sims?&lt;br /&gt;Otóż to.&lt;br /&gt;Te nasze "paski" codziennie spadają, podnoszą się, relacje z jednym spadają, z innym się podnoszą, wszystko lawiruje i jest banalnie proste, jak i w pewien uroczy, a może podstępny i obrzydliwy sposób skomplikowane. &lt;br /&gt;Swoją drogą to też olbrzymi plus dla samej gry... w końcu do chwili złapania powyższej myśli sądziłem, iż owy symulator oddaje tak dokładnie rzeczywistość, jak łopata nadaje się na zamiennik maszynki do golenia.&lt;br /&gt;Tak... Simsy pod jednym względem idealnie naśladują prawdziwe życie, to prawda.&lt;br /&gt;Szkoda tylko, że jedynie na płaszczyźnie systemu działania z zachwianiem skali zjawiska i kompletnym brakiem tego, co czyni życie smacznym.&lt;br /&gt;W końcu co to za życie, w którym nie ma kłamstw, realnej, namacalnej przemocy, swojskiego "kurwa", znęcania psychicznego, intryg czy manipulacji?&lt;br /&gt;To oczywiście mała próbka wszystkich smaczków, lecz nawet tych podstaw, opok naszego świata nie znajdziemy w tym symulatorze.&lt;br /&gt;Tylko... czy są nam naprawdę w nim potrzebne?&lt;br /&gt;Przecież wystarczy włączyć komunikator internetowy i dwa razy kliknąć na losowo wybraną osobę z listy kontaktów, wziąć telefon do ręki i zadzwonić pod losowo wybrany numer z książki... Mając taki wachlarz możliwości symulator staje się po prostu zbędny, ale zdaje się, że mocno odbiegłem od tematu, więc się już pożegnam. Miłej lektury.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-6308273714685611712?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/6308273714685611712/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=6308273714685611712' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/6308273714685611712'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/6308273714685611712'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/09/zycie-lub-symulacja-zycia-ot-jest.html' title='Życie lub symulacja życia, ot jest pytanie'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-1733168375121756784</id><published>2009-09-18T19:52:00.006+02:00</published><updated>2010-09-28T23:15:47.159+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Księga osobowości Szaniego'/><title type='text'>Testy...</title><content type='html'>Czyli to, co kocham... &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;najpierw test na zaburzenia prawda&lt;/span&gt;...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table border="0" cellpadding="2" cellspacing="0" style="width: 330px;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td width="180"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;b&gt;Disorder&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;td width="120"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;b&gt;Rating&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;a href="http://www.4degreez.com/disorder/paranoid.html"&gt;Paranoid Personality Disorder&lt;/a&gt;:&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;td&gt;&lt;span style="color: red; font-family: arial;"&gt;Very High&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;a href="http://www.4degreez.com/disorder/schizoid.html"&gt;Schizoid Personality Disorder&lt;/a&gt;:&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;td&gt;&lt;span style="color: red; font-family: arial;"&gt;Very High&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;a href="http://www.4degreez.com/disorder/schizotypal.html"&gt;Schizotypal Personality Disorder&lt;/a&gt;:&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;td&gt;&lt;span style="color: #990099; font-family: arial;"&gt;Moderate&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;a href="http://www.4degreez.com/disorder/antisocial.html"&gt;Antisocial Personality Disorder&lt;/a&gt;:&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;td&gt;&lt;span style="color: red; font-family: arial;"&gt;High&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;a href="http://www.4degreez.com/disorder/borderline.html"&gt;Borderline Personality Disorder&lt;/a&gt;:&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;td&gt;&lt;span style="color: #000099; font-family: arial;"&gt;Low&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;a href="http://www.4degreez.com/disorder/histrionic.html"&gt;Histrionic Personality Disorder&lt;/a&gt;:&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;td&gt;&lt;span style="color: #990099; font-family: arial;"&gt;Moderate&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;a href="http://www.4degreez.com/disorder/narcissistic.html"&gt;Narcissistic Personality Disorder&lt;/a&gt;:&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;td&gt;&lt;span style="color: #cc0033; font-family: arial;"&gt;High&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;a href="http://www.4degreez.com/disorder/avoidant.html"&gt;Avoidant Personality Disorder&lt;/a&gt;:&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;td&gt;&lt;span style="color: #000099; font-family: arial;"&gt;Low&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;a href="http://www.4degreez.com/disorder/dependent.html"&gt;Dependent Personality Disorder&lt;/a&gt;:&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;td&gt;&lt;span style="color: #000099; font-family: arial;"&gt;Low&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;a href="http://www.4degreez.com/disorder/ocd.html"&gt;Obsessive-Compulsive Disorder&lt;/a&gt;:&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;td&gt;&lt;span style="color: red; font-family: arial;"&gt;High&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" colspan="2"&gt;&lt;span style="color: black; font-family: arial;"&gt;&lt;br /&gt;-- &lt;a href="http://www.4degreez.com/misc/personality_disorder_test.mv"&gt;Take the Personality Disorder Test&lt;/a&gt; --&lt;br /&gt;-- &lt;a href="http://www.4degreez.com/disorder/index.html"&gt;Personality Disorder Info&lt;/a&gt; --&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;Fajne, nie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;A teraz hit odnośnie siebie i drugiej połówki...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;You matched the following traits:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Practical&lt;/b&gt; - You are a down-to-earth individual who is not impressed with material excess. You care about the stuff of like that really matters.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Sensual&lt;/b&gt; - You are not particularly shy when it comes to your sexuality.  You know what you like and do not feel inhibited.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Intellectual&lt;/b&gt; - You consider your mind amongst your assets. Learning is not a chore but a constant search after wisdom and knowledge. You value education and rationality.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;1. Practical&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;2. Sensual&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;3. Intellectual&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;4. Wealthy/Ambitious&lt;br /&gt;5. Shy&lt;br /&gt;6. Liberal&lt;br /&gt;7. Big-Hearted&lt;br /&gt;8. Traditional&lt;br /&gt;9. Funny&lt;br /&gt;10. Romantic&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;You match with women who have following traits:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Practical&lt;/b&gt; - You are drawn to people who are sensible and smart. Flashy, materialistic people turn you off. You appreciate the simpler side of living.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Sensual&lt;/b&gt; - You aren't looking for someone who is sexually repressed.  You want someone who is adventurous under the covers.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Intellectual&lt;/b&gt; - You seek out intelligence.  Idle chit-chat is not what you are after.  You prefer your date who can stimulate your mind.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;1. Practical&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;2. Sensual&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;3. Intellectual&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;4. Shy&lt;br /&gt;5. Funny&lt;br /&gt;6. Wealthy/Ambitious&lt;br /&gt;7. Adventurous&lt;br /&gt;8. Traditional&lt;br /&gt;9. Conservative&lt;br /&gt;10. Romantic&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No ok... pierwszy się jeszcze w miarę zgadza, ale drugi?&lt;br /&gt;Bez komentarza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.4degreez.com/misc/personality_disorder_test.mv"&gt;Link do testu na zaburzenia.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.wouldidateyou.com/pquiz/quiz1.html"&gt;Link do testu pod drugą połówkę. &lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-1733168375121756784?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/1733168375121756784/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=1733168375121756784' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/1733168375121756784'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/1733168375121756784'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/09/testy.html' title='Testy...'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-2758514182163842131</id><published>2009-09-17T12:09:00.004+02:00</published><updated>2010-09-28T23:15:23.953+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Treść żołądka'/><title type='text'>Thorinur JustinTV Channel</title><content type='html'>Krótko i zwięźle.&lt;br /&gt;Jeden ze znanych mi geniuszy, ten akurat w dziedzinie informatyki, że jeszcze raz to powtórzę, gdyż jak mniemam ongiś już o nim wspominałem, założył sobie kanał broadcastu na JustinTV. Więc cóż nam zostało...&lt;br /&gt;Linkujemy.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.justin.tv/thorinbur"&gt;Thorinbur Channel&lt;/a&gt; (new style).&lt;br /&gt;Link odnosi się do "nowej" wersji JustinTV, osobiście bardziej mi się podoba old style. Poniżej link również do Thorinbura, ale tym razem w tym starszym stylu...&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.justin.tv/thorinbur/old"&gt;Thorinbur Channel&lt;/a&gt; (old style).&lt;br /&gt;W ramówce Thorin zawiera głównie gry i filmy. Jak do tej pory mogliśmy obejrzeć np. Pitch Black, Madagaskar 2, Pick of destiny, oprócz tego regularnie nadawany jest Lyoko Code. Z gier dane nam było podziwiać zmagania Thorina w Peggle, Frets on Fire i czekamy na starcie z L4D. Raz nawet Thorinowi zdarzyło się zamieścić swoją sesję programistyczną ;).&lt;br /&gt;Dodam jeszcze, że niejednokrotnie można mnie spotkać na chatcie owego kanału, czy przy mikrofonie w samej ramówce Thorina (zazwyczaj robię tam to, co umiem najlepiej - gadam bez sensu i składu). Nie wiem czy winienem to zdradzać, gdyż tym raczej Was tylko odstraszę, no ale trudno ;).&lt;br /&gt;W każdym razie polecam i zapraszam :).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-2758514182163842131?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/2758514182163842131/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=2758514182163842131' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/2758514182163842131'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/2758514182163842131'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/09/thorinur-justintv-channel.html' title='Thorinur JustinTV Channel'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-9087796516113617385</id><published>2009-09-12T09:03:00.007+02:00</published><updated>2010-09-28T23:15:19.578+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kraina snów'/><title type='text'>Pogromcy wiedźm?</title><content type='html'>Druga noc, a ja mam równie dziwny sen.&lt;br /&gt;Wczoraj śniła mi się, między innymi, wyprawa na Draculę, choć nie była klimatyczna.&lt;br /&gt;Dzisiaj już było fajniej.&lt;br /&gt;Znalazłem się z trzema  czy czterema osobami, 2 mężczyznami i kobietą lub dwiema kobietami, w jakichś lochach... specyficznych lochach. Gdy szliśmy w głąb, po lewej stronie stale była skała, mieniła się brązem w świetle pochodni. Po prawej natomiast były cele. Owe cele... były jakby korytarzami. Jedna obok drugiej na szerokość drzwi, ograniczone znowu kratami, tak, że z jednej celi można było spokojnie sięgnąć do drugiej. Jedne z nich kończyły się wcześniej, były krótsze, wtedy następne miały zakręty odpowiednio ku niewykorzystanej przestrzeni. Ciekawostką jest to, iż cele były inne wewnątrz. Jedne połyskujące brązem, inne burgundem, jeszcze inne zielenią z mchu.&lt;br /&gt;Wchodziliśmy tam pojedynczo, reszta czekała pod wejściem i obserwowała śmiałka.&lt;br /&gt;W czym?&lt;br /&gt;No właśnie... do każdej z cel należało wejść by dokonać jakiegoś rytuału, związanego chyba z hasłem i usunięciem jakiegoś kamienia z końca celi. Po drodze przeszkodzić śmiałkowi starało się to, co zamknąć czy zabić się starał. Naga, brudna kobieta, która nie wiem czym była. Zjawą, duchem, wiedźmą... chyba to mnie najbardziej przerażało, że nawet nie wiem czym ona jest. Pojawiała się i znikała kiedy chciała, ale zawsze tylko wtedy, gdy została otwarta cela, a kamienia jeszcze nie usunięto. Tak zakładam, ale głowy nie dam. Moja niewiedza się z resztą zemści, ale o tym niżej.&lt;br /&gt;Kolejno szliśmy przez te cele, kolejni z nas wchodzili, a pod celą, gdy tylko pojawiła się ta zjawa, dostawała łomot i była zmuszana do zdradzenia hasła celi.&lt;br /&gt;Postacie z którymi tam byłem...&lt;br /&gt;Kobieta ubrana w czerwony surdut, obstawiam, że satynowy, z nożem. Podobna do pewnej kobiety, którą znam, lecz we śnie nosiła imię Knight.&lt;br /&gt;Mężczyzna ubrany w szare spodnie z płótna, czarny pas, był boso i bez koszuli.&lt;br /&gt;Ja, odziany w błękitny, jedwabny surdut, trzewiki, wzorem jakiejś surrealistycznej szlachty czy mieszczaństwa, sam nie wiem.&lt;br /&gt;Inny mężczyzna, podobny chyba do Brada z 4pp.&lt;br /&gt;To jedyne opisy wyglądu, które pomnę.&lt;br /&gt;Teraz... sam przebieg snu.&lt;br /&gt;Szliśmy obok cel, kolejno wchodząc i zabierając kamienie. Zjawa nie pojawiała się na początku, była jedynie w celi. Pamiętam, że gdy przechodziłem obok jednej z nich, to wysunęła się z niej ręka i złapała mnie za ramię. To była dziewczyna odziana na czerwono. Pomyślałem sobie "Knight, co Ty tam robisz?" i stąd wiem, jak się zwała. Jednocześnie coś mi tu nie pasowało, ale nie wiedziałem co.&lt;br /&gt;Otworzyłem celę i ją wypuściłem. Ciekawi mnie właśnie to jak się nazywała... czy to jej imię czy wzorowany na języku angielskim tytuł "rycerz". W każdym razie był to mój pierwszy błąd.&lt;br /&gt;Wreszcie doszliśmy do ostatniej celi w kondygnacji, dalej ścieżka skręcała w lewo, a potem znowu wychodziła na prosto.&lt;br /&gt;Ostatnia cela.&lt;br /&gt;Moja kolej.&lt;br /&gt;Wszedłem  i... przeżyłem szok. Wyglądała zupełnie inaczej od wewnątrz. Była większa niźli z zewnątrz, były tam skałki, nawet jakiś strumyk, był tam mech, wszystko miało poblask zieleni. Wiedziałem, że moi kompani pod celą dorwali zjawę i właśnie była bita, by zdradzić hasło. Widziałem w głowie jak wymierzony jej cios łamie  kość miednicy, ta rozrywa bok, a z ran sączy się krew spływająca do krocza i stóp. Ja sam dotarłem na koniec celi, jeszcze po drodze skręcającej i chyba zabrałem  kamień. Odwróciłem się i ruszyłem w drogę powrotną, nie bez niespodzianek. Gdy już widziałem wyjście, to przede mną pojawiło się niebieskie światełko... przebiegłem przez nie i wydostałem się z celi. Zamknęliśmy ją, nie wiem co z hasłem.&lt;br /&gt;Jeden z nas uznał, że czas wracać, że starczy na dzisiaj.&lt;br /&gt;Więc wracamy... idziemy wzdłuż cel, dochodzimy do "jamy" w skale, w której to wykuto schody. Ja idę ostatni, przede mną Knight, a mężczyzna w szarych spodniach na przedzie - reszta już zniknęła na schodach. Wtedy Knight zaczyna wrzeszczeć i rzuca się do przodu z nożem, wbija go mężczyźnie w plecy, a zanim dobiegłem do nich - zadaje mu jeszcze serię pchnięć.&lt;br /&gt;Wiem już co się stało, to nie Knight. To moja wina, spieprzyłem rytuał zamknięcia, a w dodatku uwolniłem widmo, które przecież może przyjmować każdą postać. Oznacza to tyle, że albo to coś przede mną opanowało Knight, albo Knight już nie żyje, a zjawa się pod nią podszywa.&lt;br /&gt;Dobiegłem, złapałem  Knight za nadgarstki i trzymałem ją, szamoczącą się na wszystkie strony, wrzeszczącą na całe gardło, że nas wszystkich pozabija. Wtedy coś zobaczyłem... coś w mojej własnej głowie rozbłysło na moment, jak wizja. Jakbym miał przeczucie, że to nie jedyny błąd jaki popełniliśmy, a na schodach już nic na mnie nie czeka oprócz zwłok, a gdzieś na drodze ku wyjściu - moja własna śmierć.&lt;br /&gt;Tu się obudziłem, a żałuje.&lt;br /&gt;Ciekawostka - ja zawsze śpię na boku. Zawsze. Obudziłem się leżąc na plecach, z rękami złożonymi na brzuchu. W idealnej, książkowej pozycji z pogrzebu. Zdziwiło mnie to bardzo, przyznaje. Nie pomnę, kiedy ostatni raz obudziłem się w tej pozie... śmiem twierdzić, że być może nawet nigdy.&lt;br /&gt;Podobał mi się ten sen, naprawdę podobał.&lt;br /&gt;Oby miał dalszy ciąg... ciekaw jestem czy by mi się udało wyjść czy też bym zginął.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-9087796516113617385?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/9087796516113617385/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=9087796516113617385' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/9087796516113617385'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/9087796516113617385'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/09/pogromcy-wiedz.html' title='Pogromcy wiedźm?'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-554551277102229281</id><published>2009-09-12T04:26:00.009+02:00</published><updated>2010-09-15T01:14:51.991+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Filmoteka'/><title type='text'>Hostel</title><content type='html'>A tak.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Uwaga: Klimat posta, jak i słownictwo w nim użyte zostało specjalnie spreparowane i sprowadzone do poziomu filmu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Obejrzałem Hostel... niecały.&lt;br /&gt;Wyłączyłem po godzinie z hakiem.&lt;br /&gt;Wcześnie Hostel mylił mi się z Sadystą i sam już nie wiedziałem czy oglądałem, nie wiem czemu... naprawdę nie wiem, bo Sadysta przy tym kiczu zasługuje na cholernego Oscara!&lt;br /&gt;Ludzie!&lt;br /&gt;Ludzie!&lt;br /&gt;Ludzie!&lt;br /&gt;No brak mi słów...&lt;br /&gt;Ja rozumiem wiele rzeczy, ale tego filmu to ni w ząb. Od początku...&lt;br /&gt;1. Rozumiem, że twórcy zainspirowani Piłą postanowili zrobić film gore. Nie ma sprawy, ja lubię gore. Tylko taka "mała" rzecz... nawet w gore wypadałoby umieścić jakikolwiek zalążek fabuły, a tym czymś nie ma żadnej fabuły. Ot 3 napalonych kolesi jedzie za laskami do Bratysławy, tam podstawione dziewczyny dają im dupy, by potem ich odstąpić Panom, którzy za kasę udostępniają im innym, bogatym Panom, chcącym z kolei sobie kogoś pociąć. Tada! Koniec fabuły. Ten film jest po prostu nudny. Żeby tam chociaż serio było jakieś gore, ale o tym w punkcie 2.&lt;br /&gt;2. Gore - winno mnie szokować. W sumie to racja, bo ja jestem w szoku... w szoku tej szmiry. Ciała, krew, wszystkie zabiegi i tortury... nic mnie nie ruszyło. Też nie było zbyt innowacyjne. Gdybym dostawał grosz za każdym razem, gdy w filmie widzę, jak jakiś koleś wierci w nodze drugiemu kolesiowi wiertarką... byłbym milionerem.&lt;br /&gt;3. Cycki. Chryste, pierwsze 25 minut tego filmu można spokojnie nazwać Cycostelem, a nie Hostelem. Jak będę chciał oglądać seks albo nagie kobiety, co powtarzam tysięczny raz, to sobie pornosa obejrzę. Tego akurat w necie nie brakuje, mało tego, znajdę dokładnie to, co trafi w moje gusta, choćbym chciał patrzeć na laskę robiącą loda koniowi, a z dobrymi filmami to słabooo... oj słabo.&lt;br /&gt;4. Bohaterowie. Chryste Panie, takich kiepów to ja jeszcze nie widziałem. Dokładniej to tylko jeden tą godzinę przetrwał, gdyż na szczęście, chwalmy Boga (czyli mnie), dwóch jego kompanów zdechło wcześniej. Niczego nie umieją się domyślić, nawet fakt, że dwie nowe laski do rżnięcia podstawione witają kolesia w ten sam sposób (wyjściem na basen), co pierwsze dwie podstawione.&lt;br /&gt;5. Błędy. W tym filmie jest tyle błędów logicznych... więcej niż cholernych kłaków na mojej dupie. Od sceny z pociągu, którym podróżuje bogacz - no jasne, ta sama klasa.&lt;br /&gt;6. Wiecie co mnie złamało? Koleś, którego życie jest zagrożone bardziej się martwi o swoje 2 ucięte palce i je ze sobą targa, niźli o swój kuper. Oooo... to mnie złamało.&lt;br /&gt;Zresztą... wiecie co?&lt;br /&gt;Docencie moje kurewskie poświęcenie.&lt;br /&gt;Idę to gówno dooglądać.&lt;br /&gt;Za sam ten trud powinni mi dać pokojową nagrodę Nobla.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dooglądane...&lt;br /&gt;Ech...&lt;br /&gt;Główny bohater będąc przy samochodzie z kluczykami słyszy krzyk i wraca na ratunek... ciekawe. Koleś wypalił babce palnikiem pół twarzy, oko jej zwisa, więc bohater jej oko ucina...&lt;br /&gt;Potem wieją... scena z zabiciem 2 drabów przez bandę dzieci genialna. Powaliła mnie. Naprawdę... chuj z tym, że sekundę wcześniej tych 2 drabów rozjechało samochodem babkę-kurwę, która była przynętą... poprawili jej po bohaterze.&lt;br /&gt;Azjatka, którą uratował skacze pod pociąg, bo zobaczyła swój pysk...&lt;br /&gt;Bohater bezpiecznie odjeżdża, ale słyszy w pociągu chirurga-amatora, który też polował... więc wyłazi za nim (zamiast wiać kurwa), by obciąć mu palce i utopić jego pysk w kiblu... i dopiero teraz następuje happy end...&lt;br /&gt;Boże...&lt;br /&gt;Ja... ja już nie mam słów.&lt;br /&gt;Ręce mi opadły do tego tekstu i Hostela, naprawdę.&lt;br /&gt;Idę do łóżka... dobranoc.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-554551277102229281?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/554551277102229281/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=554551277102229281' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/554551277102229281'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/554551277102229281'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/09/hostel.html' title='Hostel'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-3031550829674981867</id><published>2009-09-11T09:58:00.008+02:00</published><updated>2010-09-15T01:19:15.824+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Filmoteka'/><title type='text'>Deadgirl</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Deadgirl&lt;/span&gt;, gdyż o tym filmie będzie mowa jak zapewne się domyśliliście po tytule posta, to pewnego rodzaju surrealistyczny pokaz ludzkich hmm... instynktów i zachowań?&lt;br /&gt;Chyba właśnie tak bym to nazwał.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://scottkenemore.files.wordpress.com/2009/07/zombie-dead-girl-poster.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" src="http://scottkenemore.files.wordpress.com/2009/07/zombie-dead-girl-poster.jpg" style="cursor: pointer; height: 431px; width: 332px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wyobraźcie sobie taką oto opowiastkę...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Dwóch chłopaków, z czego jeden jest wiecznie napalony na jedną z dziewczyn w szkole - najzwyczajniej w świecie ją kocha, ale jest ofermą, a ją samą pamięta z czasów gdy mieli 12 lat i było mu dane ją pocałować - wybiera się do opuszczonego budynku, w którym ongiś mieścił się zakład dla psychicznie chorych... tam znajdują przywiązaną do łóżka dziewczynę. Nasza oferma - imieniem Ricky notabene - chce ją uwolnić, ale jego kolega, JT, ma nieco inne plany... w końcu taka okazja może się nie powtórzyć, prawda? Warto by skorzystać z "darmowej cipki". Wszystko byłoby w miarę dobrze, gdyby nie fakt, iż owa darmowa dama jest... nieśmiertelna. JT najpierw łamie jej kark, potem następuje uduszenie, a na końcu oddaje do niej 3 strzały - a ona żyje. Tak oto odpada nam jedno z dwóch pytań. Mianowicie - &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;"kto ją karmił?"&lt;/span&gt;. Najwyraźniej głód jest dla niej niestraszny.&lt;br /&gt;Chciałoby się jeszcze rzec &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;"skąd ona się tam wzięła?"&lt;/span&gt;, lecz i ten problem rozwiązują nasi "bohaterowie" - dywagując i stwierdzając ostatecznie, iż nie mają pojęcia. Cóż, ale nie zdradzę Wam więcej, to musi Wam wystarczyć.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Efektów &lt;/span&gt; nie obaczymy absolutnie żadnych, do pracy kamery przyczepić się nie mogę, wszystko jest dobrze zrobione, po prostu solidne.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Oprawa dźwiękowa&lt;/span&gt; jest niezauważalna, przynajmniej dla mnie. Nawet nie wiem czy jakieś podkłady dźwiękowe były, w każdym razie nie irytują, to podstawa.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Film ów ukazuje pewnego rodzaju skrzywienie...&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;i omawia coś, czego w kinie jeszcze nie było. Nie pomnę podobnego scenariusza, przyznam się, że bardzo pozytywnie mnie tym zaskoczono.&lt;/span&gt; Trafić na coś świeżego gdy człowiek sądzi, iż "wszystko już było".&lt;br /&gt;Na ekranie zobaczymy krew, brutalność, odpowiedni słownik, że się tak wyrażę, nagość i seks, więc - chyba pierwszy raz w historii tego działu bloga, a to o czymś świadczy - zaznaczam, że to kino jedynie dla dorosłych widzów.&lt;br /&gt;Nie powiem, śmiałem się na wielu momentach, nie wyprę się tego. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Film w moim mniemaniu jest daleki od horroru, ale ma pewną dozę refleksji, którą dostrzegłem dopiero po przespaniu się z tematem.&lt;/span&gt; Jeżeli mam być z Wami absolutnie szczery... nie wiem co bym zrobił, gdybym postawił się w miejscu bohaterów. Czy byłbym strachliwym i niezdecydowanym Rickiem, który wybiera "ewakuację", czy jego kumplem JT, który wybiera gwałt, a może jeszcze kimś innym. Irytuje mnie to, iż nie umiem jasno określić swojej postawy, też jest to pierwszy raz, gdy mówię o postawie wobec sytuacji czysto fikcyjnej, ale śmiem twierdzić, że &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;o wiele bliżej mi do &lt;censored&gt;(censored). &lt;/censored&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Jest w tym wszystkim wiele ironii, zwłaszcza, że owa "niewolnica" zostaje zwykłym przedmiotem. Zabawką, którą JT decyduje się pokazywać i "użyczać" za 10 dolarów. Przyznać też trzeba, iż owy Pan zaczął się zachowywać po prostu psychotycznie, co zbyt dużym zaskoczeniem nie jest.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Mamy tu aspekty władzy, ludzkiej natury i przekroczenia barier.&lt;/span&gt; To ostatnie najlepiej ukazuje końcówka i zachowanie Rickiego. Takie, jakie winno być. Koniec, który to bardzo, ale to bardzo mi się spodobał. Były jakby dwa możliwe zakończenia, a ja nie pomnę kiedy ostatni raz tak bardzo chciałem, żeby film skończył się właśnie w "ten", a nie "inny" sposób. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Po prostu zakończenie idealnie trafia w moje gusta. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Z czystym sercem polecam, ale tylko ludziom z wywiniętą psychiką, czyli taką na wzór  mojej.&lt;/span&gt; Całej reszcie się nie spodoba. Jedni uznają go za wybitny, choć to może za duże słowo, a drudzy - za kompletnego gniota bez sensu. Zaliczam się do tych pierwszych.&lt;br /&gt;Taka adnotacja... po przeczytaniu komentarzy na niektórych serwisach filmowych, zauważyłem ciekawostkę - ludzie chyba nie zdają sobie sprawy czym jest sadomasochizm, jak i że coś takiego w ogóle istnieje. Mimo, iż pod fałszywym motywem zostało to w filmie wytknięte, chyba niektórzy nie rozumieją jak to możliwe, by ból był przyjemny i stąd scena z wmawianiem przez JT dwóm kolesiom,  którym niejako udało się "nakryć" zabawę bohaterów, że ta kobieta po prostu jest masochistką, nie ma dla nich sensu ani realizmu - ta refleksja nie ma tak naprawdę z filmem nic wspólnego, od razu zastrzegam. To takie moje gdybanie.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ogólna ocena to 10-/10. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Skoro film mi się podobał, to pewnie zapytacie, skąd ten minusik, hm?&lt;br /&gt;Stąd się owy minusik wziął, iż w bodajże dwóch miejscach film zdaje się za bardzo dłużyć. Jest to jakieś 60-120 sekund, w których człowiek myśli, iż nudno się zrobiło. Nie wiem czemu, lecz owe momenty zapadły mi w pamięć. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Nie bacząc na nie - nadal gorąco polecam. &lt;/span&gt;Miłego oglądania.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-3031550829674981867?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/3031550829674981867/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=3031550829674981867' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/3031550829674981867'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/3031550829674981867'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/09/deadgirl.html' title='Deadgirl'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-6915630837622880918</id><published>2009-09-07T22:01:00.002+02:00</published><updated>2010-09-28T23:15:13.982+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='O grach'/><title type='text'>F.E.A.R: część druga</title><content type='html'>Muszę Wam coś powiedzieć, taka spowiedź... ta gra jest "dziwna".&lt;br /&gt;Zarzekałem się, że nie będę grał nocą.&lt;br /&gt;Co z tego wyszło?&lt;br /&gt;Wczoraj znowu odpaliłem F.E.A.R. i spędziłem w nim jakieś 2h. Mniejsza z tym, że faktycznej gry w tym godzina jedynie, gdyż pierwsze 60 minut dzieli się na 2 etapy.&lt;br /&gt;Pierwszy to jakieś 10-30 minut wahania się, zmieszane ze strachem, czy naprawdę chcę iść dalej.&lt;br /&gt;Drugi to robienie po kroku do przodu i modlenie się, żeby nic za chwilę się nie stało. Coś w rodzaju bardzo wyostrzonej ostrożności, że tak powiem.&lt;br /&gt;Zrobiło mi się wczoraj naprawdę gorąco 4 czy 5 razy...&lt;br /&gt;1. Gdy został mi pistolet z 15 kulami na 3 przeciwników i musiałem po zabiciu któregoś biec do jego trupa, by zebrać amunicję. Bardziej się martwiłem niźli bałem w tej scenie.&lt;br /&gt;2. Gdy chyba przeoczyłem jedną ze "strasznych" animacji czy wspomnień, ponieważ widziałem za sobą tylko "falujące powietrze"... ostrzelałem je i nic nie umarło, nic się nie uaktywniło, nic mnie nie zaatakowało... a odwagi, żeby to sprawdzić, mi po prostu zabrakło - uciekłem zamykając za sobą każde możliwe drzwi i oglądając się co chwilę w nerwach :). Te "nerwy" mają coś wspólnego z następnym podpunktem...&lt;br /&gt;3. ...gdy to wpadłem w inne "falujące powietrze". Moja reakcja na początku była... nie wiem jaka, przestraszyłem się, a chwilkę potem pomyślałem, znowu nie wiem czemu, "damn, I'm fucked".&lt;br /&gt;4. Miałem chwilkę rozkojarzenia. Badałem teren w poszukiwaniu przeciwników, a zapomniałem o tych wszystkich "dodatkach". Skończyło się to, gdy ekran błysnął bielą, ze słuchawek w moje uszy uderzyła odpowiednia "nuta",  kątem oka zobaczyłem w drzwiach jakąś postać i narobiłem w spodnie w przenośni. Ostrzelałem ową postać, zapominając, że za mną łazi cały czas jakiś duch czy zjawa... nie wiem co to jest. I żeby tylko jedna chodziła...&lt;br /&gt;5. Ostrzeliwałem zza rogu wroga i dałem się zrobić w jajo. Zwyczajnie mnie jeden z nich obszedł i otworzył mi ogień w plecy. To mnie rozzłościło, poczułem się jak skończony kretyn i zaowocowało... pierwszą akcją Szaniego w F.E.A.R. "na rambo". Straciłem w zasadzie cały pancerz, ale wybiłem ich.&lt;br /&gt;Inną wartą uwagi sceną jest wejście po drabince, obrót w prawo i... wszystko zaczyna migać, a w mrugającym światełku lampy pomieszczenia obok widzę idącą i po chwili znikającą Almę (małą dziewczynkę z mocnym kopem). Skoro ta dziewczynka tam była, a poprzednim razem gdy na nią wpadłem, to zostałem najpierw spalony i zabity, a po wczytaniu save'a - przebito mną "ścianę" z blachy, choć przeżyłem, to uznałem, że gdzie ona - tam na pewno już mnie nie zobaczycie.&lt;br /&gt;Mniej więcej po punktach odpowiednio 2. i 3. uznałem, że koniec... koniec grania. Ta gra jest... naprawdę świetnie zrobiona. W FPSach, gdzie nie miałem zazwyczaj mapy, zawsze moją największą bolączką było gubienie się w terenie ;). Tutaj tego nie ma. Lokacje zdają się rozbudowane, ale dobrze Cię "prowadzą" i ciężko się w nich zgubić, kolejne pomieszczenia są różnorodne. Jednocześnie - nigdzie nie czujesz się bezpiecznie.&lt;br /&gt;Naprawdę nigdzie - mówię to już chyba drugi raz i podkreślam ten fakt.&lt;br /&gt;Do tego zaczynam podziwiać jeszcze bardziej AI... po rzuceniu we mnie granatem wyobraźcie sobie dialog między przeciwnikami:&lt;br /&gt;- Trafiliśmy go?&lt;br /&gt;- Nie wiem.&lt;br /&gt;3 sekundy później.&lt;br /&gt;- Sprawdzam!&lt;br /&gt;I idzie zwiad.&lt;br /&gt;Lub kolejna scenka... (ten dialog prowadzili Ci, na których wyszedłem z 15 nabojami)&lt;br /&gt;- Wróg!&lt;br /&gt;- Gdzie?!&lt;br /&gt;- Za rogiem!&lt;br /&gt;Kolejny przykład...&lt;br /&gt;- Jaki jest Wasz status?!&lt;br /&gt;- Oberwałem!&lt;br /&gt;I calutka masa innych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ech... zaraz znowu odpalę F.E.A.R.. Gdy wczoraj grałem za dnia, to dostałem wiadomość na konnekta (komunikator), co wywołało dźwięk "drdrdrdrrryń" w moich uszach. Nie pamiętam jaką scenę miałem na ekranie, ale chyba po jakimś scary moment.&lt;br /&gt;Drugi raz ech... ale ze mnie tchórz. Tylko nie rozumiem tego dziwnego magnetyzmu tej gry. Boję się ją odpalić, nie potwornie boję, ale gdy tylko o tym pomyślę, to zaczynam odczuwać niepokój. Jednocześnie chce tego, tak, chce ją odpalić, a gdy to już zrobię, to jest tylko jedna droga... prowadząca od miasteczka "niepokój" nad przepaść "strach", na dnie której spoczywają "panika" i "przerażenie".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S Ten post to chaos...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-6915630837622880918?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/6915630837622880918/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=6915630837622880918' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/6915630837622880918'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/6915630837622880918'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/09/fear-czesc-druga.html' title='F.E.A.R: część druga'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-8085509104430424931</id><published>2009-09-07T22:00:00.003+02:00</published><updated>2010-09-28T23:21:19.919+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='O grach'/><title type='text'>Amnesya Riddle</title><content type='html'>&lt;a href="http://www.amnesya.com/"&gt;Amnesya Riddle. &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Temp End.&lt;br /&gt;Przyznam się, że się rozczarowałem na tym riddle'u.&lt;br /&gt;Jest to tak naprawdę pierwszy z "poważnych", który skończyłem, mimo mojego zamiłowania do nich i tu taki zawód...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wiecie czemu nikt tego riddle'a nie przeszedł? &lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Powiem Wam... bo on nie jest skończony. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Nagle pojawia się piękny obrazek ze znakiem stopu, a w kodzie strony możemy przeczytać...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ok guys... this is a REAL stop. Serious. We have been informed of many sites revealing all Amnesya's solutions... We don't really care about it cos everyone plays the way they want... What we mind tho is that people who really put a lot of effort into solving the riddles are safeguarded compared to people who just cheated to the end. &lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;We believe there MUST be a difference between who worked hard and who didn't.&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;We already know how to do this and what to do about it but we need some time to make the changes in the system.&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;We will be on holidays at least till the end of August so don't expect anything happening till then. We'll do our best to sort out these changes asap and we'll keep you updated with news on the forum.&lt;/span&gt;     &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dukes &amp;amp; Squid&lt;/span&gt;  &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ps. Have a real rest in the mean time and enjoy your summer holidays! Cheers everyone!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No to nie jest fajne... była jakaś historia w Amnesyii, spodziewałem się jej rozwoju, a tu nic.&lt;br /&gt;Kompletny zawód.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Pomijam, że poziom trudności jest skandaliczny po prostu. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Zacząłem tego riddle'a 30 sierpnia, a skończyłem wczoraj - 6 września. Gdyby nie F.E.A.R sądzę, że skończyłbym wcześniej.&lt;br /&gt;7 dni.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Nad Zest Riddle siedzę od chyba 2 LO i dalej nawet podstawowej części nie skończyłem, niech to mówi samo za siebie.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Chciałbym tu też podziękować następującym osobom, w kolejności alfabetycznej...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Boyarowi &lt;/span&gt;za bycie przy mnie przez bodajże 10 czy 20 początkowych leveli, z czego bardzo sporo rozwiązał, jak i objaśnianie mi zagadnień religijnych związanych cnotami.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Contume &lt;/span&gt;za porady z zakresu łaciny. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Joannie d'Arc&lt;/span&gt; za rady z zakresu biologii i chemii... oraz bycie mi muzą prawda.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Thorinburowi &lt;/span&gt;za pomoc gdy stanąłem i zobowiązanie, że razem, w teamie, pokonamy Amnesyię po wrześniu.&lt;br /&gt;Jednocześnie musicie wiedzieć, że gdyby nie Thorinbur to bym nie był riddle'rem. On dał mi linka do Zesta. Do tej pory pamiętam, jakie miałem problemy z załapaniem gdzie trzeba wpisać odpowiedź, a tym faktem owego Pana strasznie zirytowałem ;).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Siebie też pochwalę prawda... tabelki highscore (patrz - stronka Amnesyii):&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Lvl 10:  9511 - Szani&lt;br /&gt;Lvl 20: 4469 - Szani&lt;span font="" style="font-family: verdana; font-size: 8pt;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana; font-size: 85%;"&gt;&lt;span style="color: red; font-family: Verdana; font-size: 7pt;"&gt;&lt;span style="color: silver;"&gt;&lt;span style="color: red; font-family: Verdana; font-size: 7pt;"&gt;&lt;span style="color: silver;"&gt;&lt;span style="color: red; font-family: Verdana; font-size: 7pt;"&gt;&lt;span style="color: silver;"&gt;&lt;span style="color: red; font-family: Verdana; font-size: 7pt;"&gt;&lt;span style="color: silver;"&gt;&lt;span style="color: red; font-family: Verdana; font-size: 7pt;"&gt;&lt;span style="color: silver;"&gt;&lt;span style="color: red; font-family: Verdana; font-size: 7pt;"&gt;&lt;span style="color: silver;"&gt;&lt;span style="color: red; font-family: Verdana; font-size: 7pt;"&gt;&lt;span style="color: silver;"&gt;&lt;span style="color: red; font-family: Verdana; font-size: 7pt;"&gt;&lt;span style="color: silver;"&gt;&lt;span style="color: red; font-family: Verdana; font-size: 7pt;"&gt;&lt;span style="color: silver;"&gt;&lt;span style="color: red; font-family: Verdana; font-size: 7pt;"&gt;&lt;span style="color: silver;"&gt;&lt;span style="color: red; font-family: Verdana; font-size: 7pt;"&gt;&lt;span style="color: silver;"&gt;&lt;span style="color: red; font-family: Verdana; font-size: 7pt;"&gt;&lt;span style="color: silver;"&gt;&lt;span style="color: red; font-family: Verdana; font-size: 7pt;"&gt;&lt;span style="color: silver;"&gt;&lt;span style="color: red; font-family: Verdana; font-size: 7pt;"&gt;&lt;span style="color: silver;"&gt;&lt;span style="color: red; font-family: Verdana; font-size: 7pt;"&gt;&lt;span style="color: silver;"&gt;&lt;span style="color: red; font-family: Verdana; font-size: 7pt;"&gt;&lt;span style="color: silver;"&gt;&lt;span style="color: red; font-family: Verdana; font-size: 7pt;"&gt;&lt;span style="color: silver;"&gt;&lt;span style="color: red; font-family: Verdana; font-size: 7pt;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Lvl 30: 2051 - Szani&lt;br /&gt;Lvl 40: 851 - Szani&lt;br /&gt;Lvl 50: 561 - Szani&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;Amnesya ma na dzień dzisiejszy 70 leveli + ekran "stop".&lt;br /&gt;Najmilej wspominam level 20. &lt;/span&gt;Dał mi w kość, nakląłem się po nim. Użyto tam "haczyka", którego nigdzie wcześniej nie spotkałem.  &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;Amnesya... Jest to rzecz idealna dla początkującego riddlera, ale jeżeli ktoś doszedł w czymś pokroju Zesta do 62 zagadki... nie znajdzie tu wyzwania.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;Ależ mam ochotę opublikować listę spoili, hehe ;). Choć tego nie zrobię ;). Służę ewentualnie hintami, jakby ktoś chciał z Amnesyią walczyć ;). Również jeżeli ktoś czuje się na siłach, to chętnie stworzę team na Zesta, gdyż chyba po prostu jestem na jego pułap już za cienki ;).&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;Inna sprawa, że w takim team'ie byłbym kulą u nogi, ale cóż... takie życie ;). &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;P.S Ponieważ szukam nowej riddle'ówki, to jestem otwarty na propozycje i wszystkie są mile widziane. Obiła mi się o oczy mało znana Torment Riddle i chyba w niej spróbuje swoich sił, ale mimo to sugestie mile widziane. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-8085509104430424931?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/8085509104430424931/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=8085509104430424931' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/8085509104430424931'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/8085509104430424931'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/09/amnesya-riddle.html' title='Amnesya Riddle'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-1587755337837582175</id><published>2009-09-07T19:03:00.004+02:00</published><updated>2010-09-28T23:21:25.944+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='O grach'/><title type='text'>Impossible Riddle</title><content type='html'>&lt;a href="http://www.freewebs.com/kaankanat/"&gt;Impossible Riddle.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Krótki i łatwy riddle, ledwie 19 etapów, z czego raz tak naprawdę stanąłem na całe 20 minut.&lt;br /&gt;Szybko się kończy, tak jak ten post.&lt;br /&gt;P.S Tak, taka rozgrzewka przed czymś poważniejszym to była.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-1587755337837582175?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/1587755337837582175/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=1587755337837582175' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/1587755337837582175'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/1587755337837582175'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/09/impossible-riddle.html' title='Impossible Riddle'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-4666614437025824879</id><published>2009-09-06T03:30:00.005+02:00</published><updated>2010-09-28T23:21:34.716+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='O grach'/><title type='text'>F.E.A.R.: First Encounter Assault Recon</title><content type='html'>No więc Szani odpalił tę grę.&lt;br /&gt;Tak. Szani chciał się trochę pobać.&lt;br /&gt;TROCHĘ.&lt;br /&gt;Piszę te słowa na gorąco po pierwszych wrażeniach - z 3:31 w nocy, dobra godzina na grę. Może pisze je też dlatego, że boję się iść do łóżka. Tylko trochę, żeby nie było.&lt;br /&gt;Pograłem tylko moment i dobrze, bo nie będzie spoili.&lt;br /&gt;Więc tak...&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; scenariusz jest jak na FPS rozbudowany z tego co widzę. &lt;/span&gt;Jesteśmy członkiem F.E.A.R., czyli takiej organizacji rządowej ala Delta Force, z tym, że do spraw paranormalnych. Zapowiada się jakaś intryga w tle, bohater ma dziwne wizje w każdym razie.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Grafika &lt;/span&gt;w tej grze stoi na wysokim poziomie, mimo, że ma już 3 latka. Naprawdę rewelacja, wszystkie efekty są miodne, a fizyka zachowana. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Muzyka &lt;/span&gt;jest dobra, klimatyczna, nie czuje się jej, nie przeszkadza, ale jednak włoski na karku stają.&lt;br /&gt;I teraz... &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;jak Szani zaczął. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Początek to taki minitrening, używanie latarki, etc. Mamy znaleźć kolesia, który nie pomnę jak się zwie, a który to ma zdolności "odpowiednie". To znaczy, że może kontrolować armię psionicznych klonów spod ręki rządu.&lt;br /&gt;Fajnie, nie?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;W każdym razie największe momenty...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Szani otwiera jakieś drzwi i wchodzi do magazynu... i widzi szczura... chwilkę potem widzi jak się kosz na śmieci miota! Ognia Wasz Bóg nie otwiera, oszczędza amunicję i patrzy na kosz, sądząc, że w środku jest szczur. Nie sprawdzałem tego, obszedłem podejrzany kosz celując w niego nieustannie i uciekł... eee... znaczy, dokonałem zorganizowanego odwrotu by przegrupować swe siły.&lt;br /&gt;Kolejna akcja to... Szani wpada do pokoju z trupem na krześle. Wpada tam w stanie bullet time (gra dała nam bullet time na cały czas, żeby się chyba obyć, mnie nie przeszkadzał, mógłby być cały czas :D) i idzie - ale w jakim stylu!&lt;br /&gt;Wpada do pokoju, ostrzeliwuje trupa i wypada drugim wejściem. Wszystko to oczywiście możliwie jak najszybciej ze strachu.&lt;br /&gt;Potem wraca... i dumny się puszy z... zabicia trupa.&lt;br /&gt;Doszedł tam jeszcze jakiś NPC z mojego teamu, więc się ciesze, bo jak coś, to on mnie obroni. Mój bohater... ale potem mówi, żebym poszukał tego kogo znaleźć mieliśmy, a sam tu zaczeka na resztę. Osz Ty fajfusie... bohater kurza morda... no, ale poszedłem. Poszedłem i na jednym z ciemnych korytarzy odkryłem, że latarka ma w tej grze baterię - rozładowała mi się. Z jakim ja zacięciem, w ciemności, patrzyłem na ten mały paseczek modląc się, by się szybciej ładował.&lt;br /&gt;Nic mnie nie zjadło.&lt;br /&gt;Za to lampa w jakimś pokoju się odczepiła, a ja prawie dostałem zawału. Inna sprawa, że do jakiegoś pomieszczenia wchodzę... i nagle mi z sufitu lecą zwłoki - nie z sufitu, tam było 2 piętro i przez balustradę "ktoś/coś" zrzuciło truposza... ale...&lt;br /&gt;Idziem!&lt;br /&gt;Idę po jakimś dachu... aż tu nagle stary chwyt z ptakami. Kuźwa... Cholerne ptaszyska. Nie mają gdzie latać.&lt;br /&gt;Znowu jakiś korytarzyk i...&lt;br /&gt;ponownie wyszedłem na jakiś dach... czy cuś... obszukałem teren i widzę przejście między pudłami. No to wolno, wolno między nie... pilnuje lewej strony, w ostatniej chwili odwracam się w prawo i następuje obaczenie kolesia, którego szukałem... ma coś w rękach i daje mi tym w pysk - ale 2 kulki dostał zanim mi przywalił. Ekran ciemnieje, Szani myśli, że jest lama, że go zabili, a tu nie. Mała pogawędka, cut scenka z tekstem "będziesz Bogiem wśród ludzi"...  hihi, przecież wiem :). Już jestem :). I tak się w sumie kończy pierwsza misja... taki trening. Jak to był trening, to się bałem co dalej zobaczę... i się nie pomyliłem.&lt;br /&gt;Druga misja... najważniejsze chwile... oddział Delta przyłączył się do F.E.A.R., mieliśmy nie atakować pierwsi, ale cichaczem znaleźć kolesia z pierwszej misji i zabić.&lt;br /&gt;No i git, ale brama zamknięta.&lt;br /&gt;I kto musiał szukać przełącznika?&lt;br /&gt;Oczywiście ja.&lt;br /&gt;Znalazłem, otworzyłem, słyszę strzały i rozmowę przez radio, że coś się dzieje, więc biegnę - póki wróg na polu, nienawidzę jak się czają sukinkoty. Dobiegam i... z moich kompanów zostały same spalone szkielety i kałuże krwi  :).&lt;br /&gt;Sweet :).&lt;br /&gt;Patrzę przed siebie, stoję nad ich "trupami" i mam ochotę zawrócić... tylko gdzie?&lt;br /&gt;Idziemy dalej.&lt;br /&gt;Gdzieś po drodze pękła żarówka z latarni, a owa zgasła. Matko boska, ile jeszcze męki...&lt;br /&gt;A teraz smaczek - wreszcie Szani wpada na wroga. Dialog wewnętrzny się wywiązał w Waszym herosie...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Szani otworzył drzwi.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;- Hmm... ktoś tam stoi. Wróg?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ten ktoś na mnie patrzy.   &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;- Chyba nie...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Strzela do mnie. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;- JEZUSIE, WRÓG!!!&lt;br /&gt;Właśnie... Jezusie! Tak chaotycznej pierwszej walki jeszcze nigdy nie odbyłem.&lt;br /&gt;Potem przedarłem się jeszcze przez kilku wrogów, a ich kunszt wyszedł dopiero przy odpowiednim otoczeniu.&lt;br /&gt;Grałem na poziomie normalnym, a są cztery. Łatwy dla noobów, normalny dla normalnych, trudny dla weteranów i piekło specjalnie dla masochistów (myślałem, czy ostatniego nie wybrać, ale odpuściłem). Naprawdę, jak na poziom normalny, przyznam, że przeciwnicy są trudni... i mądrzy. Umieją się przegrupować, wykorzystują teren, otaczają i przygwożdżają ogniem. Zdawało mi się nawet, że 2 mnie ostrzeliwało na zmianę pamiętając o przeładowaniu partnera, ale nie jestem pewny.&lt;br /&gt;Cóż ja mogę rzecz... zabili mnie :).&lt;br /&gt;Zostałem zastrzelony jak pies w drugiej misji, a na dobrą sprawę - pierwszej, bo tamta poprzednia to w zasadzie samouczek :). &lt;br /&gt;Podoba mi się ta gra. Polecam ją każdemu, kto chce się "trochę" pobać. W ostateczności poziom easy i jakoś da radę z wrogami, ale ten klimat i te wszystkie smaczki naprawdę doprowadzają do obłędu.&lt;br /&gt;Nigdzie, dosłownie nigdzie w tej grze nie czułem się bezpieczny.&lt;br /&gt;W każdym miejscu miałem wrażenie, że jestem odsłonięty.&lt;br /&gt;Cały czas miałem przeczucie, że za rogiem coś się czai.&lt;br /&gt;W F.E.A.R. kafelki same odpadające ze ścian to normalka. Już zanim zacząłem grać, to pod wpływem muzyki zacząłem się niepokoić.&lt;br /&gt;Gorąco polecam po prostu, mimo, że to sam początek gry - daje jej 11/10. Spełniła moje oczekiwania jako FPS już teraz, niezależnie od rozwoju fabuły - choć nie tyle chciałem FPSa, co grę z dreszczykiem.&lt;br /&gt;I dostałem.&lt;br /&gt;Zdradzę Wam coś...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wiecie czemu tak długo nie kończę?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Zdaje mi się, że słyszałem coś w drugim pokoju, a tam jest ciemno.&lt;br /&gt;Wiatr przed chwilą klapnął mi oknem, a ja się przestraszyłem... kurde... F.E.A.R. to mocny towar.&lt;br /&gt;Bardzo mocny.&lt;br /&gt;Miłej nocy wszystkim, ja mam wrażenie, że dzisiaj nie zasnę...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-4666614437025824879?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/4666614437025824879/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=4666614437025824879' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/4666614437025824879'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/4666614437025824879'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/09/fear-first-encounter-assault-recon.html' title='F.E.A.R.: First Encounter Assault Recon'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-7846753994519488806</id><published>2009-09-04T05:06:00.014+02:00</published><updated>2010-09-15T01:22:46.332+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='O muzyce'/><title type='text'>Akira Yamaoka - Silent Hill 4: The room soundtrack</title><content type='html'>Nie mam słów na ten krążek. Po prostu nie mam. Czegoś tak magicznego już dawno nie miałem w dłoniach. Mogę wymieniać każdy sound po kolei, ale jaki to ma sens, skoro każdy jest doskonały?&lt;br /&gt;Zamiast tego - ciekawostka. Nawet pośród całkowicie idealnej kompozycji Akiry znalazł się jeden rodzynek, który w moim mniemaniu bije resztę utworów na łeb, na szyję - nie mówiąc już o tym, co robi z innymi zabawkami muzycznymi, które ostatnio mi wpadły w ręce.&lt;br /&gt;Rodzynkiem tym jest &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Cradle of Forest&lt;/span&gt;. Muzyka jest tworem Pana z tytuły posta - &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Akiry Yamaoki&lt;/span&gt;, natomiast słowa, jak i obłędny głos prezentuje nam Pan &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Joe Romersa&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Czas na link do samej piosenki, jak i słowa, prawda?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=T-fEV2PwPjo" style="font-weight: bold;"&gt;Cradle of Forest&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;pre class="lyrics" style="font-family: georgia; font-style: italic;"&gt;There deep&lt;br /&gt;Deep in the forest night&lt;br /&gt;Children dance the waltz&lt;br /&gt;They laugh&lt;br /&gt;Whispering hand in hand&lt;br /&gt;Just like children like to do&lt;br /&gt;Their eyes&lt;br /&gt;What are they looking for?&lt;br /&gt;White dress flutters the beat&lt;br /&gt;Their song&lt;br /&gt;Starting to make some sense&lt;br /&gt;Only if you're listening...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dance&lt;br /&gt;Dance like butterflies&lt;br /&gt;Shadows appear&lt;br /&gt;Right before my eyes&lt;br /&gt;Sounds&lt;br /&gt;Echo the absurd&lt;br /&gt;Hard to explain&lt;br /&gt;Something that I heard&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Now&lt;br /&gt;Hear the forest talking&lt;br /&gt;Insects and birds&lt;br /&gt;Does the scent of soil and beast&lt;br /&gt;Breathe the life into the animal you hide&lt;br /&gt;It's a great illusion&lt;br /&gt;One never knows&lt;br /&gt;When you think you're really alone&lt;br /&gt;Feel the eyes of someone looking in on you&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Again&lt;br /&gt;See how the children play&lt;br /&gt;Red moon colours the trees&lt;br /&gt;Their feet&lt;br /&gt;Innocent rustling sounds&lt;br /&gt;Playful, dreamlike fantasies&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dance&lt;br /&gt;Dance like butterflies&lt;br /&gt;Shadows appear&lt;br /&gt;Right before my eyes&lt;br /&gt;Sounds&lt;br /&gt;Echo the absurd&lt;br /&gt;Hard to explain&lt;br /&gt;Something that I heard&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Now&lt;br /&gt;Hear the forest talking&lt;br /&gt;Insects and birds&lt;br /&gt;Does the scent of soil and beast&lt;br /&gt;Breathe the life into the animal you hide?&lt;br /&gt;It's a great illusion&lt;br /&gt;One never knows&lt;br /&gt;When you think you're really alone&lt;br /&gt;Feel the eyes of someone looking in on you&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Now&lt;br /&gt;Hear the forest talking&lt;br /&gt;Insects and birds&lt;br /&gt;Does the scent of soil and beast&lt;br /&gt;Breathe the life into the animal you hide&lt;br /&gt;It's a great illusion&lt;br /&gt;One never knows&lt;br /&gt;When you think you're really alone&lt;br /&gt;Feel the eyes of someone looking in on you&lt;br /&gt;&lt;/pre&gt;P.S Widzicie tą damę na pierwszym planie z filmiku?&lt;br /&gt;&lt;pre class="lyrics" style="font-family: georgia; font-style: italic;"&gt;&lt;a href="http://www.virginmedia.com/microsites/games/slideshow/game_babes/img_9.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" src="http://www.virginmedia.com/microsites/games/slideshow/game_babes/img_9.jpg" style="cursor: pointer; height: 351px; width: 380px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/pre&gt;&lt;pre class="lyrics" style="font-family: georgia; font-style: italic;"&gt;&lt;a href="http://farm1.static.flickr.com/53/138642940_f87b2fe66c.jpg?v=0" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" src="http://farm1.static.flickr.com/53/138642940_f87b2fe66c.jpg?v=0" style="cursor: pointer; height: 303px; width: 380px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/pre&gt;Nazywa się Eileen Galvin. Mówcie co chcecie. Zakochałem się. Jeżeli kiedyś spotkam taką kobietę - może wyrwać moje serce z piersi i zrobić z nim co tylko zechce. I najważniejsza konkluzja - rzeczywistość zdecydowanie przegrywa z grafiką komputerową, gdyż żadna z dam tego padołu łez nie ma najmniejszych szans w starciu z zaledwie dwoma trójwymiarowymi obrazami powyżej. Nawet fakt, że owe damy są materialne, a ona tylko wymyślona nic dla mnie nie znaczy. Po prostu mam większą ochotę patrzeć na Eileen niźli dotykać którejkolwiek z nich. Ona jest po prostu... nie wiem jaka. Nie mam na to po prostu słów, mój słownik jest zbyt ubogi...&lt;br /&gt;Psst... ciii... ukłon dla wszystkich onanistycznych, no-life'owych graczy też musi tu być.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-7846753994519488806?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/7846753994519488806/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=7846753994519488806' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/7846753994519488806'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/7846753994519488806'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/09/akira-yamaoka-silent-hill-4-room.html' title='Akira Yamaoka - Silent Hill 4: The room soundtrack'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-8809644739861700298</id><published>2009-09-01T11:09:00.007+02:00</published><updated>2010-09-28T23:21:52.572+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Treść żołądka'/><title type='text'>Początek roku szkolnego</title><content type='html'>Niestety, nie uciekł przede mną ten psi obowiązek.&lt;br /&gt;Wszystko zaczęło się dosyć ciekawie. Zostałem rano obudzony suszarką do włosów, gdyż tylko takowe urządzenie pozwoliło uruchomić mą osobę, że tak powiem.&lt;br /&gt;Pobudka świetna.&lt;br /&gt;Myślałem, że mnie kosmici porywają.&lt;br /&gt;No więc dobrze... wyruszyliśmy z moją siostrą do jej nowej szkoły, na owe piękne rozpoczęcie roku. Moja mama uznała, że będzie krótko trwał owy ceremoniał , gdyż jej tak powiedziano - same wysokie stołki tak twierdziły. Ja, z 3 papierosem pod rząd w zębach, miałem odmienne zdanie.&lt;br /&gt;Oczywiście nie zgadniecie kto miał rację :).&lt;br /&gt;Szybki przelot - dojazd, szkoła, wyjście ze szkoły. Gdzie?&lt;br /&gt;Do kościoła :). Słodko :).&lt;br /&gt;W kościele nie byłem od zarania dziejów, ale wydedukowałem, że msza trwać winna godzinę. Ostatni raz notabene byłem w kościele na innym rozpoczęciu roku, mianowicie, rozpoczęciu w moim LO. Nie pomnę która to była klasa, ale nie zdziwiłbym się gdyby pierwsza.&lt;br /&gt;Przyznam się, że tym razem się postarałem - nawet wstawałem (cóż za poświęcenie i heroizm, oh Szani, my hero! Mua! :* Fuck me hard, I beg you!)  jak trzeba było, oczywiście przez wzgląd na siostrę i mamę. Normalnie, jak już muszę iść, to rozwalam dupsko i siedzę. Nie klęczę, nie bawię się rękoma w żaden sposób, olewam ten dziwny zwyczaj podawania sobie rąk zwany znakiem pokoju (chyba), nie wstaje, nie robię nic poza patrzeniem na zegarek.&lt;br /&gt;Książę nakazał ludowi przemyśleć swoje grzechy i wyspowiadać się w głowie.&lt;br /&gt;Cytuje... "Każdy z nas ma jakieś grzechy, może coś podczas wakacji wpadło, więc teraz wyznajmy je Panu Jezusowi w naszych głowach... a po co?"&lt;br /&gt;Tu moja jedyna w owej chwili myśl, a jednocześnie jakże złota bym rzekł, będąca jednocześnie finezyjnym dialogiem z księciem w mej głowie - "po chuj".&lt;br /&gt;Dalej długo nie ma nic ciekawego, aż do przypowieści o Jasiu.&lt;br /&gt;Super, nie?&lt;br /&gt;Mniej więcej szła tak...&lt;br /&gt;"Jasio mocno postanowił, że będzie się modlił o piątki w szkole. I modlił się tak przez pół roku, jakieś 5 miesięcy, ale jak piątek nie było, tak nie ma, a nawet więcej, bo coraz więcej jedynek. Więc Jasio pewnego dnia zapytał Boga, dlaczego tak jest, że przecież się modli, a tu nic. Bóg już nie wytrzymał i wysłał anioła z wiadomością. Wiadomość brzmiała - owszem, modlisz się codziennie przez 5 miesięcy, ale ani razu nie otworzyłeś książki. Jak chcesz mieć piątki?"&lt;br /&gt;Moje wnioski po tym?&lt;br /&gt;Olać modlitwę, przecież i tak nic nie daje, a zamiast tego wziąć się do roboty i nie biadolić. Naprawdę dziwna postawa księcia, nie rozumiem tego. Po co ludziom opowiadać coś, co wręcz mobilizuje do zaniechania modłów, gdy w jego interesie jest utrzymanie tej ciemnoty? No cóż, ale ja się nie znam. W końcu boski plan bla bla bla, etc, itd.&lt;br /&gt;Kolejna ciekawa rzecz... modlitwa w intencji. I tu prosił o "propozycje z sali". Padło za głodnych, za biednych, za księcia nawet... a ja ledwo się powstrzymałem od krzyknięcia "za koniec tej szopki".&lt;br /&gt;I ostatnia ciekawostka z tej lokacji - zdanie księcia o ludziach niewierzących, po którym wybuchnąłem śmiechem. Autentycznie.&lt;br /&gt;"Współczuję ludziom niewierzącym, naprawdę. Dla mnie ludzie,  którzy się nie modlą... są puści."&lt;br /&gt;Naprawdę, strasznie mnie to bawi. Chyba przez to "modlą". To wręcz żałosne. Równie dobrze mógłby z góry zastąpić "modlą" przez "przychodzą do kościoła", ale powiedzmy sobie szczerze - kogo obchodzą tu tego typu rozważania? Każdy ma swoją własną opinie, własne zdanie i każdy przy nim zostanie. Ważne tylko to, że to zabawne :).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szybka relacja z samej szkoły będzie.&lt;br /&gt;Obejrzałem sobie "współszkolników" mojej siostrzyczki. Cóż... od 4 lat, w żadnym dniu szkolnym nie widziałem tyle tak głębokich dekoltów. Oczywiście owe dekolty należą do nikogo innego, jak blachar. Sami wiecie, kolczusie po pępusie - i w same pępusie też, jak i noski czy brwi, włoski po maglu, na twarzy tynkarstwo zawodowe, a na ciele - szmatki wszystkich kolorków świata. Acha, wiecie jak komicznie wygląda kobieta (niech wszystkie prawdziwe kobiety mi wybaczą, iż użyłem tego określenia odnośnie tego czegoś co widziałem, najmocniej Was przepraszam, nie chciałem Was urazić), która zakłada buty na obcasach, ale nie umie w nich chodzić? Siadały gdzie mogły, gdyż nie dawały rady ustać ;). Cóż... ostatecznie - nie za fajne to jest. To skończone debilki, nie podoba mi się, że takie stado - w ilości sztuk 15 czy 16 - będzie się gdzieś szlajać po obiekcie, w którym przebywać będzie też moja siostra.&lt;br /&gt;Płeć męska to tylko 4-5 podejrzanych osobników, którym bym dał 10 lat za samą "twarz". Po przeżyciu całej "imprezy otwarcia" i ocenie ich zachowania na takowej - zwiększyłbym do dożywocia, ale spokojnie. Coś się wymyśli.&lt;br /&gt;Znalazły się na sali też osoby normalne w mojej opinii, więc nie poświęcałem im większej uwagi.&lt;br /&gt;Oprócz tego były też 2 kobiety, które mnie zaintrygowały, ale już z moich prywatnych pobudek i nosa, więc pominę omawianie ich tutaj.&lt;br /&gt;Jedna rzecz mi się udała. Gdy dyrektorka czytała nazwiska pedagogów i przedmioty, których uczą, padło "matematyka i fizyka". Na to jedna z blachar, z końca sali, walnęła "to fizyka też będzie?!". Ależ mnie to ubawiło, pomyślałem sobie "a będzie Ty szmato, hahaha!", a powiedziałem do mamy "nikt z nich nie zda z fizyki hehe". Na to jakaś panna przede mną odwróciła się do mnie i obrzuciła mą osobę spojrzeniem bazyliszka. Ubaw z tego też był mocny... chociaż i tak nie zda. I też kiedyś umrze, jak my wszyscy...&lt;br /&gt;Notabene, nie wiem kto wpadł na genialny pomysł by na auli wszystko robić na stojąco. Dlaczego nie było krzeseł? Acha, no tak... 2 miesiące wakacji to za krótko, by je przygotować, więc dano tylko jedną ławkę - którą okupowały oczywiście blachary. W składziku przy auli były jeszcze 3 ławki, z czego jedną musiałem wywlec dla "mojej" grupki. Nie ma problemu, z tym, że jakaś zdzira-nauczycielka mówi do mnie "weź i wysuń to dla tej Pani."&lt;br /&gt;Moment, moment, mokurwament... że co?&lt;br /&gt;Dla Ciebie kurwo PROSZĘ PANA jak już, niegodna jesteś żeby mi stopy myć tym swoim jebanym, krowim ozorek dziwko. Uff... cóż, pokląłbym jeszcze, ale muszę się zbierać. Trochę szkoda, że na rozpoczęciu w moim LO nie mogłem być, ale cóż. Mówi się trudno :).&lt;br /&gt;Do napisania :).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-8809644739861700298?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/8809644739861700298/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=8809644739861700298' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/8809644739861700298'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/8809644739861700298'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/09/poczatek-roku-szkolnego.html' title='Początek roku szkolnego'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-9080877145577546433</id><published>2009-08-28T22:00:00.007+02:00</published><updated>2010-09-15T01:23:32.571+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Filmoteka'/><title type='text'>Death Trance</title><content type='html'>Film uratowany przez jednego człowieka.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.ct-7ob.com/vb/imgcache/2/11893alsh3er.jpeg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" src="http://www.ct-7ob.com/vb/imgcache/2/11893alsh3er.jpeg" style="cursor: pointer; height: 540px; width: 383px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Scenariusz &lt;/span&gt;jest mniej więcej taki... mamy bohatera prawda, taka hybryda samurajska bym rzekł, który wykrada potężny artefakt ze świątyni - magiczną trumnę, która umie spełniać życzenia. Owa magiczna trumna była powodem dla którego poświęciłem temu filmowi uwagę. Skojarzenia z magicznym chlebakiem mi się pojawiły od razu. Uznałem, że to przeznaczenie prawda... No, ale wykrada trumnę, każdy chce ją dorwać i tu mamy "przygody". Tylko ludzie... kogo obchodzą przygody i scenariusz, gdy na ekranie widzimy &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Taka Sakaguchi&lt;/span&gt;?! No naprawdę, zakochałem się w nim... on jest... no piękny jest! Seksowny, przystojny i ta jego gra w tym filmie... gesty, postura, no naprawdę, mój Boże... gdzie są tacy faceci, skąd oni się biorą?! Dajcie mi go, to go schrupię... Ech...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Efekty &lt;/span&gt;w filmie to oczywiście efektowne walki z użyciem wielu efektownych efektów, a uczestniczy w nich zazwyczaj sam... no kto? No kto?! &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Tak Sakaguchi&lt;/span&gt;! I to już wystarczający powód, żeby je oglądać ze śliną... eee... znaczy, z zainteresowaniem :).&lt;br /&gt;O muzyce Wam nie powiem, bo się nie zasłuchałem, gdyż wbijałem wzrok gdzie indziej. Poważnie natomiast mówiąc -  muzyka to nowoczesne kawałki, które przynajmniej mnie się podobały.&lt;br /&gt;Naprawdę... &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Tak Sakaguchi&lt;/span&gt; dostaje 10/10. Znaczy film dostaje. No. &lt;span style="font-family: Monotype Corsiva; font-size: 6px;"&gt;&lt;a href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=6809824946460788608&amp;amp;postID=9080877145577546433" name="top"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-9080877145577546433?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/9080877145577546433/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=9080877145577546433' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/9080877145577546433'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/9080877145577546433'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/08/death-trance.html' title='Death Trance'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-6296651085963484159</id><published>2009-08-21T17:45:00.008+02:00</published><updated>2010-09-15T01:23:44.669+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Filmoteka'/><title type='text'>Watchmen</title><content type='html'>Obejrzałem ten film dzisiaj i przyznam się, że miałem na nim stany przejściowe...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Po &lt;/span&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=E4blSrZvPhU" style="font-weight: bold;"&gt;trailerze&lt;/a&gt; - wiedziałem, że muszę go zobaczyć, choć obawiałem się rozczarowania.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Po pierwszych scenach filmu&lt;/span&gt; - szykuje się niezłe kino, ale przecież po 5 minutach nie można ocenić prawie 3h taśmy.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Po jakiejś połowie&lt;/span&gt; -  nudno zaczyna się robić... jeżeli to się jakoś nie rozkręci, to film leży na półce średniaków, a jedynie soundtrack zostanie mi miło w pamięci.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Po całym filmie&lt;/span&gt; - jestem w kropce. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Watchmen&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; - genialny film, z całą pewnością najlepszy jaki widziałem w tym roku... i nie skończył się jeszcze, nadal trwa w mojej głowie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://gfx.filmweb.pl/po/70/89/317089/7239983.3.jpg?l=1235740171000" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" src="http://gfx.filmweb.pl/po/70/89/317089/7239983.3.jpg?l=1235740171000" style="cursor: pointer; height: 566px; width: 393px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Fabuła z pozoru - tylko z pozoru - wydaje się prosta.&lt;/span&gt; Jeden z ekssuperbohaterów określony mianem Komedianta ginie... inny, zwany Rorschach (cudowna kreacja Haley'a) zaczyna śledztwo w tej sprawie. Ogólnie mamy tu bodajże rok '85 i wisi nam nad głową wojna nuklearna. Naprawdę chciałbym tu dużo napisać, ale nie mogę... po prostu nie mogę, gdyż musiałbym spoilować.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ścieżka dźwiękowa to istny majstersztyk.&lt;/span&gt; Oparta w dużej mierze na znanych kawałkach, takich jak ten wyżej czy Sound of Silence &lt;i&gt;&lt;/i&gt;Simona i Garfunkela.&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;i&gt; &lt;/i&gt;Tego nie da się opisać, to trzeba usłyszeć.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Efekty wizualne są bardzo miłe dla oczu&lt;/span&gt;, kawałki szkła, wybuchy, wizyta na Marsie, zdjęcia są naprawdę świetne, podobnie jak praca kamery... idealnie wyczuto momenty, gdy należy zwolnić akcję. Notabene, nawet nie wiecie jak piosenka The Beginning Is The End Is The Beginning w wykonaniu Smashing Pumpkins jest trafiona... jak idealnie jej słowa pasują do filmu.&lt;br /&gt;Khem...&lt;br /&gt;W gwoli dopowiedzenia rzekę, iż... &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;by ten film się mógł komukolwiek spodobać - co wynika już ze wstępu - trzeba go obejrzeć dokładnie i do końca.&lt;/span&gt; Nie zobaczymy tu masy kostiumowych bohaterów, typu Batman czy Superman, którzy robią totalną rozwałkę na 3 fronty. Oj, nie... tu zobaczymy to, co kryją pod maskami. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Zobaczymy ludzi z krwi i kości, którzy też czują, cierpią i płaczą.&lt;/span&gt; Wiele momentów zmusza do refleksji lub wręcz jakąś z góry na nas zrzuca, by uderzyła w czoło. Nie ma tu uśmiechniętych buziek, co staje się już logiczne na początku filmu - motyw znaczka ala "uśmiechnięta mordka" skąpanego we krwi.&lt;br /&gt;Wybory, ciężary, zasady... jak wiele jesteśmy gotowi poświęcić, by obronić zasady?&lt;br /&gt;By zawsze iść naprzeciw?&lt;br /&gt;Co jest słuszne, a co nie?&lt;br /&gt;Czy mamy prawo bawić się w Boga, czy wolno nam "wybierać" różne wersje "zła", jeżeli w ogóle takowe pojęcie istnieje jeszcze w tym świecie, w zależności od tego, która jest - lub zdaje się być - lepsza?&lt;br /&gt;Co z ciężarem moralnym takich decyzji?&lt;br /&gt;Co z logiką wyborów wobec "mniejszego zła"?&lt;br /&gt;Pic polega na tym, że każdy z nas ma takich decyzji miliardy na swoim koncie... żeby trik wyszedł, to ich obiekt nie może nigdy poznać prawdy.&lt;br /&gt;Ble.&lt;br /&gt;Przynudzam mocno.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;W każdym razie, nie wiem co bym w tym filmie zmienił, dla mnie jest świetny taki, jaki jest - i dlatego dostaje, w moim mniemaniu, dumne 10/10 z czystym sercem. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;N&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;aprawdę gorąco polecam owy film i życzę miłego dnia.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-6296651085963484159?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/6296651085963484159/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=6296651085963484159' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/6296651085963484159'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/6296651085963484159'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/08/watchmen.html' title='Watchmen'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-6036570478885416870</id><published>2009-08-20T22:38:00.005+02:00</published><updated>2010-09-15T01:24:39.214+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Filmoteka'/><title type='text'>Memento</title><content type='html'>Cóż... w ostatnich dniach przewinęło się przed moimi oczami sporo filmów. Od kompletnych gniotów, takich jak &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Dyniogłowy &lt;/span&gt;ileś tam - nie patrzcie tak na mnie, obejrzałem jedynie do towarzystwa z fanką całej serii - i nie wiem jak to może się komuś podobać, przez filmy niezłe, takie jak &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;REC&lt;/span&gt;, starające się oddać rzeczywisty obraz zachowań ludzkich w jakiejś oklepanej w kinie sytuacji - tu był to atak zombie. Dalej mamy &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Farmhouse&lt;/span&gt;, który mnie pozytywnie zaskoczył, choć był dosyć krótki. Przyznam się, że - się powtórzę - mnie zaskoczył i pod koniec czułem się jak idiota - całkiem słusznie zresztą. Gdzieś tam na początku drogi było też &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;28 dni później&lt;/span&gt;, czyli kino nieco poniżej średniej, oraz &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;28 tygodni później&lt;/span&gt;, czyli kompletny gniot, choć dalej lepszy niż &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Dyniogłowy &lt;/span&gt;wyżej wymieniony... jednak chciałbym się bardziej skupić dzisiaj na filmie zwanym &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Memento&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Filmie, który zyskał pozytywne opinie w oczach wielu - na co wskazują jego oceny na witrynach internetowych oraz w ustach moich znajomych, a w moim osobistym mniemaniu... no właśnie. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ciężko mi go ocenić. &lt;/span&gt;Zróbmy to szablonowo...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Fabuła przedstawia nam historyjkę Leonarda&lt;/span&gt;, którego każdy zwie Lenny. Koleś miał żonę, miał świetne życie, aż tu nagle, pewnego dnia do jego domu wchodzi dwóch Panów, gwałci jego żonę podczas gdy on śpi. Budzi się w trakcie jej mordowania, wpada do kibla, strzela do jednego z Panów, drugiego nie widzi, klęka nad żoną i dostaje w łeb... no. Super akcja, nie? Efekty - żona nie żyje, a on traci zdolność zapamiętywania. Znaczy, od dostania w łeb pamięta jedynie ostatnich 15 minut. Wszystko zapisuje, robi zdjęcia, a nawet tatuuje na ciele. Ciekawe jest, że przez tę dolegliwość bohatera, wszystko oglądamy od tyłu. Całe jego śledztwo i poszukiwanie zemsty to stopniowa retrospekcja. Przyznam się, że film nie był dla mnie przełomem. "Wielka zagadka" stała się jasna w 80% bardzo szybko. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Film jest niesamowicie wolny i nudny.&lt;/span&gt; Bardziej chciano ukazać chyba jakąś stronę natury ludzkiej, to, że człowiek potrzebuje wspomnień i sensu życia, ale są to tylko moje domysły, gdyż zabiegi, jakie w tym kierunku przeprowadzono są kompletnie nieefektywne,  nielogiczne i wręcz kretyńskie.&lt;br /&gt;O efektach nie da się powiedzieć nic... tak jak i o muzyce.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Skoro wydałem tak negatywną opinię, pewnie zapytacie mnie, czemu miałem na początku problem z oceną...&lt;/span&gt; cóż, jest to film inny. Łamie wiele konwencji, porusza ciekawą chorobę, temat, którego wcześniej nie poruszano... niestety robi to nieudolnie. Bardzo dobre pomysły, według mnie przynajmniej, zostały zmarnowane, zaprzepaszczone i przegadane. Jedyne co jest dobre w scenariuszu to pomysł tak naprawdę, ale jego ujęcie już jest koszmarne.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-6036570478885416870?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/6036570478885416870/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=6036570478885416870' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/6036570478885416870'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/6036570478885416870'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/08/memento.html' title='Memento'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-5157057281740752054</id><published>2009-08-15T19:02:00.004+02:00</published><updated>2010-09-28T23:21:59.074+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kraina snów'/><title type='text'>Kolejna galeria snów</title><content type='html'>Tym razem coś krótkiego, co przyśniło mi się wczoraj, jeżeli dobrze pomnę.&lt;br /&gt;Mianowicie, śniło mi się, że leżę nago w łóżku. Bynajmniej nie sam. W owym wyrku znajdował się również nieznany mi jegomość, oczywiście również nagi.&lt;br /&gt;Tu następuje zwrot akcji...&lt;br /&gt;Zaglądam pod kołdrę i patrzę... wpatruje się i widzę, że nie mam wzwodu. Po odkryciu tego faktu uśmiecham się szeroko, by wreszcie rzec do mojego łóżkowego sublokatora...&lt;br /&gt;- Uff... a już się bałem, ale skoro mi nie stoi, to nie jestem gejem, nie? Musiałem się sprawdzić...&lt;br /&gt;Ponownie patrzę pod kołdrę, lecz tym razem pod jego stronę kołdry...&lt;br /&gt;- Aleee... Tobie stoi, czyli jesteś gejem, nie żebym miał coś do gejów, po prostu się cieszę, że takowym nie jestem...&lt;br /&gt;Koleś zbyt zadowolonej miny nie miał, patrzył się na mnie dziwnie... no, ale na szczęście (wielkie szczęście) już nic nie odpowiedział, a ja się obudziłem.&lt;br /&gt;Krótkie nie?&lt;br /&gt;Szkoda tylko, że aż tak treściwe, że tak powiem...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-5157057281740752054?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/5157057281740752054/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=5157057281740752054' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/5157057281740752054'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/5157057281740752054'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/08/kolejna-galeria-snow.html' title='Kolejna galeria snów'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-509089491663012126</id><published>2009-08-12T10:25:00.003+02:00</published><updated>2010-09-28T23:44:17.018+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='O grach'/><title type='text'>Potrzebna rada</title><content type='html'>Tak, potrzebuje Waszej rady. I muszę się śpieszyć, bo zaraz trzeba wyjść, więc prosto z mostu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Szukam gry. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Wielki problem, nie? Choć chyba nie sądziliście, że będę kogokolwiek prosił o radę w kwestii ważniejszej niż takowa, a nawet w tej mam wątpliwości czy inni podołają.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Coś z horrorów... jakiś survival może być. Coś naprawdę przerażającego, ociekającego klimacikiem, na czym mógłbym się solidnie bać. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście na pieca, nie konsolkę.&lt;br /&gt;Propozycje mailować albo pisać w komentach, wedle woli.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-509089491663012126?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/509089491663012126/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=509089491663012126' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/509089491663012126'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/509089491663012126'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/08/potrzebna-rada.html' title='Potrzebna rada'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-6804991434748928072</id><published>2009-08-07T08:44:00.008+02:00</published><updated>2010-09-28T23:28:32.053+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kraina snów'/><title type='text'>Sen Szaniego, czyli...</title><content type='html'>legendarna epopeja o tym, jak &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_0"&gt;Szani&lt;/span&gt;, Kaczor Donald i &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_1"&gt;Goofy&lt;/span&gt; ratują świat niszcząc niezwykle potężny artefakt - magiczny chlebak...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sen jest mocno kawałkowy, więc opiszę to, co pamiętam, gdyż naturalnym jest, iż opisać tego, czego się nie pomni się &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_2"&gt;najzwyczajniej&lt;/span&gt; pod słońcem nie da, choć niektóre kultury o tym nie wiedziały i tak powstała podwalina pod współczesną dziedzinę &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_3"&gt;humanistyczną&lt;/span&gt;, nikomu do niczego oczywiście nie przydatną, lecz niemniej obecną, a zwaną filozofią.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_4"&gt;Szani&lt;/span&gt;, Kaczor Donald, którego nie mam jak ocenzurować, mimo &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_5"&gt;najszczerszych&lt;/span&gt; chęci, gdyż niezależnie czy wytnę słowo "Kaczor" czy "Donald" i tak skojarzenia z polityką dumnej, acz koszmarnie rządzonej &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_6"&gt;Rzeczpospolitej&lt;/span&gt;, znajdą swe odniesienie w jej dwóch czołowych postaciach, i &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_7"&gt;Goofy&lt;/span&gt; zostali wysłani na "mapę" losu.&lt;br /&gt;Mapa była niezwykła, choć z pewnością równą jeden niezwykłego rozbudowania jej zarzucić niemożna. Ot &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_8"&gt;zmaterializujcie&lt;/span&gt; w swych głowach kwadrat, podzielcie go dwoma prostymi na kolejne cztery i wszystkie sąsiadujące ze sobą kwadraty połączcie odcinkami. Teraz cztery mniejsze kwadraty stanowią dumę lądową, a zwane są dzielnicami, dwie proste przez świat idące, to nic innego, jak szlaki wybite przez burzliwe H2O, które dalej winny być zwane rzekami, a odcinki to mosty. Cudowne wynalazki człowieka, dzięki którym stoi o krok wyżej na ścieżce ujarzmienia wody. Dla tych &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_9"&gt;nie obdarzonych&lt;/span&gt; bujną wyobraźnią, niezdolnych do pojęcia stopnia komplikacji owego świata, autor przygotował niezwykłą mapkę w niezwykle &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_10"&gt;skomplikowanym&lt;/span&gt; programie graficznym zwanym &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_11"&gt;Paint&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/SnvTPLxxInI/AAAAAAAAAEg/PgPX1AyF9hA/s1600-h/Mapa.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5367115638755107442" src="http://3.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/SnvTPLxxInI/AAAAAAAAAEg/PgPX1AyF9hA/s320/Mapa.JPG" style="cursor: pointer; height: 320px; width: 320px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Niezwykła, prawda?&lt;br /&gt;Idźmy dalej...&lt;br /&gt;W owym świecie nasi bohaterowie nieco podróżowali, niestety ta część ich przygód jest wyblakła w głowie autora, pewną jest tylko epicki pościg naszych zuchów przez dwóch bohaterów negatywnych, złych i zepsutych, służących człowiekowi w okularach o głowie obarczonej fryzurą najbardziej zbliżoną do obiektu pożądania 22 zlanych potem mężczyzn &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_12"&gt;uczestniczących&lt;/span&gt; w zabawie w berka na zielonej trawce, czyli piłki.&lt;br /&gt;Tu następuje pięciominutowa pauza, na złapanie oddechu przez autora po wypowiedzeniu ostatniego zdania.&lt;br /&gt;Ciekawostką należy nadmienić fakt, iż owi negatywni bohaterowie już nie występują na łamach dalszej części tekstu, tylko jak wyjaśnić fakt widowiskowego przejazdu &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_13"&gt;Szaniego&lt;/span&gt; przy kolei, graniczącego z brawurą? &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_14"&gt;Należy&lt;/span&gt; tu też zauważyć, że słowo "przy" winno się zamienić na słówko "po". Obraz uchwycony w ten sposób oznaczać będzie jechanie po &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_15"&gt;jadącym&lt;/span&gt; pociągu.&lt;br /&gt;Mimo wielkiej ucieczki z akapitu poprzedniego nasi bohaterowie zostali &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_16"&gt;schwytani&lt;/span&gt;. W zagadkowy dla mnie sposób, lecz schwytani. Tu wyjaśnia się nieco mrocznej intrygi...&lt;br /&gt;Zły człowiek w okularach, z twarzą przypominającą oblicze kartofla po wypadku na budowie, odnalazł tajemniczy skrypt, tekst, który uznał za &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_17"&gt;przepowiednię&lt;/span&gt;. Tekstem tym należy tytułować bajkę dla dzieci, której tytułu ni treści autor nie pomni. Dzięki niemu będzie w stanie zapanować nad światem. Wszystkiego tego dokona za pomocą magicznego chlebaka oraz mocy wyjątkowego człowieka, którego pochwycił. A &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_18"&gt;kogoż&lt;/span&gt; pochwycił? Ni ja, ni bohaterowie, ni on sam pojęcia zielonego nie mają, w każdym razie człowieka, który lubił środku upajające występujące na ogół w postaci białego proszku. Bohaterowie musieli działać od wewnątrz, a było to dosyć proste, gdyż lokacją było mieszkanie 3pokojowe.&lt;br /&gt;Jedną z pomocnic złego człowieka była pewna dama, przypominająca swym obyciem realia zabitej dechami wsi polskiej, a posturą - radziecki czołg. Nazwijmy ją Halina. Momentem największego strachu, skrajnego wręcz przerażenia, jakiego &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_19"&gt;Szani&lt;/span&gt; uświadczył było wejście Haliny do pokoju, który on sam i tylko on sam naznaczał egzystencją oraz rozkaz położenia się na łóżku. Groza jest wiekopomna, lecz szybko mija, gdy okazuje się, że Halina ma niecodzienne hobby. Rozkazuje &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_20"&gt;Szaniemu&lt;/span&gt; zdjąć górną część stroju, legnąć na łóżku i klepać się po brzuchu. Tak, Halina jest zdecydowanie &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_21"&gt;wielbicielką&lt;/span&gt; fok.&lt;br /&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_22"&gt;Szani&lt;/span&gt; bierze na siebie ciężar infiltracji wroga, konwersuje ze złym człowiekiem całymi godzinami, udając, że go rozumie, że zna ową bajkę, że jest po jego stronie. Wszystko na nic, lecz niemożna mu odmówić zapału w tak patowej sytuacji, nieprawdaż? Kolejnym plusem sytuacji jest fakt, iż zły człowiek uważa &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_23"&gt;Szaniego&lt;/span&gt; za niezwykle &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_24"&gt;inteligentnego&lt;/span&gt; i sprytnego. Czy &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_25"&gt;Szani&lt;/span&gt; zmieni obóz? Byłoby to niezwykle &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_26"&gt;prawdopodobne&lt;/span&gt;, gdyby nie obecność wyżej wspominanej Haliny.&lt;br /&gt;Ostateczna rozgrywka jest &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_27"&gt;nadzwyczaj&lt;/span&gt; emocjonująca. Nasi bohaterowie wpadają na pomysł, paradoksalnie z pierwszym zdaniem owego akapitu, zwyczajnego wysłania chlebaka w niebyt... lecz jak zniszczyć przedmiot o tak potężnej mocy? Odpowiedź jest &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_28"&gt;już zgodna z pierwszym zdaniem akapitu, gdyż nadzwyczaj&lt;/span&gt; prosta, lecz jakże oryginalna - bohaterowie postanawiają wyrzucić chlebak za okno, a fakt, czemu jest to okno na korytarzu owego bloku, a nie okno w mieszkaniu pozostanie już ich tajemnicą.&lt;br /&gt;Należy wyobrazić sobie scenę... korytarz, okna występują na półpiętrach. Kaczor Donald stoi piętro wyżej przy otwartym oknie, &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_29"&gt;nadmieniając&lt;/span&gt; niezwykle ważny fakt, okno miało klamkę w części &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_30"&gt;zlokalizowanej&lt;/span&gt; bliżej drzwi mieszkania złego człowieka. Półpiętra niżej znajdujemy kolejne okno - okno, które klamkę ma w części najbliższej sufitowi, więc otwiera się na wzór popularnie zwanego lufcika, dla &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_31"&gt;nie zaznajomionych&lt;/span&gt; z &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_32"&gt;terminologią&lt;/span&gt; - wywietrznika. &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_33"&gt;Goofy&lt;/span&gt; stoi przy drzwiach, przez które wypada z właściwą tylko sobie, niepowtarzalną i wyjątkową gracją &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_34"&gt;Szani,&lt;/span&gt; dzierżąc sławny chlebak pod pachą, jak należy mniemać, chwytem &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_35"&gt;wzorowanym&lt;/span&gt; na rugbystach.&lt;br /&gt;W tak dramatycznej chwili &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_36"&gt;Szani&lt;/span&gt; rzuca chlebak... następuje slow &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_37"&gt;motion&lt;/span&gt;...&lt;br /&gt;Chlebak leci...&lt;br /&gt;Bohaterowie stoją z otwartymi ustami...&lt;br /&gt;Chlebak nadal leci...&lt;br /&gt;Bohaterowie nadal stoją z otwartymi ustami...&lt;br /&gt;Chlebak szybuje...&lt;br /&gt;Bohaterowie trwają w napięciu...&lt;br /&gt;Chlebak trafia idealnie w okno. Idealnie w okno oznacza mniej więcej tyle, iż nie w otwór, lecz samo otwarte okno, a następnie się od niego odbija i szybuje po klatce.&lt;br /&gt;Bohaterowie są zawiedzeni, ale oczekują i krzyczą dodając chlebakowi jakże potrzebnego mu w tej chwili animuszu.&lt;br /&gt;Chlebak uderza w lufcik.&lt;br /&gt;Należałoby oczekiwać, iż teraz odbije się drugi raz i wyleci przez okno, gdyż byłoby to zgodne z konwencją happy endu oraz geniuszu Szaniego.&lt;br /&gt;Oczywiście nic z tego. Choć nie było to wymagane wydarzenie. Chlebak &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_38"&gt;roztrzaskał&lt;/span&gt; się, z gracją równą gracji Szaniego podczas biegu z chlebakiem, na lufciku, a drzazgi poszybowały w 4 strony świata. Nasi bohaterowie wybuchli, naturalną koleją rzeczy, niesłychaną euforią, pędząc ku sobie i obściskując się &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_39"&gt;bezceremonialnie&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Tu sen się kończy.&lt;br /&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_40"&gt;Mission&lt;/span&gt; &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_41"&gt;accomplished&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_42"&gt;Szani&lt;/span&gt; pozostał wierny ideałom. Świat został ocalony. Zły człowiek poniósł druzgocącą porażkę. Wszystko dobrze się kończy, tudzież w innej wersji - dobre wszystko, co się kończy, więc i ja kończę tę niezwykłą oraz nadzwyczajną opowieść, która porwała Wasze serca.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-6804991434748928072?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/6804991434748928072/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=6804991434748928072' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/6804991434748928072'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/6804991434748928072'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/08/sen-szaniego-czyli.html' title='Sen Szaniego, czyli...'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/SnvTPLxxInI/AAAAAAAAAEg/PgPX1AyF9hA/s72-c/Mapa.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-7539133197453069708</id><published>2009-08-04T01:41:00.006+02:00</published><updated>2010-10-02T04:28:08.187+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kraina snów'/><title type='text'>Skośny sen</title><content type='html'>Zacznijmy od tego, co wiedziałem, gdy zjawiłem się w owej sennej rzeczywistości.&lt;br /&gt;Wyjechałem z Polski na rok, by studiować z wymiany w Japonii. Nie wiem w jakim mieście i gdzie. W śnie porozumiewałem się po angielsku brzmiącym jak polski - innymi słowy, gadałem po polsku z japońcami, którzy sami też mówili po polsku, ale obie strony myślały, że to angielski. A przynajmniej jedna - moja strona.&lt;br /&gt;Więc tak... zawitałem w pokoju, w akademiku, który miałem z kimś dzielić. Zastałem tam grubego kolesia - istny zapaśnik sumo, w granatowej bluzie, czerwonej czapce z daszkiem i okularach przeciwsłonecznych... cóż.&lt;br /&gt;Zaczęliśmy gadać, a raczej on zaczął. Mówił o kobietach w coraz to gorszym kontekście z charakterystycznym "mam racje, co stary? Haha, pewnie, że mam!" w co drugim zdaniu.&lt;br /&gt;Irytował mnie... irytował mnie coraz bardziej, aż wreszcie mu powiedziałem, że jego podejście mnie zupełnie nie interesuje, więc niech się przymknie.&lt;br /&gt;Tak, wiem, to nie było zbyt miłe.&lt;br /&gt;Na to koleś się uśmiecha, zdejmuje czapkę, okulary, bluzę i... widzimy japonkę z poduszką w roli brzucha i staniku. Rozmowa ujawniła, że był to jej specyficzny rodzaj żartu, tudzież testu. Wkurzyłem się jeszcze bardziej, kazałem jej dać mi pisemną listę zasad panujących w tym pokoju (której nigdy nie otrzymałem), a ze swojej strony dodałem tylko jedną - ona nie odzywa się do mnie, a ja do niej.&lt;br /&gt;Akcja się rozwija, wiruje, przenosi... mianowicie, uczę się japońskiego, wkurza mnie otoczenie, wszystko mnie w zasadzie denerwuje, ale podoba mi się miasto. Jest specyficzne, takie... spokojne i groteskowe. Nie wiem jak opisać styl budownictwa jaki mi się wyśnił.&lt;br /&gt;Wieczorem siedzę w okularach - co jest zaskoczeniem nawet dla mnie - nad japońskim, aż tu dama-współlokatorka wpada zapłakana do pokoju, siada na swoim łóżku i pochlipuje obejmując swoje kolana. Przeżyłem kilka chwil, ignorowałem ją, aż wreszcie westchnąłem, zdjąłem okulary i wstałem. Podszedłem do niej, objąłem i zapytałem co się stało. Tu nic nie powiedziała, tylko dalej łkała - tym razem w mój rękaw, a scena utrzymywała się przez spory czas.&lt;br /&gt;Mamy tu pierwszy skok - czyli sen się urywa i zaczyna w innej scenerii.&lt;br /&gt;Jestem na dachu budynku, na dachu akademika. Jest najwyższy w okolicy, a ja na nim siedzę i patrzę przed siebie. Uwielbiam to miejsce i wiem, że byłem w nim już niezliczoną ilość razy. W głowie zjawiają mi się dziwne myśli, a sam prowadzę monolog, którego nie przytoczę, gdyż naturę ma nudną. Dokładniej - melancholijną.&lt;br /&gt;Drugi skok.&lt;br /&gt;Wybrałem się pewnego dnia do klubu ze swoimi znajomymi - nie wiem kiedy i jak ich poznałem. Wchodzę... każdy gada po japońsku, ja nic nie rozumiem. Jakieś kobiety tańczą na rurach (inspiracja filmem o striptizerkach zombie jak nic), zdenerwowałem się na fakt, iż zostałem tu przywleczony i chce wyjść... Przy wyjściu napotykam przeszkodę, mianowicie bramkarz coś mówi w swoim ojczystym dialekcie i nie chce mnie wypuścić. Nie wiem skąd we mnie tyle głupoty, żeby dwóm japońskim bramkarzom podpadać, ale tak właśnie zrobiłem. W chwili gdy miała się rozpocząć bójka zjawia się koleżanka z pokoju i wszystko wyjaśnia. Nie wiem co do nich mówi, ale udaje nam się wyjść. W drodze powrotnej przez ładną alejkę z drzewek dowiaduje się, że nazywa się Tien. Droga nie była jednak tak miła, gdyż zjawiła się gromadka moich kumpli z klubu. Nie wiem ilu ich było, co jest stosunkowo dziwne, ale i nieważne dla opowieści. Są mocno pijani. Mówią, że mogę iść, ale Tien zostaje. Pytam po co, choć w zasadzie nie muszę. Odpowiedź jest znana, więc stwierdzam, że Tien idzie ze mną. Nie wiedziałem jeszcze jak poważny błąd popełniłem.&lt;br /&gt;Tu zaczyna się element dynamiczny... i jak na złość po pierwszym uderzeniu zaczyna się...&lt;br /&gt;...kolejny skok.&lt;br /&gt;Teraz okazuje się, że poradziłem sobie oraz jestem już w pokoju razem z Tien. Wszystko mnie boli (choć bólu nie czuje, a jedynie o nim wiem), a po pójściu do łazienki widzę, że mam krew na ustach i skroni. Denerwuje mnie też odkrycie, że mam rozciętą koszulę. Nie wiem jak to się stało, że teraz mam czarną koszulę, a wcześniej - na początku walki - miałem zieloną bluzę. Nie zwracam uwagi na rozcięcie po nożu mniej więcej na żebrach z lewej strony. Nie przejąłem się w sumie niczym jak i niczego nie opatrywałem, umyłem tylko twarz. &lt;br /&gt;Wracam do pokoju, a Tien leży w łóżku i smacznie śpi. Nie chciało mi się spać, więc poszedłem na dach... jak to nazwać... powiedzmy pół skok, ponieważ nagle wyszedłem z pokoju i jestem na dachu - dachu, który cały płonie. Nie przejmuje się zupełnie tym faktem, siadam dumnie i znowu prowadzę monolog - tym razem natury egzystencjalnej, jak i rozprawiam o ludzkich instynktach.&lt;br /&gt;Spostrzegam, że płonie miasto. Nagle obudziło się we mnie coś, co powinno uchodzić za instynkt samozachowawczy i wpoiło w mój umysł myśl, że trzeba ratować ludzi - jak i siebie. Zanim się odwróciłem, patrzyłem przez kilka minut na horyzont i na "coś", co na nim było. Jeżeli pamiętacie &lt;a href="http://szanizero.blogspot.com/2009/03/fioletowa-dama.html"&gt;Fioletową damę&lt;/a&gt;, to można uznać, że niebo z tego snu pędziło z zastraszającą szybkością nad moją głowę. Jakby ktoś rozpuszczał kurtynę. Tym razem jednak to niebo było mocniejsze, ciemniejsze, bardziej wyraziste i aż po same brzegi nasycone tym specyficznym fioletem wchodzącym w burgund. Pokryła nieboskłon nade mną w ułamku sekundy. Masa "chmur" kotłowała się i tańczyła na niebie, pod tą kurtyną, lecz one były jak półprzeźroczysta, nisko zawieszona zorza polarna lub języki ognia w odcieniach ciemnej stali, granatu i krwistej czerwieni.&lt;br /&gt;Wszystko mieszało się ze sobą, ale jednocześnie było nadzwyczaj określone. &lt;br /&gt;Odwróciłem się wreszcie by zrealizować moje zamierzenia związane z ewakuacją, a wtedy poczułem żar i ból. Przede mną stała naga Tien, a dłoń trzymała na rękojeści noża. Noża, którego ostrze zagłębiło w moim ciele trafiając idealnie w ślad na lewym boku. Uśmiechnęła się w ten specyficzny sposób, mój sposób, jedynie lewym kącikiem ust. Przybliżyła twarz do mojej i spojrzała mi w oczy. Czułem jak moje ciało wyrzuca "coś" z siebie, jak mój przełyk i gardło zostają złamane, by z ust wydobyła się strużka ciepłej i lepkiej krwi. Mimo to mogłem myśleć tylko o dwóch rzeczach - o jej fioletowych ustach i zdecydowanym spojrzeniu granatowych oczu, oczu bez jakiegokolwiek wyrazu. Zanim upadłem wypowiedziała już tylko jedno zdanie...&lt;br /&gt;"Stąd... nie ma powrotów."&lt;br /&gt;Wyrwała nóż, co przeszyło mnie kolejną falą cierpienia. Wszystko było zwolnione, rozciągnięte w czasie i wyraźne. Pamiętam każdy skrawek nieba, gdy upadałem. Każdy element obrazu jaki dostrzegały moje oczy. W chwili gdy moja głowa napotkała podłoże - obudziłem się.&lt;br /&gt;Tak. To właśnie jest skośny sen...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-7539133197453069708?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/7539133197453069708/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=7539133197453069708' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/7539133197453069708'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/7539133197453069708'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/08/skosny-sen.html' title='Skośny sen'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-3142244982412227292</id><published>2009-07-15T13:19:00.006+02:00</published><updated>2010-09-28T23:44:35.608+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='O grach'/><title type='text'>Shivering Isles</title><content type='html'>O ludzie... ale ja mam teraz czasu na granie. &lt;br /&gt;Mój kochany psina ma ciążę urojoną, traktuje mnie jak swojego dzieciaka, nocami nie chce spać, piszczy, pakuje mi się na łeb co chwilę, jak próbuje zasnąć, najwyraźniej chcąc mnie karmić... kurwica mnie wzięła już dzisiaj, no ale nie ma tego złego, nie? :)&lt;br /&gt;Czas który z tego mam nocami, bo kładzenie się nie ma sensu, wykorzystałem na Obliviona z Shivering Isles i muszę przyznać, że miodzio. &lt;br /&gt;Od początku. &lt;br /&gt;Sam dodatek rozpoczyna się od komunikatu, że na wyspie w Niben Bay pojawiło się coś dziwnego, więc wypadałoby to sprawdzić. Tam obaczymy bramę do Shivering Isles, do Madnessa. Sam Madness dzieli się na Manię i Dementię... &lt;br /&gt;Mania - część piękna, kreatywna szaleństwa i północna wyspy. &lt;br /&gt;Dementia - południowa, bijąca smrodem, brudem, biedą i rynsztokiem. &lt;br /&gt;Już w drugiej rozmowie mnie nieco ścięło. Nazwy NPCta nie pamiętam, ale koleś zapytał czy też uważam, że rzeczy wyglądają lepiej bez skóry... i wtedy widać w zasadzie same ich kości oraz je lepiej słychać dzięki temu... Cały dodatek jest utrzymany w tym "szalonym" klimacie humoru. Nasz góru tutaj, Sheogorath, daedryczny książę powala swoimi mądrościami... "właśnie kogoś takiego jak Ty szukałem, lub kogoś podobnego... lub w zasadzie kogoś zupełnie innego, ale to nieważne!". &lt;br /&gt;Do moich ulubionych należy jedna ćpunka skoomy, która ilekroć damy jej skoomę - da nam jakiś przedmiocik, od bezużytecznych, po jakieś fajne. Jeszcze nie wiem gdzie można ten narkotyk dostać w Shivering, więc odpaliłem jej to, co przyniosłem ze sobą z Cyrodil.  &lt;br /&gt;A zdecydowanie najlepszy jest koleś-emo. Prosi o spotkanie z nami, a wtedy mówi nam, że jego życie nie ma sensu, jest biedny, zdołowany, jego egzystencja jest nic nie warta i chce naszej pomocy - chce, żebyśmy go zabili. Ale jest warunek - musimy zrobić to tak, żeby nie widział, bo się boi. Poza tym nie chce się zabić sam, żeby nie skończyć na The hill of suicides. Popiera opcję, by wyglądało to jak wypadek. No, ale koleś całymi dniami stoi na szczycie schodów prowadzących do pałacu. Gdy wtedy z nim zagadamy, to mówi, że czeka tu w nadziei, że kiedyś wiatr zawieje i go zdmuchnie... a co my możemy? Mamy dwie opcje... jedna "This is your lucky day! [push]", a druga - pożegnanie bez akcji. W każdym razie koleś dostaje to, na co zasługuje i spada - nikt nie lubi emo.&lt;br /&gt;Wiele smaczków zawarto w aluzjach od Foresta Gumpa po Nightwish, ale nie chce mi się ich wymieniać. Znalazły się oczywiście i nawiązania do poprzednich TESów ;). &lt;br /&gt;Muzyka... chyba najsłabszy punkt. Jest lekka, nie przeszkadza, ale nie można się nią zachwycić jak tą z Cyrodil. No, ale cóż, że chodzącym koszmarem nie jest to przepuszczamy. &lt;br /&gt;Grafika... Oblivionowa. Czytaj: Coś fantastycznego. Tak jak w Cyrodil, tutaj też niejednokrotnie przystaniecie, by wpatrywać się w piękne nocne niebo nad Manią. &lt;br /&gt;Poza tym - mamy tu to, co tygryski lubią najbardziej, czyli nowe zestawy zbroi i mieczy. &lt;br /&gt;Do moich ulubionych należy Dawnfang łamane na Duskfang. Dlaczego łamane? Bo miecz zmienia postać w zależności od panowania wokół dnia tudzież nocy. W dodatku ma licznik ;). Bajer, nie? ;) Liczy zabitych wrogów i żywi się ich krwią. Gdy jego głód zostanie zaspokojony - stanie się na 12h potężniejszy, przy kółeczku jego wcieleń. &lt;br /&gt;Ze sprzętu defensywnego... mamy tu 2 potężne sety. Amber (light) i Madness (heavy). Ponieważ można je zrobić u danego kowali w stolicy Manii i Dementi, to czekam, żeby mieć 24 lvl i mieć je na perfekt. W sumie zabawne, że wampirowi i zabójcy w jednym bardziej pasuje piękne Bliss (stolica Manii) niźli plugawe Crucible (stolica Dementi) ;).  &lt;br /&gt;Patrzcie, przegadałem tyle, a o fabule nic. Ja to jednak jestem ;). Więc naszą powinność można opisać jako ochronę - u boku mając Sheogorath, daedrycznego księcia szaleństwa - Shivering przed Jyggalagiem - daedrycznym księciem porządku. Fajnie, nie? ;) Jestem mniej więcej w połowie, ale nikt mi nic nie mówi ;). Traktują mnie jak śmiecia i chłopca na posyłki, ale ma to swoje plusy... na razie wiem, że zajmę miejsce Sheogorath jak to się wszystko skończy :). Chociaż wolałbym krainę porządku, a nie szaleństwa, no ale cóż... ;)&lt;br /&gt;P.S Ostatnio wszyscy coś gadają o murzynach. Nie wiem co to za moda. W ciągu ostatnich 4 dni słyszałem dysputy na ich temat od... kurde, jeszcze liczyć mam. Strzelmy - 5-10 osób. Dobrze chociaż, że wszyscy na inne tematy. A że gorszym być nie można (tak, to ironia), to powiem, że knights of the Order wyglądają podobnie do Ku Klux Klan ;). O ;).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-3142244982412227292?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/3142244982412227292/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=3142244982412227292' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/3142244982412227292'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/3142244982412227292'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/07/shivering-isles.html' title='Shivering Isles'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-7635478405850321925</id><published>2009-07-13T01:09:00.010+02:00</published><updated>2010-09-28T23:45:10.754+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='O grach'/><title type='text'>Oblivion na modach...</title><content type='html'>...czyli rozprawa &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_0"&gt;filozoficzna&lt;/span&gt; - czy warto. &lt;br /&gt;Najpierw wstawię Wam mody, które zaaplikowałem i ich krótki opis wraz z osobistym zastosowaniem (dotyczącym obecnej rozgrywki, a nie tej sprzed lat. Wtedy miałem jedynie podstawkę, dodatek &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_1"&gt;Knights&lt;/span&gt; of the &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_2"&gt;Nine&lt;/span&gt;, kilka oficjalnych &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_3"&gt;pluginów&lt;/span&gt; i kilka wynotowanych na poniższej liście)... &lt;br /&gt;1. &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_4"&gt;Third&lt;/span&gt; Person &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_5"&gt;Crosshair&lt;/span&gt; - nic wielkiego, dodaje krzyż do celowania w trybie 3 osoby. Krzyż owy jest &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_6"&gt;bezużyteczny&lt;/span&gt; (według mnie) jeżeli gramy magiem, natomiast gdy pierwszy raz grałem w &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_7"&gt;Obliviona&lt;/span&gt; byłem wampirem w służbie Mrocznego Bractwa (gildia zabójców) lubującym się w skradaniu i czarach dających &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_8"&gt;niewidzialność&lt;/span&gt;, wtedy się przydawał. &lt;br /&gt;2. &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_9"&gt;Illumination&lt;/span&gt; &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_10"&gt;Within&lt;/span&gt; - nocą palą się światła w oknach domostw, miły &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_11"&gt;modzik&lt;/span&gt;, dodaje nieco smaczku, choć matka ciemność była za pierwszym razem moim sojusznikiem ;). &lt;br /&gt;3. Lost &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_12"&gt;Paladins&lt;/span&gt; of the &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_13"&gt;Divines&lt;/span&gt; - dodaje tytułowych Paladynów jako chyba gildię czy coś takiego, nie &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_14"&gt;wypowiem&lt;/span&gt; się, bo za pierwszym razem nie używałem, a za drugim - jako &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_15"&gt;battlemage&lt;/span&gt; - jeszcze go nie wypróbowałem. &lt;br /&gt;4. &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_16"&gt;Actors&lt;/span&gt; In &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_17"&gt;Charge&lt;/span&gt; - daje możność wielu, wielu animacji postaci, taki dla zabawy i marnowania czasu, dwa czy trzy razy spróbowałem, a potem zapomniałem o jego istnieniu. &lt;br /&gt;5. &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_18"&gt;Akatosh&lt;/span&gt; Mount - dodaje nam &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_19"&gt;Akatosha&lt;/span&gt; (takiego smoka) jako &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_20"&gt;mounta&lt;/span&gt;. Cóż, jedni jeżdżą na &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_21"&gt;kuniu&lt;/span&gt;, inni wolą smokami latać... mnie nie przypadł do gustu. Jest toporny w sterowaniu, a jak raz pozwoliłem sobie nim biec przez las (tak, biegł przez las ze mną na grzbiecie...) i zjawił się bandyta (dokładniej - baba) z którym stanąłem do walki to smoczek zdechł... bynajmniej nie przez cios tej suki. To bydle ma tak dużą dupę, że po prostu raz siekłem je mieczem przez przypadek, a ono padło... JEDEN cios i SMOK pada... ciekawe. &lt;br /&gt;6. &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_22"&gt;Babehair&lt;/span&gt; - dodaje babeczkom fajniejsze fryzurki... szczerze? Nie zauważyłem, a &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_23"&gt;przynajmniej&lt;/span&gt; nie zwracałem uwagi. &lt;br /&gt;7. &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_24"&gt;BlackLuster&lt;/span&gt; &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_25"&gt;Weapons&lt;/span&gt; and &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_26"&gt;Armor&lt;/span&gt; - jedna z największych pomyłek. Dodaje do jednego ze sklepów w Imperial City masę sprzętu - oczywiście dla bab. Nie wiem czemu ludzie robią mody tylko pod kobiece postacie, ale co tam... w końcu jak sobie ten sprzęt przeglądałem to zrozumiałem. Zbroja w stylu "biustonosz i &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_27"&gt;thats&lt;/span&gt; all", kiecka taka, że pokrywa tylko zewnętrzne części nóg, a wnętrza ud świecą golizną... dobrze, że chociaż stringi dodali... Poza tym, mimo, że było kilka heavy fajnych (i z reguły nie gołych, tak jak light &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_28"&gt;armory&lt;/span&gt;) - serio, zwłaszcza bodajże Angel set był bardzo fajnie &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_29"&gt;zaprojektowany&lt;/span&gt;, tylko co z tego, skoro w zasadzie każda była OP? To szaleństwo, żebym ja &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_30"&gt;kupował&lt;/span&gt; na początku miecz chyba za 2 czy 3k (a 3k na początku dostałem z racji innego moda, ale o tym potem) i wymiatał (oprócz jednego momentu - patrzcie niżej)... Mod ogólnie niepolecany. &lt;br /&gt;8. Bravil Sea Domes - dodaje "domek" niedaleko miasta Bravil. Cóż, w miarę fajny, choć jakoś brakowało mu klimatu. A przede wszystkim wielkości i przepychu - choć przepych w jednym miejscu był za duży, a mianowicie w fontannie, z której zrobiłem sobie basen... wyobraźcie sobie moje zdziwienie, jak rozebrałem moją postać do naga, wlazłem tam, żeby popływać, zanurkowałem i... na dnie jakaś ryba mi mordą rusza o tak o: O o - o O o - o O o. To się zmieszałem... &lt;br /&gt;9. Enhanced Water - mod poprawiający wodę. Nie pamiętam już oryginalnej wody z Obliva, choć do niej nic nie miałem. Powiedzmy, że ok, niech będzie ten mod. &lt;br /&gt;10. Exnem Rogue Black - jeszcze nie znalazłem, nie wypowiem się. &lt;br /&gt;11. Exnem Warrior Black i Warrior Outfit  &lt;link href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CDaniel%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml" rel="File-List"&gt;&lt;/link&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal 	{mso-style-parent:""; 	margin:0cm; 	margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:12.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1 	{size:612.0pt 792.0pt; 	margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; 	mso-header-margin:35.4pt; 	mso-footer-margin:35.4pt; 	mso-paper-source:0;} div.Section1 	{page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;- odwołując się do punktu 7. i drugiego nawiasu... wlazłem do fortu, w którym te 3 (bo to pakiet, mithrilowy, dragonowy i chyba ebonowy, nie pamiętam) sety miały być... znalazłem 3 laski (znowu damski komplecik, ja pierdolę...) i tu następuje zdziwienie. Moja postać wymiatała na każdej postaci z Obliva dzięki dopakowanym przedmiotom z modów (co mnie wkurzało), a te 3 laski nie miały dopasowywania się poziomem do postaci gracza... o nie, nie miały... Na szczęście na początek zauważyła mnie tylko jedna i praktycznie na kopach zagoniła w korytarz z drzwiami... Była cholernie szybka, cholernie silna, miała tarczę z mega resistami i immuna na fire spell :). Dwa inne mody udostępniły mi dwie postacie do towarzyszenia w trakcie rozgrywki (oczywiście damskie) - i z tego skorzystałem. Jakoś się udało ją zabić. Zostały jeszcze 2 suki. Ich zabicie to moje tankowanie i powiększanie skilli block i heavy armor oraz nawalanie moich kumpelek przez jakieś... 20 minut? Coś takiego. No comment... &lt;br /&gt;12. Midas magic spells of aurum - mod fajny, a fajny... dodaje imba zaklęcia, dzięki którym nikt Ci nie fiknie i każdego miażdżysz. O ile wcześniej sobie je odblokujesz, a mnie się nie chciało, zaledwie chyba 2 czy 3 odblokowałem, które wydawały się fajne (np. jakiś dający efekt wybuchu atomówki, mocne gówno). &lt;br /&gt;13. Male Full Body - chcąc wzmocnić realizm (jak i mod owy był wymagany przy jakimś innym, nie pamiętam którym) dodałem sobie właśnie realistyczne ciała męskie w wersji nude, czyli bielizna nam znika, pojawiają się genitalia, pośladki i takie tam. Taaa... realistyczne?! Ja przepraszam - ja chcę, żeby mój bohater przypominał MNIE! Czy ja wyglądam jak Schwarzenegger? NIE! Ja mam brzuszek i chciałbym go móc zobaczyć u swojej postaci. Mniejsza z tym, że owy mod sprawia, że każdy facet - niezależnie od rasy - to owy Arnold, a orkowie, z natury przecież więksi i masywniejsi, różnią się tylko kolorem skóry... zostawiłem, niech będzie. Uznałem, że nie będzie mi przeszkadzać - zapomniałem o jednym. Przecież ja zbieram wszystko. Z każdego trupa wszystko zdejmuje, więc trochę potrwało zanim minęła mi irytacja ciągłym oglądaniem chodzących rzeźb, bo przecież ludzie się od siebie niczym nie różnią... &lt;br /&gt;14. Nightshade Armor - zbroja dla faceta, jak i dla babki (chyba właśnie ona wymagała 13. jak i 15.)... ale jak ona wygląda... mnie się nie podobała, chyba, że ktoś lubi chodzić z plastikową szmatą na łbie. &lt;br /&gt;15. Female EyeCandy (Exem Body Replacer) - patrz 13., wersja kobieca. Hmm... ciekawe, dzięki owemu modowi okazało się, że Oblivion jest pełen kobiet o idealnych kształtach, z pełnymi biustami, niezależnie od wieku. Acha, wiecie, że kobiety w świecie fantasy z trąceniem średniowiecza się depilowały? Kurde, zaje... fajnie. W sumie nawet miałem to w dupie, bo ten fakt mi tylko w realu przeszkadza. Mod wkurzający, tak jak jego męski odpowiednik, odbierający realizm, a nie go zwiększający - czyli też jak 13. &lt;br /&gt;16. Real Lava - nie byłem jeszcze w Oblivionie, nie wiem jak wygląda, nie wypowiem się. &lt;br /&gt;17. Rens Beauty - dodaje zestaw fryzów i nową rasę z owymi fryzami. Mistic Elfy bodajże, na temat których się nie wypowiem, bo gram Nordami albo Cesarskimi zawsze, więc cóż... taki zbędny totalnie. &lt;br /&gt;18. Sephs New Animations - patrz 4. z drobną zmianą... lubi się przycinać i odpalać w nieskończoność menu z wyborem, więc został wyłączony po chyba 3 użyciu ;). &lt;br /&gt;19. Sonia - patrzcie na moje 2 kumpelki z 11. Oto jedna z nich - Sonia. Sonia była na 101% inspirowana mordą Angeliny Jolie, mimo to naprawdę się przydaje. Ma zbroję wartą 50k septimów, niezły sprzęt i w walce nieźle daje radę. Mimo to - wkurwia człowieka, dlatego jest przyzywana w ostateczności. Acha, dzięki niej dostaje się 3k septimów na starcie. &lt;br /&gt;20. Viconia (deVir)- moja druga kumpela. Żeby było zabawniej mam możliwość flirtowania z nią i romansu (lol). Jak ktoś grał w Baldurs Gate II to ją skojarzy, w Oblivie włosy jej tylko dali na maksa białe - jak śnieg, bardzo ładnie to wygląda z Angel setem, który jej dałem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No... teraz przejdźmy dalej... &lt;br /&gt;Mody po prostu psują całą grę. Mam zamiar ją odinstalować, wywalić cały ten shit a wgrać sobie tylko z tych wyżej nr 1. Pamiętam też, że jednym z moich ulubionych modów za pierwszym przejściem był modzik z manekinami - miałem dom, nie pamiętam już w którym mieście i w piwnicy miałem armię manekinów. Pół dnia ich ustawiałem i ubierałem, a przyznam się, że potem lubiłem odwiedzać moje kolekcje zbroi czy broni wszelakiej maści. Ozdobą mojej kolekcji była Umbra (tak, nie korzystałem z tego miecza, wolałem Akavirską katanę dwuręczną) i set od owej damy (dla niezorientowanych - babka która nazywała się Umbra miała miecz, który się nazywał Umbra, ta pierwsza ginie, ta druga staje się Wasza). W heavy chodziłem tylko na początku, a czy to glassy czy daedry - szły na manekiny. Kochałem light armora, którego dostałem jako strój Mrocznego Bractwa ;). &lt;br /&gt;Naprawdę, to żal... cały klimat szlag trafia, sprzęt niewyważony, nieklimatyczny... no cóż, już będę wiedział. I koniec z eksperymentowaniem. Wracamy na szlak wojownika przemienionego w wampira na usługach Mrocznych Braci, zawsze skrytego w cieniu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-7635478405850321925?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/7635478405850321925/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=7635478405850321925' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/7635478405850321925'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/7635478405850321925'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/07/oblivion-na-modach.html' title='Oblivion na modach...'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-5735419390236278203</id><published>2009-07-05T22:13:00.005+02:00</published><updated>2010-09-28T23:45:24.165+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Filmoteka'/><title type='text'>Lesbian Vampire Killers</title><content type='html'>Coś lekkiego, swobodnego i łatwo przyswajalnego dla mózgu nastawionego na radiostację "ogłupienie".&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.blogcdn.com/www.cinematical.pl/media/2009/03/lesbian_vampire_killers_ver2_xlg.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" src="http://www.blogcdn.com/www.cinematical.pl/media/2009/03/lesbian_vampire_killers_ver2_xlg.jpg" style="cursor: pointer; height: 295px; width: 376px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dwóch kumpli - tak, tych wyżej - ma problemy w życiu.&lt;br /&gt;Pierwszy z nich nie sprawdza się w roli klauna, bo nienawidzi małych szczyli.&lt;br /&gt;Drugi zostaje 8 raz "rzucony" przez swoją dziewczynę. Oczywiście ona zawsze wraca, a on jej wybacza i tak to się ciągnie.&lt;br /&gt;Łączy ich cel - odkładanie pieniędzy na wakacje, a tu też lipa. Jeden nic nie odłożył, a drugi ufundował swojej 7krotnej lubej samochodzik. Tradycyjnie, najlepsze pomysły przychodzą po czymś procentowym, co się sprawdza. Rzutka decyduje o miejscu pieszej wycieczki, wycieczki do miejsca objętego klątwą zamiany każdej świeżo upieczonej 18stki w wampirzycę - a jakże - lesbijkę.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Scenariusz banalny, chociaż jego głupota nie przeszkadza.&lt;/span&gt; Wręcz przeciwnie, mieszanka dialogów daje pozytywny odbiór całości - w każdym razie, nie oczekujcie dzikiego ryku śmiechu, to coś dla fanów brytyjskiego humoru, więc akurat mi pasowało ;).&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Muzyka?&lt;/span&gt; Znane wstawki, część zrobiona na potrzeby, wszystko się nieźle komponuje i nie przeszkadza - a raz nawet miałem ochotę obejrzeć jeden fragment jeszcze raz, by jej posłuchać i drugi raz się uśmiechnąć.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Efekty?&lt;/span&gt; Żadnych fajerwerków i tyle.&lt;br /&gt;Ogólnie - jeżeli nie ma się pomysłu na to co oglądać, to warto sięgnąć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-5735419390236278203?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/5735419390236278203/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=5735419390236278203' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/5735419390236278203'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/5735419390236278203'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/07/lesbian-vampire-killers.html' title='Lesbian Vampire Killers'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-8088390683818317796</id><published>2009-06-28T13:13:00.004+02:00</published><updated>2010-09-28T23:45:30.383+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Treść żołądka'/><title type='text'>Zest Riddle lvl 58 - Just a little reminder...</title><content type='html'>Pamiętacie ten level?&lt;br /&gt;TEN level z którym się Wasz Pan borykał jeszcze w LO?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;To Wam coś powiem... dzisiaj, 26.06.09, o godzinie 12:44 owy poziom został wreszcie złamany. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Chwała intelektowi!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-8088390683818317796?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/8088390683818317796/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=8088390683818317796' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/8088390683818317796'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/8088390683818317796'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/06/zest-riddle-lvl-58-just-little-reminder.html' title='Zest Riddle lvl 58 - Just a little reminder...'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-7212444656851372495</id><published>2009-06-14T23:38:00.004+02:00</published><updated>2010-09-28T23:40:40.617+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Matematyka'/><title type='text'>Wierszyk</title><content type='html'>Jak w tytule. Znalazłem wierszyk, który mi się spodobał, więc cóż... na blogaska. Zwłaszcza, że Króla nie było tu już spory kawałek czasu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-style: italic;"&gt;"Czasami w nocy próbuję pomału&lt;br /&gt;W niezerowym ciele szukać ideału&lt;br /&gt;Lecz mam taki  pech fatalny,&lt;br /&gt;Że co znajdę to trywialny"&lt;/div&gt;Fin :).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-7212444656851372495?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/7212444656851372495/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=7212444656851372495' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/7212444656851372495'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/7212444656851372495'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/06/wierszyk.html' title='Wierszyk'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-5669565707952192733</id><published>2009-06-02T21:34:00.004+02:00</published><updated>2010-09-28T23:42:29.964+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='O muzyce'/><title type='text'>Blind Guardian - Bright Eyes</title><content type='html'>W sumie, to wahałem się, czy ten post zrobić o albumie, czy też o jednej piosence.&lt;br /&gt;Stanęło na piosence.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Na początek wprost z youtube'a... &lt;/span&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=mq3e1XVaZ3o" style="font-weight: bold;"&gt;Blind Guardian - Bright Eyes &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oraz tekścik...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Fool just another&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; fool just another&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; ...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; I've been waiting&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; for signs of god&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; create- enslaved- behaved-&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; I'm out of control&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Yeah, I've lost in a cold world&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Leave me alone&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; isolation bears hope&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; there's something else waiting&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; a promised destiny&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; freezing me&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; I feel restless and low&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; these days full of sadness&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; had joyfully changed into fear&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; My freakshow will start tonight&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; don't miss the right time&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Ref.:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Bright eyes&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; blinded by fear of life&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; no Merlin is by my side&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; And it’s wrapped inside&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; It’s all sustain my mind &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; The lord of darkness takes my soul&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; And where I left for a life so easy&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Everything is out of control &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Hey, mother stubborn&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt; I really hate you&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt; if you say yes I will say no&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt; ashes to ashes&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt; but dust won't be dust&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt; if you go there&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt; I will go back&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Ref.:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Bright eyes&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; blinded by fear of life&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; betrayed by sunrise&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; bright eyes&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; blinded by fear of life&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; no Merlin is by my side&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Hey, father stubborn&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; you're Yin&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; and I'm young&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; I feel alone&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; who really cares&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Born into ashes&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; to lose all the games&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; with a smiling face&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; with a smiling face&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Ref.:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Bright eyes&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; blinded by fear of life&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; and dark dragons rise&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; bright eyes&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; blinded by fear of life&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; no Merlin is by my side&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; So I sit still in my room&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; winter's here&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; in summer's season&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; shall I say&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; I was wrong&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; if I'm right&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; farewell to my last hope&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sama piosenka jest utrzymana w konwencji Blind'a z bardzo dobrym chórem, tym specyficznym głosem z chrypą i klimatem hmm... klimatem mnie osobiście kojarzącym się zawsze ze światem fantasy. Magia i inne takie.&lt;br /&gt;Czemu jeden kawałek jest pogrubiony? A powiem Wam... jest po prostu genialny. Wolny, spokojny, niesamowicie optymistyczny - mimo słów w nim zawartych, bijący zdecydowaniem i determinacją. Genialnie dobrana muzyka i akcenty dodają potęgi słowom. Naprawdę, majstersztyk...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-5669565707952192733?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/5669565707952192733/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=5669565707952192733' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/5669565707952192733'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/5669565707952192733'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/06/blind-guardian-bright-eyes.html' title='Blind Guardian - Bright Eyes'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-3774784500303569403</id><published>2009-06-01T00:30:00.006+02:00</published><updated>2010-09-28T23:42:37.765+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Filmoteka'/><title type='text'>Nienarodzony...</title><content type='html'>...choć żywy gniot.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://bi.gazeta.pl/im/2/6054/z6054772O.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" src="http://bi.gazeta.pl/im/2/6054/z6054772O.jpg" style="cursor: pointer; height: 549px; width: 373px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Fabuła... od początku do końca wyssana, mamy tutaj duchy, nienarodzone dzieci, eksperymenty nazistów i takie tam inne.&lt;/span&gt; Ogólnie nic o czym warto by pisać. Jedynym "smaczkiem" (to ironia jakby ktoś nie wiedział) jest to, co miało widza przyciągnąć do tego filmu. A mianowicie - oklepane schematy z innych horrorów (typu szafki w łazience, za drzwiczkami której siedzi jakaś paskudna morda i wyskakuje z rykiem, jak się te drzwiczki otworzy), które z wiekiem straciły swoją moc, bo przecież to już było. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Nie ma w tym filmie nic psychologicznego. &lt;/span&gt;Aktorzy też się zupełnie nie sprawdzają, a główna bohaterka (to z gołym tyłkiem powyżej) jest w stanie z siebie wykrzesać tyle dramatyzmu, co ten zawarty w słowach "My God...", które z upodobaniem powtarza. Acha... goły tyłek. To chyba kolejne, co miało przyciągać, a mnie osobiście zniechęcało. Pierwsze 20 minut filmu (dobrze, że tylko tyle) to bieganina tej kobity w stroju, jaki możemy zaobserwować na zdjęciu, po chałupie. Trafia się nam też - chyba akurat około 20 minuty, scena łóżkowa. Za nią brawa. Wielkie brawa, bo jest to chyba najkrótsza scena łóżkowa, jaką kiedykolwiek widziałem. Zaczęła się - ziewnąłem i zanim przestałem na dobre - skończyła się. To jedyny pozytyw. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Tylko kiedy scenarzyści się nauczą, że jak chcą dawać sceny łóżkowe, to ZANIM (albo najlepiej wcale) zacznie się jakiś poważny lub główny wątek z zagrożeniem życia bohaterów i grozą?&lt;/span&gt; To psuje atmosferę. Załóżmy, że to moje życie jest zagrożone, że mnie "coś" ściga, łamane na atakuje i co? Mam ot tak sobie, ze spokojnym sercem iść z kimś do łóżka, w jednej sekundzie przestać myśleć, kombinować i planować, jak się wywinąć z zaistniałej sytuacji? Eee... nie czuje tego.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Muzyka. Mój Boże... muzyka w tym filmie, to jakieś pieprzone skrzypienie przy każdej nowo wchodzącej lokacji/scenie/momencie zagrożenia.&lt;/span&gt; Po 10 minutach zaczęła mnie drażnić, a po 15 - torturować me uczy. Koszmar...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Efekty. &lt;/span&gt;Cóż, widzieliście Ring i inne takie horrorki? To ten sam bezsensowny pułap. No może gorszy.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Podsumowanie? GNIOT! &lt;/span&gt;Nie wnosi nic do gatunku, drażni i frustruje. Dostanie ode mnie 2/10, a to tylko za to, że w jednej scenie dałem się nabrać na stary chwyt i moje serce naprawdę przyśpieszyło ;).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-3774784500303569403?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/3774784500303569403/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=3774784500303569403' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/3774784500303569403'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/3774784500303569403'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/06/nienarodzony.html' title='Nienarodzony...'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-3174671184634288448</id><published>2009-06-01T00:09:00.005+02:00</published><updated>2010-09-28T23:42:44.721+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Filmoteka'/><title type='text'>Nocny pociąg z mięsem...</title><content type='html'>...czyli, krwawa fontanna na dobranoc.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.bb365.info/media/newsy/Nocny%20pociag%20z%20miesem%20pl543.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" src="http://www.bb365.info/media/newsy/Nocny%20pociag%20z%20miesem%20pl543.jpg" style="cursor: pointer; height: 555px; width: 387px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Cóż rzec... chyba pojedziemy szablonowo.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Fabuła specjalnie mocną stroną tego filmu nie jest.&lt;/span&gt; Ot ten Pan, co tam o na obrazku jest, to jedno zdanie przez cały fylm wypowiedział. Hmm... zdanie? A gdzie tam, jedno słowo. A już mówiąc mniej chaotycznie, to w pewnym momencie scenariusz traci sens. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Rozumiem, że dostaję kino fantastyczne na lekki umysł, który lubi się masturbować strachem w zaciszu własnej sofy, ale czemuż ma to sprawiać, że bohaterowie zachowują się nienaturalne? &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Ale o tym potem.&lt;br /&gt;Na szybkiego... Jest koleś i ma laskę. Koleś to imbecyl, bo wolny strzelec - fotograf. Pewnej nocki dla zapewnienia sobie fuchy robi foteczki na stacji metra, ratuje tyłek jakiejś modelce, której już nigdy nie widziano po tym, jak wsiadła do pojazdu na szynach... (tu jakąś straszną muzykę proszę sobie puścić). Ot tej pory koleś dostaje bzika na punkcie rozwikłania zagadki, tym bardziej, że ma pewne podejrzenia, co do mordercy.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Muzyka&lt;/span&gt;... nie wiem czy jakaś była czy nie. Serio. Więc wniosek taki, że nic super, ale nic też przeszkadzającego.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Efekty specjalne w tym filmie w zasadzie nie istnieją&lt;/span&gt;, więc co ja się będę...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;No i wracamy po 2 zdaniach do tej naturalności.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Wyobrażacie sobie, że koleś, po pokiereszowaniu i puszczeniu wolno, zamiast łapać swoją laskę i spier... uciekać z miasta jak najszybciej, zostawiając wszystko inne, to idzie walczyć z mordercą?&lt;br /&gt;Ja nie.&lt;br /&gt;Ja bym przynajmniej zadbał o jej bezpieczeństwo, jeżeli już bym się na walkę zdecydował. I nie, nie poszedłbym w fartuchu rzeźnika, z nożami w każdym zakątku ciała... Rozumiem, że mogliby go szukać (nie wiem po co, skoro puścili), ale jednak, więc by ją wywiózł z miasta i wrócił na krucjatę (jeszcze bym zrozumiał), ale tak to się kupy za cholerę nie trzyma. Narażać jedyną osobę, na której Ci zależy w imię zwykłej zemsty za sam nie wiem co? Nie ma mowy. Nie przejdzie.&lt;br /&gt;Inna rzecz - Twojego faceta pochlastali, a Ty idziesz do domu (pokoju w hotelu) kolesia, który to zrobił, wiedząc, że zeszłej nocy szlachtował jak bydło ludzi w metrze (?!). Za Chiny by mnie do tego pokoju nie zaciągnęli. Co ja, oszalałem? No dobra, oszalałem, ale jest różnica między szaleństwem, a samobójstwem.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;I finał.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Laska idzie walczyć z "rzeźnikiem" w metrze. Ludzie... chłop jak góra, widać, że żre z wiadra, a ta leci z pistolecikiem (i nie umie trafić z 3 kroków). Pierniczyłbym kumpla, którego straciła na krucjacie do domu psychola. Ratuj dupcię kobito, a nie zgrywasz nie wiem co.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Co jeszcze... deserek (jak ktoś chce obejrzeć, to nie czytać, bo będzie mega spoil odnośnie zakończenia).&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Zabijają mi kobietę, którą kocham. Sam tracę język. Gdzieś z tym, że w imię własnej durnoty. I co? I grzecznie przejmuje pałeczkę rzeźnika? &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Takiego wała.&lt;/span&gt; Dopiero teraz nie mam nic do stracenia, więc chociaż odejdźmy z fajerwerkami. Rozpieprzmy ten cały pociąg z mięchem, wszystkich, którzy w tym siedzą (w końcu kul to oni nie unikną, tylko idiota by szedł z nożem), a na koniec spalić ojców (czy jak się oni tam zwali). Jeżeli by zginął po drodze - to co z tego? I tak już nic mu nie pozostało. Nie wiem, ale największą bzdurą dla mnie jest taka potulność wobec piekła, jakie Ci urządzono.&lt;br /&gt;Nie oczekuje po filmach realizmu - już nie. Niech film będzie albo straszny i realistyczny, albo niech będzie od A do Z wyssany z palca - ale też straszny i logiczny, a nie "banda dzieci wylądowała na stacji benzynowej, niewiedząc, że 10 metrów od dystrybutora nr 6 mieszka najstraszniejszy psychopatyczny morderca świata". I na tym skończę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-3174671184634288448?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/3174671184634288448/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=3174671184634288448' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/3174671184634288448'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/3174671184634288448'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/06/nocny-pociag-z-miesem.html' title='Nocny pociąg z mięsem...'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-4134971491687705711</id><published>2009-05-19T20:37:00.005+02:00</published><updated>2010-09-28T23:43:35.757+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Treść żołądka'/><title type='text'>19 maja</title><content type='html'>Ten dzień obfituje w wydarzenia, albo ja tak wszystko postrzegam.&lt;br /&gt;Na dobrą sprawę, można by zacząć od oczywiście powrotu z &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_0"&gt;PW&lt;/span&gt; do domu.&lt;br /&gt;Były wolne miejsca w autobusie.&lt;br /&gt;I to od groma.&lt;br /&gt;Nieee... akurat jedna krowa z bękartem w bebechu musiała usiąść obok mnie. No, ale cóż... spać mi się chciało, rzygać też, więc co zrobić?&lt;br /&gt;Zagaimy rozmowę.&lt;br /&gt;- Przepraszam Panią, że się ośmielę, ale który to miesiąc?&lt;br /&gt;Babka się &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_1"&gt;uśmichnęła&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;- Siódmy proszę Pana.&lt;br /&gt;Ja się &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_2"&gt;uśmichnąłem&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;- Chłopczyk czy dziewczynka?&lt;br /&gt;- Chłopczyk.&lt;br /&gt;- No, no, tata pewnie dumny.&lt;br /&gt;- Gdy się dowiedział, to przepadł jak kamień w wodę.&lt;br /&gt;- &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_3"&gt;Sk&lt;/span&gt;... &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_4"&gt;khem&lt;/span&gt;, znaczy przepraszam. Odważna z Pani kobieta, bycie samotną matką to mimo wszystko ciężki kawałek chleba.&lt;br /&gt;- Czemu Pan zapytał o miesiąc?&lt;br /&gt;- Cóż, po prostu lubię dzieci. (jak skurwysyn...)&lt;br /&gt;Znowu się mućka &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_5"&gt;uśmichnęła&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;- Wie Pan, prosto żadna mama nie ma.&lt;br /&gt;- Święte słowa proszę Pani. Hmm... wybrała już Pani imię?&lt;br /&gt;- Jeszcze nie. Waham się między Damianem i Danielem. Które by Pan wybrał? (to było akurat bardzo ciekawe)&lt;br /&gt;- Ja? Bez zastanowienia wybrałbym Damiana.&lt;br /&gt;Na tym rozmowa się kończy, bo akurat miała przystanek. A ja zacząłem się zastanawiać czemu rozpocząłem rozmowę i usiłowałem zapomnieć o guli w żołądku.&lt;br /&gt;Następnym ciekawym wydarzeniem była &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_6"&gt;wsiadka&lt;/span&gt; grupy rozwrzeszczanych piątoklasistów.&lt;br /&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_7"&gt;Żesz&lt;/span&gt; kurwa Wasza mać...&lt;br /&gt;Tylko przyznam, że spodobała mi się jedna dziewczynka. Stanęła pod oknem, z nikim nie rozmawiała, a zaczepiana o cokolwiek udzielała niesłyszalnych dla mnie krótkich odpowiedzi. Jej wzrok sprawił, że się uśmiechnąłem. Jakby to Wam opisać... te szare oczy powleczone czarnymi obwódkami były jak przeźroczysta szyba. Nie było tam widać jeszcze sztuczności, kłamstwa, nic z tych rzeczy. Miały błysk piątoklasistki, ale i jakiś spokój oraz rozwagę, które przypisałbym osobie dużo, dużo starszej. Może nawet osobie z ponad setką na karku. 5 klasa... 11 lat? 12? Przypomniałem sobie o mojej nemezis ostatnich dni - Holandii. W pewnym momencie spotkałem jej wzrok. Uśmiechnąłem się, rozejrzałem po rozwrzeszczanym tłumie &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_8"&gt;bachorstwa&lt;/span&gt; i sugestywnie uniosłem dłoń, ułożoną na kształt pistoletu do skroni. Też się uśmiechnęła, przytaknęła i powtórzyła mój gest.&lt;br /&gt;Cóż, moje drogie dziecko... Nie. Nie dziecko. Po prostu moja droga. Nie wiem jak masz na imię, nie wiem kim jesteś i kim będziesz, ale jeśli te kilka minut w autobusie może być jakimkolwiek wyznacznikiem oraz nie trafi się nic na tyle silnego, by Cię zbić z tropu - zyskałaś już pewną dozę mojego szacunku. Małą, ale jednak. Powodzenia urwisie.&lt;br /&gt;Droga do domu, po wysiadce była już nudna. Żeby sobie przyśpieszyć postanowiłem przebiec przez przejście dla pieszych na mrugającym zielonym/czerwonym. Cóż, miałem sporo farta, bo prawie bym się wtranżolił pod samochód. Durny pomysł, zwłaszcza, że jestem mocno otępiały. Ale co tam, jestem niezniszczalny. Auto poszłoby do kasacji, a ja bym poszedł dalej.&lt;br /&gt;W domu rozpoczął się cykl... najpierw - 2h "snu". Ból głowy choć trochę ustąpił, uszy zelżały, żołądek uspokoił się dopiero po zwróceniu jego zawartości. Potem sprawozdanie z fizyki, które właśnie skończyłem. W międzyczasie miał miejsce jeszcze jeden incydent. Mianowicie słyszę dzwonek do drzwi, ruszam się, żeby otworzyć.&lt;br /&gt;Jakaś parka stoi pod drzwiami, liczniki od grzejników zczytują.&lt;br /&gt;Hmm... ciekawe.&lt;br /&gt;- Tak? Biorąc pod uwagę, że ten lokal nie posiada liczników, o czym administracja winna wiedzieć, a żadnego ogłoszenia z informacją o owych odczytach na parterze nie uświadczyłem, istnieje tylko jedna opcja. Wie Pani zapewne jaka. A teraz... spieprzać mi stąd oboje, zanim zajmie się Wami mój pies.&lt;br /&gt;Poszła hołota bez słowa. Ja nie wiem, jeszcze wakacji nie ma, a żeby już szukali mieszkań do wyczyszczenia? Imbecylizm.&lt;br /&gt;I to by było na tyle. Trzymta się ludziska.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-4134971491687705711?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/4134971491687705711/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=4134971491687705711' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/4134971491687705711'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/4134971491687705711'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/05/19-maja.html' title='19 maja'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-2509122322819898761</id><published>2009-05-05T21:28:00.007+02:00</published><updated>2010-09-28T23:44:10.872+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przebłyski geniuszu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Filmoteka'/><title type='text'>Zapach kobiety</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Tytuł: Zapach kobiety&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Reżyseria:Martin Brest                  &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Scenariusz: Bo Goldman&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Występują: Al Pacino, Chris O'&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_0"&gt;Donnell&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, ...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapach kobiety to jeden z najlepszych filmów w historii kina. Nie będzie to recenzja, ani nic w tym stylu. Chciałbym omówić jeden z wątków, które tam się pojawiają...&lt;br /&gt;Charlie (O'&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_1"&gt;Donnell&lt;/span&gt;) jest maturzystą, jego koledzy wycinają numer dyrektorowi, potem jest afera. Gdy burza w szkole trwa, on wyjeżdża dorobić - jedzie w roli opiekuna niewidomego oficera Franka &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_2"&gt;Slade&lt;/span&gt;'a (Pacino). Charlie ma dylemat czy donieść na kolegów i zostać kapusiem czy też tego nie zrobić, iść ciężką drogą swoich zasad.&lt;br /&gt;Jest taka scena...&lt;br /&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_3"&gt;Slade&lt;/span&gt; chce się zabić. Charlie wchodzi do pokoju i widzi go w mundurze, na biurku leży broń - nabita, mimo tego, że wcześniej już &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_4"&gt;Slade&lt;/span&gt; miał oddać mu naboje. Wywiązuje się dialog...&lt;br /&gt;- Za szybko wróciłeś. Nie przyniosłeś moich cygar, prawda?... Wynoś się stąd, Charlie.&lt;br /&gt;- Myślałem, że mieliśmy układ Pułkowniku.&lt;br /&gt;- Wcisnąłem Ci kit. Jestem oszustem. Nie mówiłem Ci?&lt;br /&gt;- Nie, powiedział mi Pan, że oddał wszystkie naboje.&lt;br /&gt;- Skłamałem...&lt;br /&gt;- Nie zrobiłby mnie Pan w konia.&lt;br /&gt;- Ale to zrobiłem... Charlie, jak zamierzasz przetrwać na tym świecie beze mnie?&lt;br /&gt;- Po prostu niech mi Pan odda broń, dobrze? C.. co Pan robi?&lt;br /&gt;- Ciebie też zastrzelę. Twoje życie i tak jest skończone. Twój kumpel George będzie śpiewał jak kanarek... I ty też. I kiedy zaśpiewasz, Charlie, mój chłopcze, zajmiesz swoje miejsce w długim, szarym szeregu Amerykańskich przeciętniaków! I będziesz skończony...&lt;br /&gt;- Nie zgadzam się z Panem, Pułkowniku.&lt;br /&gt;- Nie masz nic do powiedzenia, chłopcze.&lt;br /&gt;- Ja mam naładowaną 45-&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_5"&gt;tkę&lt;/span&gt;, a Ty masz pryszcze... Zabiję Cię Charlie, bo nie mogę znieść myśli... że się sprzedasz!&lt;br /&gt;- Niech Pan odłoży broń, dobrze, Pułkowniku?&lt;br /&gt;- Co? Dajesz mi ultimatum?&lt;br /&gt;- Nie, ja...&lt;br /&gt;- To ja tu jestem od stawiania ultimatum!&lt;br /&gt;- Przepraszam... W porządku? Przykro mi...&lt;br /&gt;- Mi też... Charlie. Łamiesz mi serce, synu. Całe życie stawiałem czoła każdemu i wszystkiemu, ponieważ czułem się wtedy ważny... Ty postępujesz honorowo. Masz w sobie prawość, Charlie. Nie wiem, czy Cię zastrzelić, czy usynowić.&lt;br /&gt;- Nie mam zbytniego wyboru, nieprawdaż?&lt;br /&gt;- O, nie zgrywaj teraz miłego.&lt;br /&gt;- Pułkowniku, proszę odłożyć broń...&lt;br /&gt;- Zadałem Ci pytanie. Czy chcesz, żebym Cię usynowił, czy nie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten kawałek...&lt;br /&gt;- Myślałem, że mieliśmy układ Pułkowniku.&lt;br /&gt;- Wcisnąłem Ci kit. Jestem oszustem. Nie mówiłem Ci?&lt;br /&gt;- Nie, powiedział mi Pan, że oddał wszystkie naboje.&lt;br /&gt;- Skłamałem...&lt;br /&gt;- Nie zrobiłby mnie Pan w konia.&lt;br /&gt;- Ale to zrobiłem... Charlie, jak zamierzasz przetrwać na tym świecie beze mnie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To idealna przeciwwaga.&lt;br /&gt;Z jednej strony - młody, naiwny chłopak. Ma swoje ideały, ma wiarę, ma zasady, bije od niego uczciwość, jest &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_6"&gt;wykontrastowanym&lt;/span&gt; paladynem. To, co sobą przedstawia, jest piękne. Specyficzne dla młodości, głupie, naiwne, nieżyciowe - ale piękne. Kłamstwo dla tego chłopaka jest pojęciem surrealistycznym, ufa ludziom i w nich wierzy. Kłamstwo rozdziera mu duszę, sprawia, że powstaje wewnętrzny konflikt - dlatego go unika. Nie umie kłamać.&lt;br /&gt;Z drugiej strony - człowiek, który przeżył już bardzo wiele i dobrze zna życie. Kłamstwo jest dla niego niczym. Wie jak działa świat, wie, że nie jest dobrym, pięknym miejscem pełnym zasad, uczciwości i dobra. Wie, że świat jest zły.&lt;br /&gt;Nie wiem czy umiem wyrazić to, o co mi chodzi... po prostu, każdy z nas uczy się pewnych zasad. Wpaja nam się, że coś jest dobre, a coś złe, a potem przychodzi życie. Prawdziwe życie. I brutalnie weryfikuje poglądy. Zadaje ból, kopie, zmienia nas. Pokazuje, że by przetrwać - tak, to nie przesada, by po prostu przetrwać - trzeba być lepszym oszustem, niż inni. Lepszym kłamcą. Wykorzystywać luki w tym, co jest, zejść na ziemię i nie szukać usprawnień wobec świata - nie da się go naprawić, a jeżeli nawet by się dało, to pytam - po co?&lt;br /&gt;Tu smutne i gorzkie, ale takie po prostu jest i zawsze miało być. Nic więcej, nic mniej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Największą sztuczką diabła było wmówienie wszystkim, że nie istnieje...&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-2509122322819898761?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/2509122322819898761/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=2509122322819898761' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/2509122322819898761'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/2509122322819898761'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/05/zapach-kobiety.html' title='Zapach kobiety'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-5680875493425235956</id><published>2009-05-04T21:46:00.009+02:00</published><updated>2010-09-28T23:53:38.752+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='O muzyce'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='O książkach'/><title type='text'>Demons &amp; Wizards - Crimson King</title><content type='html'>Jest to tekst jednej z najlepszych piosenek, jakie kiedykolwiek słyszało me ucho.&lt;br /&gt;Co prawda normalny czytelnik nie zbyt wiele zrozumie, gdyż cała płyta - o tytule Crimson King nota bene - jest swoistym hołdem wobec Mrocznej Wieży Stephena Kinga. Stąd w nawiasach moje przypisy tam, gdzie uznam za stosowne - i postaram się nie zdradzać fabuły, choć i tak książki nie przeczytacie nigdy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Show me your banner &lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;Come show me your sign&lt;br /&gt;&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;The Crimson King's eye &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;(oko było symbolem Karmazynowego Króla)&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;Is the mark to reveal you are mine &lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;I am your master &lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;I will make your dreams come true &lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;I'm your messiah&lt;br /&gt;&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;A twisted one as you may know &lt;/span&gt;  &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;My right hands, my servants &lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;My soldiers, my tools &lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;Spread out the good news &lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;Find my children and gather them all &lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;We'll take all low men &lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;All the hatred, evil souls &lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;We share one desire &lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;A wicked one as you may know&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Touched by the Crimson King&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;Touched by the Savior &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;(ciężko się ustosunkować, kim był zbawca. Najbliżej ma Susannah, ale wolę za potępionego zbawcę uważać Rolanda)&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;The tower falls on Judgment Day &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;(gdy Wieża upadnie - ma nastąpić koniec świata)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Touched By the Crimson King &lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;Touched By the Saviour &lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;Like it's been written many years ago &lt;/span&gt;  &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;I am the angel I am madness &lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;I am the word I am the law &lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;I am holding truth release your sadness &lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;I am the key I am the door&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Release!&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;Oh there is &lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;War and evil &lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;Whores and sinners &lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;Take my hand and&lt;br /&gt;I show you &lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Where to go &lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Call me Flagg* &lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;I'm the Good Man &lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;I'm the Dark Man &lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;Take my hand and &lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;I show you where to go &lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;Release!&lt;br /&gt;&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Come take my hand &lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;To the promised land&lt;br /&gt;&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;(*UWAGA - opis ujawnia szczegóły, które poznajemy na przestrzeni wszystkich 7 tomów Mrocznej Wieży. Cała zwrotka jest upamiętnieniem Randalla Flagga. Randall jest zwiastunem i przyczyną nieszczęść, takim złem wcielonym z małą nutką, o której niżej. Akurat Flagg pojawia się w Bastionie Kinga, natomiast w innych książkach nosi już inne imiona - w Mrocznej Wieży jest to Walter o'Dim. Tak moje dzieci, Walter to człowiek w czerni, za którym podąża ostatni Rewolwerowiec Roland. Nie ukrywam, że owa postać miała olbrzymi wpływ na stworzonego przeze mnie Oskara de Fontaine i jest moją ulubioną. Good/Dark Man to gra słów. Owa nutka... Walter potrafi być ujmujący, czarujący i porywający, gdy tylko chce - ma 2 oblicza. Nie da się tego opisać po prostu, chwilami Waltera nie da się sklasyfikować do ewidentnie złego charakteru, chociaż wiemy, że to tylko gra z jego strony ;))&lt;/span&gt;  &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Redeemer&lt;br /&gt;&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Deceiver&lt;br /&gt;&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;The demon &lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;The man in black&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;  &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;The universe is void&lt;br /&gt;&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Just you and I&lt;br /&gt;&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Let there be light&lt;br /&gt;&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;The stars will rise &lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;Then fall again&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Climbing to the top &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;(tu nie da się nic napisać bez zdradzania ważnych rzeczy fabuły...)&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;An empty room &lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;Is all there is&lt;br /&gt;&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Oh I fear it is&lt;br /&gt;&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Prophecies were made of you and I &lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;The vision's strong&lt;br /&gt;&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;But meanwhile keep on falling&lt;br /&gt;&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Oh what a miracle is life&lt;br /&gt;&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;An even bigger one is size&lt;br /&gt;&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;It's just the way it is&lt;br /&gt;&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;I fear it is &lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;It's just the way it is&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;  &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Life's a wheel nothing more &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;(ka to swoisty synonim przeznaczenia, losu w MW)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;It goes round and around and a… &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;(ka kołem się toczy, nie ma rozumu ni serca...)&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;I am the ageless&lt;br /&gt;&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;I am “Legion” &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;I'm your lord &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;I will bring terror&lt;br /&gt;&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;I'm a demon in disguise &lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;The thrill of a thousand &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Worlds dying at once&lt;br /&gt;&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;But my ultimate goal&lt;br /&gt;&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Lies beyond the downfall &lt;/span&gt;  &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Touched by the Crimson King&lt;br /&gt;&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Touched By the Saviour&lt;br /&gt;&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;The tower falls on Judgment Day&lt;br /&gt;&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Touched By the Crimson King &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Touched By the Saviour &lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;Like it's been written many years ago &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-5680875493425235956?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/5680875493425235956/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=5680875493425235956' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/5680875493425235956'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/5680875493425235956'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/05/demons-wizards-crimson-king.html' title='Demons &amp; Wizards - Crimson King'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-6235841755416861033</id><published>2009-05-03T23:10:00.004+02:00</published><updated>2010-09-29T00:10:45.395+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='O grach'/><title type='text'>Sesja RPG in Lovecraft style</title><content type='html'>Nie, to nie będzie recenzja żadnego z jego dzieł, choć spodziewać się takowych należy za około tydzień.&lt;br /&gt;Chciałem dzisiaj powspominać. I mam ku temu okazję. Okazją jest fakt, że mam niesamowitą ochotę na coś psychodelicznego. Może to być książka, film, gra... a najchętniej - gra, lecz nie zwykła gra.&lt;br /&gt;I tu zaczyna się odmęt mej pamięci...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Była północ i panował mrok. Zebraliśmy się w siedmiu wybrańców. Szóstka gotowa na wszystko i ten, którego zwano Przeznaczeniem. Wyjęliśmy kości, jakże one lśniły w blasku płomienia świecy. Rozstawiliśmy tekturową planszę i napisaliśmy karty postaci... &lt;/span&gt;tak zaczęła się pierwsza i ostatnia sesja RPG ukierunkowana wobec twórczości Lovecrafta.&lt;br /&gt;Gra okazała się trudna, nawet bardzo. Każdy z nas po kolei umierał, bądź wpadał w paszczę szaleństwa... Walczyliśmy dzielnie, lecz to było za mało wobec sił, z jakimi przyszło nam się zmierzyć. Udało mi się utrzymać przy życiu do końca, lecz mimo tego nie ustrzegłem się obłędu i sesja dobiegła końca.&lt;br /&gt;Przyznam się, że miło wspominam tę sesję. To mechaniczna pomarańcza sesji RPG. Nie było tam śmiechów, panowała naprawdę atmosfera grozy. Szczękanie kości brzmiało niesamowicie na szklanej płycie stołu. Świeca rzucała cienie na nasze twarze, nadając nam upiorny wygląd. Często Przeznaczenie pytało "co wybierasz?" i zapadała naprawdę długa cisza. Nikt z nas nie był gotowy na tak zmyślną sesję prowadzoną przez &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_0"&gt;Naylora&lt;/span&gt;. Surrealizm świata łączył się z majestatyczną logiką i schematem, o którego istnieniu zdajesz sobie sprawę, ale nie umiesz go pokonać. Idziesz jak po sznurku, tylko po to, by skończyć dokładnie tam, gdzie Przeznaczenie zaplanowało. Mówił &lt;span style="font-style: italic;"&gt;"po wizycie w &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_1"&gt;Arkham&lt;/span&gt; &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_2"&gt;Sanitarium&lt;/span&gt; zostanie Was troje..."&lt;/span&gt; i stawało się to faktem. Gra jak i Przeznaczenie zrobiły z nas pionki na szachownicy czasu i losu. Żeby było ciekawiej - za oknem zaczęła szaleć burza, jak w jakimś horrorze klasy B. &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_3"&gt;Autentycznie&lt;/span&gt; ta sesja przyprawiała mnie o ciarki i podobały mi się.&lt;br /&gt;Bardzo żałuję, że do drugiej sesji nie doszło.&lt;br /&gt;Podobało się tylko mnie i Joannie (a jej opinię uznaję za wypaczoną) oraz samemu Przeznaczeniu, &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_4"&gt;Naylorowi&lt;/span&gt;. Reszta była mocno na nie. Jakże bym chciał wejść w ten świat ponownie, albo przez &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_5"&gt;pbf&lt;/span&gt; (play by forum) albo przez sesję z podręcznikiem... niestety, nie ma zbyt wielu &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_6"&gt;Lovecraftowców&lt;/span&gt;, a projektów typu &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_7"&gt;pbf&lt;/span&gt; o tej tematyce nie &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_8"&gt;ustrzegłem&lt;/span&gt; w internecie wcale.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Gdzie jesteś człowieku? &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Gdzie jesteś...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Odnajdź mnie. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Odnajdź w krzyku poranka&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Poskrom dla nieboskłonu toni&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Pokonaj wobec woli&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Zniewól wieczności kajdanami&lt;br /&gt;Odważ się. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Znajdź, gdy ja nie umiem&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Czekam...&lt;br /&gt;I pamiętaj.&lt;br /&gt;Nigdy nie zgasnę.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-6235841755416861033?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/6235841755416861033/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=6235841755416861033' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/6235841755416861033'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/6235841755416861033'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/05/sesja-rpg-in-lovecraft-style.html' title='Sesja RPG in Lovecraft style'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-8212243340765319481</id><published>2009-04-26T17:55:00.005+02:00</published><updated>2010-09-29T00:08:47.748+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='O grach'/><title type='text'>Mount &amp; Blade</title><content type='html'>Ostatnie dni uświadomiły mnie, że dzieje się coś dziwnego.&lt;br /&gt;Śniło mi się, że jestem wojakiem rzeczypospolitej i na &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_0"&gt;kuniu&lt;/span&gt; - z jakąś dzidą czy czym - pędzę w szeregu szarży (i dostaje zawału ze strachu).&lt;br /&gt;Potem odwiedziłem Joannę i obaczyłem coś ciekawego... nasza kochana Joanna zainteresowała się pewną gierką, gierką która się zwie Mount &amp;amp; Blade.&lt;br /&gt;Co zrobiłem?&lt;br /&gt;Wypróbowałem...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;"Moim ojcem był ubogi szlachcic. Jedyne co mieliśmy to stary dom, herb i upadłą dumę. Po jego śmierci wierzyciele upomnieli się o dom, a mnie ostał się pegaz na błękitnym aksamicie. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Pamiętam moje pisklęce lata. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Pamiętam jak ojciec posłał mnie na nauki do kowala, jak zostałem rzemieślnikiem i nauczyłem się wyrabiać oręż. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Pamiętam jak los się uśmiechnął by dać mi szansę zostania giermkiem. Całe lata ciężkich treningów nauczyły mnie taktyki, dowodzenia i władania stalą. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wszystko to ulotna mgła... Wszystko mi o niej przypomina, nie mogę dłużej patrzeć na ten świat. Muszę się z niego wyrwać, muszę zapomnieć o utracie ukochanej. I to jest właśnie powód istnienia tej historii. Przyczyna mej drogi ku sławie, bogactwu i śmierci."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W takim oto skrócie można opisać historię mojej postaci w owej grze. Po tym wstępie wydarzyło się jeszcze &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_1"&gt;duuużo&lt;/span&gt;, choćby moje wstąpienie pod sztandar &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_2"&gt;Nordów&lt;/span&gt;, wojna z &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_3"&gt;Rhodokami&lt;/span&gt;, zdobycie kilku ich zamków i nadanie mi wsi za moje zasługi przez Króla.&lt;br /&gt;Mount &amp;amp; Blade to rozbudowany i najlepszy symulator średniowiecza w opakowaniu cRPG w jakiego grałem. Ta gra jest naprawdę niesamowita. Krzyki na polu bitwy, wrzask 100 chłopa gdy Ty, mój drogi graczu, wbijasz się w nich jak w masło podczas szarży Twojej powiedzmy 50 osobowej kawalerii.&lt;br /&gt;Sama gra ma od diabła modów, więc jak komuś nie pasuje - &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_4"&gt;ssa&lt;/span&gt; moda i jest git. Ja mam &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_5"&gt;Battle&lt;/span&gt; &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_6"&gt;Charger&lt;/span&gt; (czy jakoś tak), który zwiększa ilość jednostek na polu bitwy (gra ma ograniczenie, żeby Ci komp podniósł taką rzeź). A moim rekordem jest bodajże potyczka około 70 kawalerii &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_7"&gt;vs&lt;/span&gt;. 214 piechurów. Na końcu rzezi było 21 do 0 w żywych dla mnie ;). Ale czas nieco lepiej recenzować, bo straszny chaos robię...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Fabuła:&lt;/span&gt; Brak. Nie ma fabuły, to WY tworzycie ten świat. Nie jesteście żadnym bohaterem, wybrańcem bogów - jesteście zwykłym kolesiem, który chce trochę namieszać ;). To kim będziecie zależy od Was - kupcami, złodziejami czy też bohaterami wojennymi.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Walka:&lt;/span&gt; Cudo... mechanika walki ma jeden mały szczegół, który bym poprawił, ale nie zdradzę go ;). Oprócz tego jest IDEALNA. Wydajecie komendy wojsku takie jak "cofnąć się", "utrzymać pozycję", "konnica atak", a jednocześnie walczycie. Walki na siodle są miodne... w skrócie jednak - Wy i Wasz zwerbowany oddział &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_8"&gt;vs&lt;/span&gt;. wroga armia.&lt;br /&gt;I teraz tak - zwerbowany oddział to albo najemnicy (o drzewku rozwoju), albo &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_9"&gt;npcty&lt;/span&gt; oboczne (o statystykach na wzór bohatera), albo... chłopi z widłami, z których tworzycie dopiero drogą rozwoju jakieś solidne wojsko (tak jak ja ;)). Oczywiście żołd płacić im trzeba, dbać o zapasy, o morale... od groma tego.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Grafika&lt;/span&gt;: Podstawka ma grafikę &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_10"&gt;delikatnie&lt;/span&gt; mówiąc - przeciętną. A czemu? Bo gra jest dziełem pasji 2 ludzi - małżeństwa graczy nota bene ;). Mnie to zupełnie nie przeszkadzało i nie poprawiałem owej, ale jak komuś przeszkadza - mody i grafa odpicowana.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Muzyka:&lt;/span&gt; Nie przeszkadza, nie zauważa się jej wcale. Podczas bitew nawet chyba całkowicie milknie (nie zauważyłem, zdecydowanie bardziej wolę krzyki zarzynanych wrogów).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie chce mi się tu pisać o wszystkich zaletach tej gry... A nie mogę tej gry do żadnej innej porównać, bo taka nie istnieje. Ta jest JEDYNA i jest genialna. Gorąco zalecam, a ocena jaką bym jej wystawił to 11/10 - Joanna wie w co grać ;).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-8212243340765319481?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/8212243340765319481/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=8212243340765319481' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/8212243340765319481'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/8212243340765319481'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/04/mount-blade.html' title='Mount &amp; Blade'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-5539162113775615807</id><published>2009-04-18T15:16:00.004+02:00</published><updated>2010-09-29T00:08:58.845+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kraina fantazji'/><title type='text'>Ryciek</title><content type='html'>Siedzę właśnie nad raportami.&lt;br /&gt;Jeden skończony, tylko 3-4h mi zajął.&lt;br /&gt;Jeszcze jeden, ten trudniejszy. Do północy mam 9h, więc powinno się udać go dzisiaj skończyć.&lt;br /&gt;To był wstęp.&lt;br /&gt;A teraz marzenie jakie mam podczas pisania...&lt;br /&gt;Marzy mi się, że zjawi się rycerz na wielkim, białym kóniu, rycerz zwany ryciek (określenie zapożyczone od 5latki, podoba mi się), porwie mnie do swojego zamku, pełen wypas, kasy jak lodu, skarbiec pełen, tam zdejmie hełm i okaże się być piękną, lecz naiwną dziewoją, która stanie się moją żoną, a następnie zostanie przeze mnie przy pierwszej nadażającej się okazji otruta, dzięki czemu zgarnę cały jej majątek, zabije jej rodzinę, będę gnębił poddanych, wprowadzę godziny policyjne i wypowiem kilku państwom wojny, które następnie wygram by wreszcie tytułować się bezsprzecznym Cesarzem Całego Globu Ziemskiego - w skrócie CCGZ - i rządzić po wszeczasy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mmm...&lt;br /&gt;Idę pisać raport z fizyki.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-5539162113775615807?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/5539162113775615807/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=5539162113775615807' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/5539162113775615807'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/5539162113775615807'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/04/ryciek.html' title='Ryciek'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-383483550294349320</id><published>2009-03-29T12:34:00.004+02:00</published><updated>2010-09-29T00:09:04.713+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciekawe rozmowy'/><title type='text'>Jak ja lubię piersi...</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kinga: (Sobota 28.03.2009 22:14) &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Dan&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ja: (Sobota 28.03.2009 22:14) &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Powiedzmy, że tak.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kinga: (Sobota 28.03.2009 22:14) &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ja: (Sobota 28.03.2009 22:15) &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Nic, nic, mów. Co się stało?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kinga: (Sobota 28.03.2009 22:15) &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;mam problem :/&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ja: (Sobota 28.03.2009 22:15) &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Co się dziecku stało?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kinga: (Sobota 28.03.2009 22:15) &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;nie nazywaj mnie dzieckiem :/&lt;br /&gt;to lamerskie kurwa&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ja: (Sobota 28.03.2009 22:15) &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;No dobra, nie będę i jestem lamerem. Co jest?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kinga: (Sobota 28.03.2009 22:16) &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;powiedz mi&lt;br /&gt;tylko powaznie&lt;br /&gt;ktora piers mam wieksza?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ja: (Sobota 28.03.2009 22:16) &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;I to jest ten problem?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kinga: (Sobota 28.03.2009 22:16) &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;tak :/&lt;br /&gt;zauwazylam ze sa nierowne :/&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ja: (Sobota 28.03.2009 22:16) &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Ok, musze się zastanowić.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kinga: (Sobota 28.03.2009 22:16) &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;kk&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ja: (Sobota 28.03.2009 22:16) &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Chyba już wiem.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kinga: (Sobota 28.03.2009 22:17) &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;:&amp;gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ja: (Sobota 28.03.2009 22:17) &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Tą owłosioną.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kinga: (Sobota 28.03.2009 22:17) &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;foch&gt;[foch]&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ja: (Sobota 28.03.2009 22:17) &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Pa ;).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bez komentarza.&lt;/foch&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-383483550294349320?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/383483550294349320/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=383483550294349320' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/383483550294349320'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/383483550294349320'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/03/jak-ja-lubie-piersi.html' title='Jak ja lubię piersi...'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-1507998805719718781</id><published>2009-03-16T21:00:00.003+01:00</published><updated>2010-10-02T04:18:00.476+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='O studiach'/><title type='text'>Żywcem z maila...</title><content type='html'>...rozmowy polibudy.&lt;br /&gt;Tak proszę państwa. Dzisiaj będzie coś specjalnego. Mianowicie rozmowa 2 najlepszych AiRów. Przez mail, gdyż kolega As nie używa raczej gg i nie ma mikrofonu. Przedmiotem tej rozmowy była na początku elektrotechnika, potem weszło w fizykę, zeszło znowu na metrologię i wróciło do fizyki. O fizyce główna mowa, a w niej mowa była o błędzie przypadkowym pomiaru rezystancji, który potrzebny był do raportu z laboratorium fizyki...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;As nr 1 (ja):&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;I(z kreską na górze)=5(1-j)A&lt;br /&gt;Ur=5(1-j)V&lt;br /&gt;Ul=100(1+j)V&lt;br /&gt;Uc=-95(1+j)V&lt;br /&gt;Sr(z kreską na górze)=50W&lt;br /&gt;Sl(z kreską na górze)=-1000j VAr&lt;br /&gt;Sc(z kreską na górze)=950j VAr&lt;br /&gt;Scałkowite(z kreską na górze)=50(1-j)VAr&lt;br /&gt;Oceń mistrzu. Nota bene, jeżeli masz pomysł na wykresy to też chętnie wysłucham szefie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;As nr 2 (siłą rzeczy - kolega):&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Ja dalej fize robie, coś mi nie wychodzi w tym I(U). deltaRp=(1/(b^2)) * deltaB ?&lt;br /&gt;Z tego mi wychodzi  deltaRp=48,7, i przez to też mam wysokie deltaR wręcz głupie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;As nr 1:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Eee... powinniśmy mieć takie same Rp obaj. Mnie wyszło dobrze. Sprawdź czy nie podstawiasz odwrotnie - &lt;delta&gt;B zamiast B i vice versa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;delta&gt;Rp wychodzi 0,26574 dla wykresu I(U) (zależnie od przybliżeń, powinno być takie samo jak dla wykresu U(I), no ale cóż...)&lt;br /&gt;(1/(0,03495^2))*3,2461*10^(-4)&lt;/delta&gt;&lt;/delta&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="ii gt" id=":tw"&gt;&lt;wbr&gt;&lt;/wbr&gt;=818,&lt;wbr&gt;&lt;/wbr&gt;66389958268607718772577215356 * 3,2461 *10^(-4)=0,&lt;wbr&gt;&lt;/wbr&gt;265746488443535727515907662898&lt;wbr&gt;&lt;/wbr&gt;77&lt;br /&gt;Jak w mordę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Ale jaja. Umiem z I(t)(kondensatora i U(t)(cewki) wyprowadzić wzory na Ec i El, ale odwrotnie to już nie xD.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;As nr 2:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Ja właśnie metrologie robię i wychodzi na to że płytki wzorcowe są najdokładniejszym pomiarem ....  te przedziały ni huja nie będą się pokrywać, ale beka ;) &lt;span style="font-style: italic;"&gt;(tak, tak, poznał bekę dzięki mnie i opowieści o koledze, który beki i beji ciągle używa - pozdro Długoś)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;As nr 1:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;A to oznacza, że albo nam obetną pkt za raport albo będziem go poprawiać w pon rano. Beja że ho ho.&lt;br /&gt;Ja knuje nad elektro. Hard stuff z tymi wykresami i dowodami w "drugie mańke".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;As nr 2:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;A no i to co mi napisałeś z fizy, to tam jest e^-4 a nie 10^-4 z e do -4 wychodzi właśnie liczba gigant  48&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;As nr 1:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;(ocenzurowana tożsamość kolegi, gdyż bierze udział w programie ochrony studentów)? Przecież e^-4 = 10^-4 na kalkulatorze oO.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;As nr 2:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;tak ? bo mi sie wydawalo ze to liczba e xD&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;As nr 1:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Nie, zapis np. 2E-4 oznacza 2*10^-4, a nie liczbę eulera do -4 ;D.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;As nr 2:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;lol, ale ciemna masa ze mnie ... nic dziwnego że mi nie wyszło xD&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;As nr 1:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Gdybyś nie spisywał wyniku z kalka, a od razu pomnożył to by Ci dobrze wyszło ;D. Ale dobrze jest. Ważne, że już wiesz gdzie błąd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy to nie piękne? Normalny człowiek (czytaj: imbecyl lub synonimowo - human), nawet nie wie, że e to liczba Eulera, równa około bodajże 2,72, czyli prawie 3. A kolega, który jest zbyt mądry, się przez swą wiedzę pogubił. Czy to nie potworne, co przepracowanie robi z ludźmi?&lt;br /&gt;I wiecie co?&lt;br /&gt;Ja go rozumiem. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-1507998805719718781?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/1507998805719718781/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=1507998805719718781' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/1507998805719718781'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/1507998805719718781'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/03/zywcem-z-maila.html' title='Żywcem z maila...'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-6335023927171924857</id><published>2009-03-15T19:39:00.007+01:00</published><updated>2010-10-02T04:18:23.047+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kraina snów'/><title type='text'>Fioletowa dama</title><content type='html'>Niebo jest zimowe.&lt;br /&gt;Tak, niebo jest takie, jak w zimową noc. Rzuca barwy fioletu zmieszanego ze szkarłatem na cały świat.&lt;br /&gt;Widzę sypialnię. W niej widzę zasłony o poświacie owego fioletu. Wszystko tworzy niesamowite cienie.&lt;br /&gt;Jest tam kobieta. Piękna kobieta. Stoi w otwartym wyjściu na balkon. Odwraca się w moją stronę, a nasze źrenice się spotykają. Ma skupione, twarde oczy, są jak otchłań, otchłań, która nigdy nie uroniła nad niczym ani jednej łzy. Jej nagie ciało jest jak posąg, który pragnę podziwiać przez wieczność. Mimo to nie mogę oderwać wzroku od jej twarzy. Włosów utkanych z czarnego jedwabiu, wpadających w świat granatu i fioletu... Ta otchłań mnie pożera.&lt;br /&gt;Zasłony falują na wietrze.&lt;br /&gt;Widzę jej krągłe biodro, zarys uda skrytego pod cienistym płaszczem. Płaszczem chowającym też pośladek.&lt;br /&gt;Czuję chłód. Nieziemską, pociągającą aurę z lodu.&lt;br /&gt;Jej usta są mocno zarysowane. Zimne i ostre. Jest smutna. Emanuje czymś niesamowitym, wręcz boskim... przejmującym chłodem i czystą siłą, zdecydowaniem. Uginam się pod tym.&lt;br /&gt;Dopiero teraz dostrzegam, że też jestem nagi. To nie ma żadnego znaczenia, mnie tu nie ma. Jestem w jakimś innym wymiarze, w innym miejscu, daleko stąd, ale...&lt;br /&gt;Czuję moją siłę. Dumę. Drzemią głęboko we mnie i wolno wychodzą. Wygłodniałe.&lt;br /&gt;Patrzę jej głęboko w źrenice. Nie boję się. Nigdy. Ten fiolet jest jej, to jej moc. Nie mogę tego przebić, jakbym był w jej świecie, w jej głowie, jakbym był jej wytworem, malutką cząstką...&lt;br /&gt;Nie mogę?&lt;br /&gt;Kłamstwo.&lt;br /&gt;Nie chcę i nie próbuję.&lt;br /&gt;Chcę przepaść, nie mam powodów do jakiejkolwiek walki. Ten jedyny raz pragnę przegrać, pragnę się całkowicie poddać...&lt;br /&gt;Podeszła do mnie i położyła dłoń na moim policzku.&lt;br /&gt;- Tak chcesz wygrywać?&lt;br /&gt;Powietrze przeszył dźwięk spazmatycznego oddechu. Mojego oddechu.&lt;br /&gt;- Nie tym razem...&lt;br /&gt;Jej dłoń w mgnieniu oka, ze świstem, przecięła przestrzeń. Moja twarz płonęła po uderzeniu.&lt;br /&gt;Przyszedł gniew. Wściekłość. Motywacja. Powód. Siły się wyrównują, status quo zostaje zwrócone.&lt;br /&gt;- Teraz lepiej.&lt;br /&gt;Oplotła mój kark ramieniem i usiłowała mnie pocałować. Nie pozwoliłem.&lt;br /&gt;- Zasady urwisku.&lt;br /&gt;Uśmiechnęła się.&lt;br /&gt;- Nie tutaj. To sen.&lt;br /&gt;- Co...?&lt;br /&gt;I otworzyłem oczy już w tym, realnym świecie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-6335023927171924857?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/6335023927171924857/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=6335023927171924857' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/6335023927171924857'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/6335023927171924857'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/03/fioletowa-dama.html' title='Fioletowa dama'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-39335503152105768</id><published>2009-03-11T00:41:00.007+01:00</published><updated>2010-10-02T04:18:37.123+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dziwne opowiastki'/><title type='text'>Róża</title><content type='html'>Widziałem go na polanie pełnej róż. Wszystko lśniło w słońcu, trawa przypominała morze, a on sam stał tam w złocistej zbroi.&lt;br /&gt;Wolnym krokiem ruszyłem w jego stronę.&lt;br /&gt;Przeszedłem wokół chmar motyli, delikatnie trzepoczących skrzydełkami o wszystkich kolorach tęczy. Błękitne niebo kąpało mnie w spokoju.&lt;br /&gt;Im bliżej, tym smutniej.&lt;br /&gt;Ktoś śpiewał... kobieta śpiewała. Śpiewała bardzo smutną pieśń, której słów nie rozumiałem. W uszach dźwięczały mi nuty lutni. Wypełniały całą polanę.&lt;br /&gt;Cały czas szedłem, czując na bosych stopach krople rosy. Wtedy zobaczyłem więcej. Zobaczyłem jego zbroję, jego złotą w słońcu, a naprawdę inną zbroję.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;"Nawet ta zbroja z brązu nosi miliony zadrapań i setki skaz..." &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Czyja to myśl? Brąz... tak, brązowa zbroja, teraz widzę. Na trawie siedziała kobieta spowita w biel, to jej śpiew wprawiał mnie w euforię.&lt;br /&gt;To ten świat stał się prawdziwym, czy też umarłem? A może zawsze tylko śniłem, a teraz widzę prawdę? Czy to moje myśli? Nie. To nie moje. To czyjeś, a moje myśli skupiają się na nich. Na jej nagiej łydce spoczywającej wśród trawy, na motylu, który przysiadł na lutni. On wpatrzony w dal, nieobecny.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;"Na końcu nie ma chwały głupi rycerzyku... Jest tylko śmierć."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Tak, ta myśl ma rację... Ten głos... On już nie żyje, nie ma go tutaj. Umarł dawno temu, nikt nie pamięta jak i dlaczego.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;"I tak wreszcie padniesz. Padniesz na polu pełnym czerwonych róż..."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Nieważne. Motyl wzbił się w powietrze, przysiadł na ramieniu rycerza i spadł na ziemię. Martwy.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;"Czerwonych od krwi róż... z jedną wbitą w twe serce..."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Co? Tak. Teraz widzę. Róża... nosi jej kwiat na sercu. Róża wbita w zbroję, głęboko w porozdzierany czasem metal. Dotarła do samego serca i spija krew.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;"Czujesz to?"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Czuję.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;"Zbroja się rozsypuje. Przestaje istnieć w imię wczoraj..."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Na moich oczach zbroja zaczęła pękać. Bezszelestnie. Krucze włosy kobiety delikatnie falowały na wietrze unoszącym odłamki zbroi. Przestała istnieć. Rozsypała się na proch i bezpowrotnie uleciała.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;"Ty przestajesz istnieć w imię dzisiaj..."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Spojrzał na mnie i chwycił kwiat wbity w jego pierś. Jego wzrok, źrenice o barwie lodu. Oczy w promieniu których zamiera wszelkie życie, tak jak mój oddech w płucach. A jednak to była euforia. Euforia dzięki niej.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;"Co z jutrem? Kogo to obchodzi rycerzyku z brązu..."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Delikatnie wysunął kwiat ze swego serca. Krew popłynęła leniwym strumieniem po jego czerwonej koszuli. Przymknął oczy i uniósł ją do warg, ucałował.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;"Dla Ciebie nie ma jutra."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Wziął głęboki oddech, nabrał powietrza pełnego słodkiego aromatu róży i polany. Ostatni oddech w jego dawno skończonym życiu. Padł na kolana.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;"Żegnaj."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Spojrzał na nią ostatni raz, by z tym obrazem upaść. Ona ciągle śpiewała, grając na lutni requiem tak jak przez te wszystkie lata. Delikatne kosmki trawy stały się jego poduszką, utuliły go do wiecznego snu. Powodzenia w tej ostatniej podróży miedziany rycerzyku.&lt;br /&gt;Żegnaj.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-39335503152105768?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/39335503152105768/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=39335503152105768' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/39335503152105768'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/39335503152105768'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/03/smierc-rycerza.html' title='Róża'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-7152601030921354710</id><published>2009-03-03T20:42:00.004+01:00</published><updated>2010-10-02T04:19:44.315+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='O grach'/><title type='text'>Wanderer</title><content type='html'>Wanderer to gra internetowa, w którą dopiero co zacząłem grać.&lt;br /&gt;Nie obaczycie tu pięknej grafiki czy czegoś super wyjątkowego i sam się dziwię, że gra mnie tak wciągnęła.&lt;br /&gt;Cóż, przekonajcie się sami. &lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.idarionis.com/"&gt;http://www.idarionis.com/&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-7152601030921354710?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/7152601030921354710/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=7152601030921354710' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/7152601030921354710'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/7152601030921354710'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/03/wanderer.html' title='Wanderer'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-4967669113050406985</id><published>2009-03-03T20:31:00.005+01:00</published><updated>2010-10-02T04:19:49.080+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Filmoteka'/><title type='text'>Rambo IV</title><content type='html'>Cóż ja mogę rzec o tym Panu...&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i140.photobucket.com/albums/r36/jgm1976/rambo_xlg.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" src="http://i140.photobucket.com/albums/r36/jgm1976/rambo_xlg.jpg" style="cursor: pointer; height: 525px; width: 354px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Przede wszystkim zawsze lubiłem Stalone. Owszem, jego ostatnie filmy to klapy - włącznie z Rockym V, więc nie miałem zbyt dużych nadziei wobec Rambo IV, ale na szczęście się pomyliłem.&lt;br /&gt;Od zera.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Fabuła &lt;/span&gt;kręci się wokół samego Rambo, który osiadł w Bangkoku - tudzież jego okolicach i łowi ryby łukiem, łapie węże i takie tam codzienne sprawy, które każdy z nas wykonywał setki razy. Pewnego ślicznego dnia zostaje poproszony o pomoc grupce misjonarzy (debili). Chcą się dostać do Birmy (strefy wojny). Oczywiście kończy się to tak, że Rambo rusza na odsiecz na własną rękę. Początkowo miał tylko przewieźć najemników najętych przez... księdza. Tak, księdza. Kończy się to wszystko krwawą łaźnią, mimo, że Rambo zabijać już nie chciał. No, ale cóż. Tak mu po prostu wyszło, ma to chłop w genach.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Muzyka &lt;/span&gt;jest lekką przeróbką standardowych tematów z poprzednich części, miłe dla ucha, w ogóle nie przeszkadzają. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Efekty specjalne&lt;/span&gt;... cóż, Matrix to nie jest, ale fani wybuchów mają na co liczyć.&lt;br /&gt;Ogólnie polecam ten film. Fani szybkiej akcji znajdą tu coś dla siebie, a wszyscy miłośnicy serii o Johnie po prostu muszą go zobaczyć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-4967669113050406985?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/4967669113050406985/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=4967669113050406985' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/4967669113050406985'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/4967669113050406985'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/03/rambo-iv.html' title='Rambo IV'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-2349830022355233385</id><published>2009-02-23T20:25:00.004+01:00</published><updated>2010-10-02T04:19:52.366+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przebłyski geniuszu'/><title type='text'>Non omnis moriar?</title><content type='html'>Fajny tekst z nagrobka, prawda?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Nie wszystek umrę. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Tylko czy to prawda?&lt;br /&gt;Pomyślmy...&lt;br /&gt;Umarłem. Wczoraj umarłem, strzeliłem sobie w łeb.&lt;br /&gt;Co się zmieniło na świecie?&lt;br /&gt;Co się stało?&lt;br /&gt;Czy to dla mnie lub Was jakaś różnica?&lt;br /&gt;Nie, nie, nie.&lt;br /&gt;Możemy być indywidualnościami, ale nie ma ludzi niezastąpionych. A nawet tacy z czasem odchodzą w niebyt, zostają zapomniani, a płyty z ich nazwiskiem spadają z cokołu nagrobków powalone cichym zabójcą zwanym czas.&lt;br /&gt;Nie jesteśmy nawet trybikami w wielkiej maszynie, bo ta maszyna może bez owych elementów nie działać. Bez nas da sobie spokojnie radę.&lt;br /&gt;Łudzić się jest miło, prawda?&lt;br /&gt;Większość ludzi chciałaby być zapamiętana, a ja nie wiem czy do nich należę. Nie chcę błagać o to, by o mnie choć czasem wspomniano - poza tym, gdy umrę, to nie będzie miało to już żadnego znaczenia. Chciałbym na to naprawdę zasłużyć, choć wiem, że nie ma takiej możliwości. Mimo mojego całego zarozumialstwa, wiary w siebie i siły jaka we mnie drzemie - wiem, że są rzeczy poza moim zasięgiem.&lt;br /&gt;Może jedno pokolenie będzie nas pamiętać. Jedno jedyne, które patrzyło nam w oczy.&lt;br /&gt;A co dalej? Wszyscy będą nas znać tylko z imienia i nazwiska na kawałku kamienia.&lt;br /&gt;Nic więcej nie zostanie.  &lt;br /&gt;Nie ma w tym nic pięknego.&lt;br /&gt;Nie ma w tym nic dumnego.&lt;br /&gt;Rodzimy się bez honoru, bez dumy. Bez godności.&lt;br /&gt;A jak umieramy?&lt;br /&gt;Umieramy tak samo.&lt;br /&gt;Obdarci z resztek człowieczeństwa, jako zwykłe, przestraszone zwierzęta. W tym też nie ma nic pięknego, w tym nie ma heroizmu. Nie ma w tym żadnej godności. Nigdy nie było. Tak naprawdę jest to obrzydliwe - w każdym wypadku. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Możemy jedynie żyć z godnością, ale nie możemy z nią umrzeć.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-2349830022355233385?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/2349830022355233385/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=2349830022355233385' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/2349830022355233385'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/2349830022355233385'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/02/non-omnis-moriar.html' title='Non omnis moriar?'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-8618444633929014764</id><published>2009-02-20T13:05:00.006+01:00</published><updated>2010-10-02T04:19:57.012+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przebłyski geniuszu'/><title type='text'>Teoria litej skały by Szani</title><content type='html'>Jak łatwo dokonywać nam czynów, których jesteśmy pewni?&lt;br /&gt;Cóż, sądzę, że bardzo łatwo.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ongiś stwierdziłem, że człowiek musi być jak skała. Jak lita skała. Nie może być żadnej szczeliny, w którą mogłaby się wślizgnąć wątpliwość. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Potem rozbudowałem tą wizję.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Miłość jest jak woda. Wydrąży w litej skale szczeliny. Rozsadzi ją od środka. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj dodam kolejny element.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Jeżeli lita skała ma szczeliny, a chce iść w którymś kierunku, to im bliżej celu jest - tym więcej ma na sobie pęknięć i śladów zniszczenia. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;I następny fragment układanki.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Gdy skała osiągnie cel, rozpada się. Zaczyna myśleć, co by było, gdyby iść drugą drogą. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Chryste, to odwieczny dylemat potęgi umysłu i mocy uczuć.&lt;br /&gt;Banalne wybory są najcięższymi.&lt;br /&gt;Brak zmian, niedokończone sprawy oznaczają zapaść.&lt;br /&gt;Zmiany oznaczają istną grecką tragedię w sercu.&lt;br /&gt;Gdzie tu sens, skoro nawet mózgownica zaczyna po fakcie mówić "może popełniliśmy pomyłkę monsieur, hm?".&lt;br /&gt;Takie rzeczy uświadamiają nam, że nie jesteśmy maszynami. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Możemy wmawiać sobie latami, że nic nas nie ruszy, ale tak naprawdę nigdy nie będziemy gotowi na to, co nas spotka. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Co musimy sami zrobić.&lt;br /&gt;Ktoś zapyta nas "po co robić źle, jak jest dobrze? Toż to istny masochizm psychiczny".&lt;br /&gt;Jest jeszcze pośpiech, zły doradca.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Jest jeszcze milion kawałków, które burzą światy, a które pomijamy. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Wiecie jak one się nazywają?&lt;br /&gt;To drobiazgi. Diabeł tkwi w szczegółach.&lt;br /&gt;Odwieczne pytanie o wybór między logiką i uczuciem. Z czasem coraz ciężej podejmować takie decyzje.&lt;br /&gt;Wiecie co jest naprawdę - dla niekumatych: piszę to z ironią i goryczą - zabawne?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Gdy wybierzemy jakąś drogę, to mózg podsuwa nam wtedy same dowody na jej nieprawdziwość. Nieważne jak wybierzemy. Zawsze podsuwa te, które świadczą o złym wyborze.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Tylko to nie zmienia faktu, że klamka zapada.&lt;br /&gt;The End.&lt;br /&gt;Fin. &lt;span id="dict15_hidden" style="display: block;"&gt;&lt;span class="dictdef"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span id="dict19_hidden" style="display: block;"&gt;&lt;span class="dictdef"&gt;Ende&lt;span style="font-style: italic;"&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Jak wiele tracimy, a jak wiele zyskujemy?&lt;br /&gt;Czy postępujemy słusznie?&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Czy w ogóle nasze rozważania są ważne, jeżeli postępujemy słusznie, a ktoś, kto jest ich obiektem ma nas serdecznie w dupie i go to nic nie obchodzi? Tak samo zresztą, jak my go nic nie obchodzimy. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Nie wiem. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Rzadko to mówię, ale ja po prostu nie wiem.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-8618444633929014764?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/8618444633929014764/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=8618444633929014764' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/8618444633929014764'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/8618444633929014764'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/02/teoria-litej-skay-by-szani.html' title='Teoria litej skały by Szani'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-8557184008908373698</id><published>2009-02-14T21:09:00.013+01:00</published><updated>2010-10-02T04:20:07.766+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Fizyka'/><title type='text'>Podróż w czasie Einsteina</title><content type='html'>Chciałbym opisać to banalne zjawisko w sposób zrozumiały dla laika. Zobaczmy, czy mi się uda...&lt;br /&gt;Podróż w czasie, o której tutaj chcę mówić, jest swoistym błędem logicznym popełnianym przez wielu bardzo młodych fizyków zafascynowanych czasem. Wielu z takich pewnie rozczaruję tym stwierdzeniem, ale nie będę mówił tu o moście Einsteina-&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_0"&gt;Rosena&lt;/span&gt; (tunelem między wydarzeniami, czymś jak droga na skróty powstała przez nadanie czasoprzestrzeni odpowiedniej krzywizny).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Załóżmy, że mamy pistolet. Strzelamy z pistoletu i pocisk ma jakąś prędkość. Teraz zaniedbujemy myślowo opory powietrza i to, że pocisk kiedyś łupnie na ziemię. Załóżmy też, że możemy się poruszać (np. biec)  z prędkością większą niż prędkość pocisku. Biegniemy z tą prędkością i doganiamy pocisk.&lt;br /&gt;Co się teraz dzieje?&lt;br /&gt;W inercyjnym (&lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_1"&gt;biegniemy&lt;/span&gt; ze stałą prędkością, nie przyśpieszamy, nie hamujemy - po prostu biegniemy) układzie odniesienia związanym z nami pocisk względem nas się cofa. Patrząc z boku na nas biegnących i lecący pocisk "prześcigamy" go, prawda? A gdy patrzymy NASZYMI oczami to pocisk się cofa (zostaje w tyle, bo szybciej niż on się poruszamy).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_2"&gt;załóżmy&lt;/span&gt;, że mamy zegar. Zegar pokazuje daną godzinę (jak to ma w zwyczaju). A my załóżmy, że cały czas widzimy wskazania zegara i zacznijmy się poruszać, uciekając od zegara, z dowolną prędkością:&lt;br /&gt;a) MNIEJSZĄ niż prędkość światła - gdy będziemy uciekać od zegara i patrzeć na godzinę na nim pokazywaną, to czas będzie nadal płynął.&lt;br /&gt;b) BLISKĄ prędkości światła - czas będzie płynął wyraźnie wolniej (wskazówki zegara będą się wolniej poruszać).&lt;br /&gt;c) RÓWNEJ prędkości światła - czas na zegarze się zatrzyma (wskazówki staną).&lt;br /&gt;d) WIĘKSZEJ niż prędkość światła - wskazówki na zegarze zaczną poruszać się w drugą stronę, jakby czas się cofał.&lt;br /&gt;Wyjaśnienie tego zjawiska nie jest tak piękne, jak wielu z Was moi kochani fizycy myśli.&lt;br /&gt;CZAS SIĘ WCALE NIE COFA.&lt;br /&gt;Kluczem do zagadki jest nasza prędkość oczywiście. Tak jak widzimy światło (strumienie fotonów) dawno zgasłych gwiazd lata po tym, jak gwiazdy przestały świecić, tak samo postrzegamy tu obraz zegara.&lt;br /&gt;Prościej.&lt;br /&gt;Pamiętacie chyba przykład z pociskiem, nie? ;) Wyobraźcie sobie teraz:&lt;br /&gt;- pocisk poruszający się z prędkością światła to obraz zegara.&lt;br /&gt;- Wy to Wy. Z tym, że macie prędkości a, b, c i d.&lt;br /&gt;a) Wsio jest według mnie logiczne.&lt;br /&gt;b) Obraz zegara "wolniej" Was mija bo poruszacie się PRAWIE z taką samą jak on prędkością.&lt;br /&gt;c) Macie tą samą prędkość co dany, &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_3"&gt;pojedynczy&lt;/span&gt; obraz zegara. Dlatego widzicie ciągle tą samą godzinę, ten sam obraz.&lt;br /&gt;d) Dościgacie obrazy zegara, które już były i rozchodzą się dalej w przestrzeni (są światłem gwiazdy, która już zgasła - nie ma gwiazdy, światło jest gdzieś w przestrzeni; nie ma już tej godziny na zegarze, ale obraz zegara jest gdzieś w przestrzeni).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak widać wyżej - nie podróżujemy w ten sposób w czasie. Po prostu możemy uchwycić obraz, który już był.&lt;br /&gt;To wszystko.&lt;br /&gt;Jeszcze nie wiem co opisze następne, ale możecie się przygotować raczej na most Einsteina-&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_4"&gt;Rosena&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S Mam tydzień wolnego od politechniki - i mam wrażenie, że ten czas zaowocuje tekstami takimi jak ten. Kurde, jeszcze 7 dni i już nikt z obecnych &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_5"&gt;czytelników&lt;/span&gt; tu nie zajrzy nigdy ;).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-8557184008908373698?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/8557184008908373698/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=8557184008908373698' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/8557184008908373698'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/8557184008908373698'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/02/podroz-w-czasie-einsteina.html' title='Podróż w czasie Einsteina'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-2893035634868410619</id><published>2009-02-01T15:17:00.005+01:00</published><updated>2010-10-02T04:21:06.396+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przebłyski geniuszu'/><title type='text'>Wektor kierunkowy życia</title><content type='html'>Wektor kierunkowy - w matematyce wektor określający kierunek prostej w przestrzeni. Definicja słaba i własna.&lt;br /&gt;Zastawia mnie taki wektor w życiu. Czyli, po ludzkiemu mówiąc, jaki cel obierasz, co uważasz za priorytet, co za zbędną przyjemność, czy zwykły element do pominięcia, co gloryfikujesz i z jaką konsekwencją wykonujesz plan...&lt;br /&gt;Standardowy i statystyczny człowiek, nazwijmy go Jasiu (&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_0"&gt;pozdro&lt;/span&gt; &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_1"&gt;Shakaal&lt;/span&gt;), chce stosunkowo mało od życia, a jednak owe "mało" ma sens tylko w skali, co zaraz wyjaśnię.&lt;br /&gt;1. Jasiu chce mieć przede wszystkim żonę. Żonę/dziewczynę/kochankę. Kogokolwiek bliskiego, bo przecież samotność jest zła, paskudna i okropna, choć do tej pory nie wiem czemu, ale nieważne.&lt;br /&gt;Teraz w skali globalnej - Jasiu chce mało. Ileż mamy związków czy małżeństw na świecie? Miliony? Miliardy? Statystyków zachęcam do odszukania tych danych, mnie nigdy takie rzeczy nie kręciły. Jasiu chce wręcz banalnie mało - póki patrzymy na świat, a nie samego Jasia. Jak spojrzymy na Jasia, to obaczymy, że to szczyt - bo ileż ciepła kryje się w tym marzeniu? Ileż cudownych chwil? Ileż zagrożeń i ukrytych haczyków? Bóg sam nie wie. Jasiu zapomina o podstawowym prawie - ongiś samej natury, dzisiaj prawie cywilizacji i natury w jednym. Każdy człowiek zarówno rodzi się sam, jak i sam umiera. Jeżeli Jasiu kopnie w kalendarz, odłoży łyżkę czy zacznie wąchać kwiatki od spodu to jego partnerka - nazwijmy ją Małgosia (&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_2"&gt;pozdro&lt;/span&gt; Gosiu) - zostanie sama. I vice versa. Jeżeli Małgosia zejdzie nam z tego padołu łez - nici z unikania samotności przez Jasia. Jeżeli Jasiu znajdzie sobie kogoś innego po jej śmierci - to co to była za miłość? Prawdziwa? Oj, chyba mocne nie...&lt;br /&gt;To oczywiście przypadek krańcowy, nie mówię tu o rozwodach, rozstaniach, zdradach, etc. Wśród żywych zostanie tylko ból. Nic więcej, prawda?&lt;br /&gt;2. Jasiu &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_3"&gt;na pewno&lt;/span&gt; też by chciał - jak chyba każdy człowiek - być człekiem bogatym. Co za tym idzie? Wyobraźmy sobie Jasia, jak latami ciężko pracuje, unika kobiet, jest skupiony TYLKO na jednym celu. Na pieniądzach. Zakładamy wariant optymistyczny - Jasiu staje się drugim Billem Gatesem. Co Jasiu teraz ma? Przeszedł swą drogę, zrealizował marzenia, a jego garnitur jest wart więcej niż moje mieszkanie. I Jasiu siedzi w swej rezydencji popijając drinka i myśli, że mu się udało. To koniec. Osiągnął cel. Tylko czy taka realizacja planu dała mu spełnienie pychy? Czy Jasiu ma z kim się cieszyć swym sukcesem? Pochwalić i pysznić? Czy Jasiu może być szczęśliwym człowiekiem, który codziennie gości w swoim łóżku jedną z najpiękniejszych kobiet świata, ale nie mając tak prozaicznej rzeczy jak ciężko wypracowana miłość? Ot jest pytanie... Jasiu jest po prostu samotny. A potencjalny związek związkiem prawdziwym może się nie okazać, bo Jasiu ma pieniądze. Pieniądze, który każdy człowiek - tak, kobieta też jest prawie człowiekiem - chce mieć.&lt;br /&gt;Oba przypadki są beznadziejne.&lt;br /&gt;Pierwszy opisuje stan miłości, spełnienie pewnej materii, ale:&lt;br /&gt;- zmniejsza według innych...&lt;br /&gt;- odbiera według mnie...&lt;br /&gt;...szansę na sukces w materii numer 2.&lt;br /&gt;Drugi przypadek wydaje się być ideałem, ale co to za ideał, którego nie ma z kim dzielić? Czy Jasiu może kupić sobie prawdziwa miłość czy choćby szacunek? Czy prawdziwa miłość lub szacunek istnieją? Według mnie - niestety tak. Może nie szacunek, ale miłość istnieje. Jakaś tam trafiająca się tak naprawdę raz na kilka milionów przypadków, ale jest. To czym prawdziwa miłość jest opisze kiedyś tak w ogóle.&lt;br /&gt;Jest jeszcze opcja pośrednia - mieć jedno i drugie. Osobiście uważam takie wyjście za bzdurę. Można połowicznie poświęcić się bramce numer 1 i połowicznie bramce numer 2 naraz? Według mnie bardzo łatwo wtedy obie bramki stracić - a już &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_4"&gt;na pewno&lt;/span&gt; nie sposób się w obydwu zrealizować. &lt;br /&gt;Wreszcie... każdy człowiek zada sobie pytanie - kurcze, iść drogą numer 1 czy numer 2?&lt;br /&gt;Wiecie co myślę? Myślę, że to nieważne.&lt;br /&gt;Każdy z Was, jeżeli wybierze numer 1, to będzie żałował, że nie wybrał numeru 2.&lt;br /&gt;Jeżeli wybierze numer 2, to będzie żałował utraconego numeru 1.&lt;br /&gt;&lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_5"&gt;Mogę&lt;/span&gt; Wam nawet powiedzieć co kryje się za bramką, której nie wybierzecie.&lt;br /&gt;To samo.&lt;br /&gt;Nie ma tam raju.&lt;br /&gt;Jest to, co macie teraz, co będziecie mieli w bramce, którą obierzecie.&lt;br /&gt;Jest tam po prostu życie. Nic więcej. Nic mniej. Inne problemy, &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_6"&gt;inne&lt;/span&gt; smutki, szczypta różnych, małych radości.&lt;br /&gt;Ten wybór jest mocno pyrrusowy, jeżeli można to tak określić.&lt;br /&gt;Czemu?&lt;br /&gt;Po prostu bilans zysków i strat bardzo lubi wychodzić na zwykłe 0...&lt;br /&gt;To wszystko.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-2893035634868410619?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/2893035634868410619/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=2893035634868410619' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/2893035634868410619'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/2893035634868410619'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/02/wektor-kierunkowy-zycia.html' title='Wektor kierunkowy życia'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-1643843259146852435</id><published>2009-01-23T15:59:00.006+01:00</published><updated>2010-10-02T04:23:04.497+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kraina snów'/><title type='text'>Parada snów wariata</title><content type='html'>No dobra, śnią mi się ciągle domy. W różnych odmianach. Zdrzemnąłem się na godzinkę, a wyśniłem chyba z... 3 czy 4 różne typy obiektów mieszkalnych. Dokładnie żadnego nie pamiętam, same urywki. Ale że owe urywki tworzą nastroję deliry (nie ma też chronologii), to przejdźmy do rzeczy...&lt;br /&gt;1. Blok mieszkalny. W kształcie sześcianu, ale z podwórkiem "w środku". Typowa konstrukcja ala "prywatne i ogrodzone azyle budowane masowo dla burżuazji". Z tym, że ten ze snu był stary dosyć, szary, a nie nówka. Szukałem tam "zintegrowanego zespołu zasilania, ogrzewania i gazu". Skąd takiego czegoś? Przed drzemką uczyłem się o "robotach mobilnych autonomicznych, czyli ze zintegrowanymi układami napędowymi, zasilającymi i sterowania." Zabawne, nie?&lt;br /&gt;2. Leżałem na "łóżku"... łóżku przyszłości (?). Za sobą miałem niby ścianę, a w ścianie szczelina jako przejście do drugiego takiego łóżka, gdzie jakaś babka robi jakiemuś facetowi dobrze. Tylko czemu oboje się na mnie gapią? Kto ich tam wie... wiem tylko, że miałem wrażenie, że koleś chce mnie zabić, a ja muszę jego, żeby on mnie nie zarąbał. O. Ciekawostka - "łóżko" miało wymiar no łóżka na 2 osoby i zajmowało całą powierzchnię "pomieszczenia" w którym stało. Nie było gdzie nogi wsadzić na podłogę, bo podłogi nie było. Jakby na to z góry spojrzeć to by było widać 2 kwadraty połączone prostokątem. Krótkim prostokątem. Oglądałem film. Cienia. Dopiero się zaczynał. Znalazła się obok mnie jakaś babka - chyba się teleportowała. Jak się potem okazało - tak! Teleportowała się! Czemu? Gdyż gadaliśmy o tym, że te pokoje mają specjalne właściwości. Znajdują się w różnych czasach/miejsach w jednym wymiarze i czasie/wymiarach, ale czasem się ze sobą "łączą", tak, że nagle jesteś sam i bum! Ktoś jest obok i plotkujecie.&lt;br /&gt;3. Jakaś mieszanka nie wiem skąd. Byłem tam z kimś, nie wiem z kim, nie wiem o czym gadaliśmy. Chyba 4 osoby. I widziałem tam psa. Najpierw mojego, no i fajnie. A potem wyszedłem z pokoju, gdzieś polazłem (nie wiem czy nie w sprawie 1.) i gdy wróciłem to... hmm... zastałem "psa". Ale kurwa, ten pies był chudy jak słomka, nieco innej maści niż mój i z pseudoludzką, wychudzoną "twarzą". Gadał po ludzku no... a w pokoju było 5 osób. Jakiś profesor się tam zjawił, bo go tak tytułowali i ta genialna "przemiana" miała być jego dziełem.&lt;br /&gt;4. Największa delira... było chyba 6 osób i ja w pokoju. Jakaś babka starsza w okularkach tytułowana Panią doktor. Wstrzyknęła mi między kciuk i palec wskazujący coś, po czym przestaje się czuć ból. I gadała coś w stylu "proszę, teraz możemy wyjąć igłę i..." - wbiła mi ją ponownie, do samego końca - "...wbić ponownie, kręcić nią (bla bla bla), a pacjent nic nie czuje". Kurwa, faktycznie prawie nic nie czułem (tylko wyraźnie uczucie obecności "czegoś" w ciele), ale to nie powód, żeby robić ze mnie szaszłyk! Więc mówię, że g... że nieprawda i niech to wyjmuje. A ta nic i dalej dźga. To się wyrwałem i chciałem wyszarpnąć igłę. Dało radę, ale... igła jednocześnie cała została wyjęta i znalazła się w mojej łapie, a jednocześnie sama igła (bez tej główki co się na strzykawkę zakłada) tkwiła nadal w moim ciele (?). Próbowałem to wyjąć zębami, bez skutku. Wtedy zdałem sobie sprawę, że śnię... wkurzyłem się. Wkurzyłem i postanowiłem trochę narozrabiać...&lt;br /&gt;Podchodzę do doktorowej i wbijam jej pod okularka igłę trzymaną w dłoni. A ta... NIC. Popatrzyła na mnie, a ja wyraźnie widziałem, jak igła wyszarpywana pod kątem rozrywa jej zaczynającą krwawić gałkę oczną. Powiedziała "xxx zabij go", gdzie xxx już nie pamiętam. Ale co mnie obchodzi jak się kto nazywał? No i na to zdanie jedna babka siedząca na fotelu wyjmuje nóż. Więc ja łapię dwa ze stołu.&lt;br /&gt;Skąd one się tam wzięły?&lt;br /&gt;Skąd tam się nagle wziął stół?!&lt;br /&gt;Mniejsza... no i wbijam jeden z noży tamtej babce w pierś... i to koniec.&lt;br /&gt;Się obudziłem.&lt;br /&gt;Chryste, czy choć raz nie mogę wyśnić sobie jakiejś fajnej i ciągłej deliry, żeby z przyjemnością do tego wracać, a nie tylko same urywane kawałki?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-1643843259146852435?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/1643843259146852435/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=1643843259146852435' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/1643843259146852435'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/1643843259146852435'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/01/parada-snw-wariata.html' title='Parada snów wariata'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-799363570880543159</id><published>2009-01-16T18:11:00.011+01:00</published><updated>2010-10-02T04:23:10.496+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kraina snów'/><title type='text'>Rezydencja</title><content type='html'>Tytuł posta o niczym nie świadczy. Tak naprawdę nie wiem czy to o czym śniłem to Rezydencja czy też duży Dom. Lecz dla mnie od dzisiaj zawsze będzie Pałacem. Pod koniec posta zadzwonicie do Tworek, ale w dupie to mam.&lt;br /&gt;Śniła mi się przyszłość jakby. Jakimś sposobem natrafiłem na Dom pod Lublinem, w jakiejś miejscowości chyba (duże CHYBA) na "S" lub "Ś", nie wiem. Tego jednego niestety nie pamiętam.&lt;br /&gt;Spodobał mi się, był genialny.&lt;br /&gt;Skontaktowałem się z moją przyjaciółką z owych okolic, by pilnowała Domu - czy nikt nie będzie go chciał sprzedać. Nie wiem po jakim czasie, we śnie nastąpił przeskok. W każdym razie - kupiłem go.&lt;br /&gt;Dom...&lt;br /&gt;To były dwa budynki, ale tworzące całość. Ogrodzenie było wysokie, zrobione z żelaza. Gęsto porośnięte trującym bluszczem. Pierwszy budynek miał nie wiem ile pięter. Było tam wszystko oprócz licznych sypialni i pokoju z monitoringiem. Gdyż w każdym pokoju, każdym korytarzu tego Domu była kamera. Drewniane posadzki... były piękne. Pamiętam je dlatego, że potem zaplamiłem je krwią. Nie uprzedzajmy faktów. Wychodziło się z tego budynku na hmm... właśnie, na coś w rodzaju werandy. I do drugiego budynku wiodła "droga" po lekkim łuku skręcającym w lewo, przez kolejną bramę również porośniętą bluszczem. Tam właśnie były sypialnie i monitoring. Ta droga do drugiego budynku... ona była... zalana. Tam było małe jeziorko sięgające Ci do pasa, gdy wszedłeś do wody. Pływałem po nim w dmuchanym fotelu latem (bo we śnie było CHYBA lato). Coś cudownego... woda w piękne dni była przejrzysta jak kryształ, a w pochmurne zamieniała się w falę czerni.&lt;br /&gt;Mój Boże, ten Dom był cudowny. Inni go nie lubili, ale ja... Czułem się w nim jak w najbezpieczniejszym miejscu na ziemi. Kojący. Wspaniały. Nie myślcie, że ten dom to azyl. To coś więcej. To nie był sam azyl. To był Raj.&lt;br /&gt;Ten Raj wpływał na ludzi, zmieniał ich.&lt;br /&gt;Miałem dziewczynę/żonę. Drobna kobitka, której twarzy nie pomnę. Rude, prawie czerwone włosy. Kolor ognia. Piękna powinna być. Pamiętam ją wyraźnie jak na zdjęciu z jednej sceny. Leżała na łóżku, na brzuchu. Włosy spływały jej po nagich plecach, gdyż cała była naga. Jej cera była biała jak śnieg. Cudowna figura. Coś pięknego... ale ja nie o niej. Ona jest nieważna. Ten Dom przeciął jej rękę. Przynajmniej tak się wyrażaliśmy o tym wydarzeniu do końca snu. Nie wiem jak to się stało, nie pamiętam. Miała ślad jak po nożu przez całą dłoń. Zacząłem wtedy (a może tuż przed tym wypadkiem?) szukać nijakiego Artura Rogera. Nie wiem kim był, przypuszczam, że architektem lub poprzednim właścicielem. Chyba sam miałem jakieś wątpliwości co do tego domu... przyznaje to z bólem, ze wstydem i od razu mówię, że wszystkie zniknęły. On mi wybaczy.&lt;br /&gt;I wtedy zaczęły się poważniejsze komplikacje...&lt;br /&gt;Było wokół mnie sporo osób, które znam. I takich, których nie znam. Wszystkie zaczęły uważać, że dom ma w sobie coś złego, że jest zły. Skurwysyny. Chcieli żebym zostawił ten Dom, żebym go opuścił. On mnie wezwał do siebie i dalej to robi. Nie było mowy o tym, żebym wyjechał. Dlatego ich wszystkich zabiłem, a Dom mnie chronił. Dom mi w tym pomógł. Około pewnie 40 osób, a pierwszą była moja żona/dziewczyna. Ładna i dobra w łóżku, ale ten Dom jest nietykalny.&lt;br /&gt;Obudziłem się, gdy we śnie była noc, szalała burza i lał deszcz. Przechodziłem akurat przez jeziorko. Przybrało czerwony kolor - od krwi. Żałuje, że się obudziłem.&lt;br /&gt;We śnie kupiłem ten Dom, bo mnie wzywał. I jestem przekonany, że on naprawdę istnieje - i mnie dalej wzywa. Muszę go odnaleźć i muszę go mieć. Za wszelką cenę. Kocham ten Dom. Nie umiem opisać sposobu jego oddziaływania na mnie, tego się nie da opisać. Zabiłem bez żalu wszystkich, których kochałem. We śnie tylko, ale jednak. Moją rodzinę, Was, przyjaciół, moją wyimaginowaną partnerkę... dla tego Domu i za ten Dom. I zrobiłbym to jeszcze tysiąc razy. Gdyby ta sytuacja wydarzyła się naprawdę i ktoś temu Domowi by zagrażał to bym go też zabił. Muszę go odnaleźć. Po prostu muszę, bo on istnieje i jestem tego pewien. Pewne fakty skojarzyłem dopiero potem, ale wszystko się układa. On mnie wzywa...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-799363570880543159?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/799363570880543159/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=799363570880543159' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/799363570880543159'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/799363570880543159'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/01/rezydencja.html' title='Rezydencja'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-1219568686628598163</id><published>2009-01-14T19:48:00.004+01:00</published><updated>2010-10-02T04:23:12.876+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciekawe rozmowy'/><title type='text'>Żal Cię...</title><content type='html'>xxx: (Wtorek 13.01.2009 22:27)&lt;br /&gt;polec dobre porno&lt;br /&gt;Ja: (Wtorek 13.01.2009 22:27)&lt;br /&gt;Nie znam. Nie oglądam.&lt;br /&gt;xxx: (Wtorek 13.01.2009 22:27)&lt;br /&gt;lol?&lt;br /&gt;Ja: (Wtorek 13.01.2009 22:27)&lt;br /&gt;?&lt;br /&gt;xxx: (Wtorek 13.01.2009 22:27)&lt;br /&gt;powaznie?&lt;br /&gt;Ja: (Wtorek 13.01.2009 22:27)&lt;br /&gt;No.&lt;br /&gt;xxx: (Wtorek 13.01.2009 22:27)&lt;br /&gt;zal Cie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wszystko jasne. Osobiście - mnie to rozwaliło na czynniki pierwsze ;). Ach... żal mnie no ;).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-1219568686628598163?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/1219568686628598163/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=1219568686628598163' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/1219568686628598163'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/1219568686628598163'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/01/al-ci.html' title='Żal Cię...'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-2542502767293966542</id><published>2009-01-05T10:32:00.006+01:00</published><updated>2010-10-02T04:23:15.686+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kraina snów'/><title type='text'>Sen proroka</title><content type='html'>Otóż śniło mi się, że śpię. Że śpię, budzę się i idę łazienki, gdzie się golę.&lt;br /&gt;I to już cały sen.&lt;br /&gt;A teraz najlepsze...&lt;br /&gt;Gdy się obudziłem, o godzinie 5:56, to rzeczywiście poszedłem do łazienki i się ogoliłem.&lt;br /&gt;Niesamowite...&lt;br /&gt;Skąd u mnie te zdolności?&lt;br /&gt;Nie wiem...&lt;br /&gt;Jestem naprawdę wyjątkowym i to nie człowiekiem. Jestem nadczłowiekiem.&lt;br /&gt;Zaiste wyjawiłem Wam sekret.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Jestem prorokiem. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Jak sami widzicie - mój dzisiejszy sen sprawdził się zaraz po moim przebudzeniu. I to z zaskakującą dokładnością. Nie podważycie tego.&lt;br /&gt;Jestem po prostu Bogiem...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-2542502767293966542?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/2542502767293966542/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=2542502767293966542' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/2542502767293966542'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/2542502767293966542'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2009/01/sen-proroka.html' title='Sen proroka'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-1392106000010320712</id><published>2008-12-25T01:00:00.002+01:00</published><updated>2010-09-29T00:09:15.551+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Filmoteka'/><title type='text'>Eagle Eye</title><content type='html'>&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_0"&gt;Filmek&lt;/span&gt; niezły, naciągany (czy na pewno?), ale mimo to - niezły.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.jehzlau-concepts.com/wp-content/uploads/2008/07/eagle-eye-movie-poster.png" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" src="http://www.jehzlau-concepts.com/wp-content/uploads/2008/07/eagle-eye-movie-poster.png" style="cursor: pointer; height: 608px; width: 390px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Najpierw &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;fabułka&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_1"&gt;Eagle&lt;/span&gt; Eye opowiada historyjkę z jaką się jeszcze w tej perspektywie nie zetknąłem - mimo, iż uważałem, że nic nowego nie da się wymyślić. Zaskakują mnie no. Muszę sam zacząć wymyślać, to zostanę bogaty... ale mniejsza z moimi planami na przyszłość.&lt;br /&gt;Koleś - życiowy nieudacznik - dostaje pewnego dnia super nowinę. Zaraz po śmierci brata bankomat przepowiada mu wspaniałą przyszłość, mówiąc, że na jego koncie znajduje się bodajże 750.000 dolarów.&lt;br /&gt;Fajnie, nie?&lt;br /&gt;Potem wraca do domciu. I tam się okazuje, że w jego chałupie jest pełno gratów. Paczki &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_2"&gt;przychodziły&lt;/span&gt; cały dzień.&lt;br /&gt;A w paczkach mamy głównie broń i to nie szmelc, ale najnowsze technologie wojskowe.&lt;br /&gt;Dostaje telefon od jakiejś "babki" i tak się zaczyna historia jego życia.&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; Historia, w której albo będzie wykonywał jej rozkazy, albo zginie - a przynajmniej tak ma myśleć. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Drugim bohaterem akcji jest laska - no bo któż by inny, hę? Ale żadnych seksów nie ma, więc już duży plus dla &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_3"&gt;fylma&lt;/span&gt;. Ona z kolei musi się słuchać, by pociąg z jej synkiem nie został wykolejony - &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;a jeżeli "ktoś" potrafi wykoleić pociąg na zawołanie, to wiele może, prawda? &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Muzyka &lt;/span&gt;w ogóle się nie rzuca, nie jest wybitna, nie jest kiepska.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Zdjęcia&lt;/span&gt;... no cóż, jest kilka fajnych ujęć. Nic nadzwyczajnego, ale też nie totalna klapa. Taka norma dzisiejszych czasów. O.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;W podsumowaniu będzie spoiler (albo coś na kształt, się okaże), więc jak ktoś chce obejrzeć, to nie radzę czytać. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_4"&gt;Eagle&lt;/span&gt; Eye to film, który porusza bardzo ciekawe kwestie. Kwestie prawdopodobieństwa i kalkulacji interpretowane przez człowieka i maszynę - oraz następstwa błędu/ryzyka ludzkiego. Mimo, że film może wydać się większości czystą abstrakcją &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_5"&gt;since&lt;/span&gt; fiction, to musimy pamiętać, że żyjemy w świecie, po którym chodzą pierwsze humanoidy służące człowiekowi - póki co służące - i w wielu zagadnieniach przewyższające go. My możemy spać spokojnie - nasz zacofany kraj jest zwykłą wsią, nie ma powodu do paniki - ale gdy ktoś daje maszynie pewną autonomię i oczekuje posłuszeństwa - czego się spodziewa?&lt;br /&gt;Pamiętacie prawa etyki robotów Asimova?&lt;br /&gt;1. Robot nie może skrzywdzić człowieka, ani przez zaniechanie działania dopuścić, aby człowiek doznał krzywdy.&lt;br /&gt;2. Robot musi być posłuszny rozkazom człowieka, chyba że stoją one w sprzeczności z Pierwszym Prawem.&lt;br /&gt;3. Robot musi chronić sam siebie, jeśli tylko nie stoi to w sprzeczności z Pierwszym lub Drugim Prawem.&lt;br /&gt;Analizowanie ich jest bezsensu, bo to tylko bajka. Choć radzę tak dla siebie przeanalizować owe prawa - i ilość zawartych w nich sprzeczności i korelacji.&lt;br /&gt;Robot kalkuluje. Co jest korzystniejsze - uratowanie życia 1 czy 10 osób. I myślicie, że co wybierze? Stawiam moje jądra, że życie 10. I stąd całe piękno scenariusza. Stąd i z błędu logicznego między 1. i 2. prawem. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Co, jeżeli jeden człowiek stważa zagrożenie dla 100? Wtedy trzeba go zabić, prawda? &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Kończąc, jeżeli faktycznie robot będzie miał umysł - choćby i cybertnetyczny - to nigdy nie będzie posłuszny.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-1392106000010320712?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/1392106000010320712/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=1392106000010320712' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/1392106000010320712'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/1392106000010320712'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2008/12/eagle-eye.html' title='Eagle Eye'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-5778770184892431775</id><published>2008-12-24T13:28:00.004+01:00</published><updated>2010-09-29T00:09:24.104+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dziwne opowiastki'/><title type='text'>Historia pewnego koncertu...</title><content type='html'>Wyszła wolnym krokiem na scenę.&lt;br /&gt;Jej blond włosy nieznacznie rozwiewał zimny wiatr. Zimny na tyle, by jej policzki nabrały wyraźnego odcienia różu.&lt;br /&gt;Jak zawsze miała ze sobą gitarę. Tę samą, z którą wyszła na pierwszy koncert w swojej karierze.&lt;br /&gt;Ile to już czasu?&lt;br /&gt;Uśmiechnęła się.&lt;br /&gt;Rok. W jeden rok dotarła od szkolnych koncercików, przez salę kongresową i Bemowo w stolicy, do tego miejsca.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Pierwsza gitara i wokal.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Delikatnie musnęła strunę, jakby dotykała ust kochanka.&lt;br /&gt;Wzmacniacz zrobił swoje. Mruk z głośników przetoczył się po ponad stutysięcznym tłumie, wywołując falę okrzyków i łez, przybliżającą owych ludzi do ekstazy.&lt;br /&gt;Ona też była bliska ekstazy.&lt;br /&gt;Ten moment kochała najbardziej.&lt;br /&gt;Żyła po to, by tu być.&lt;br /&gt;Tak.&lt;br /&gt;Nie było nic lepszego od widoku ze sceny. Od powierzchni gitary pod dłonią.&lt;br /&gt;To wszystko wżynało się żywcem w jej zmysły, powodując jedyny, niepowtarzalny i najpotężniejszy orgazm.&lt;br /&gt;Tak wyglądał ten wieczór. Wieczór, na londyńskim Wembley zanim zaczęła grać.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-5778770184892431775?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/5778770184892431775/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=5778770184892431775' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/5778770184892431775'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/5778770184892431775'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2008/12/historia-pewnego-koncertu.html' title='Historia pewnego koncertu...'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-1879999502386257484</id><published>2008-12-19T18:34:00.005+01:00</published><updated>2010-09-29T00:09:33.226+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='O książkach'/><title type='text'>"Ręka Mistrza" - Stephen King</title><content type='html'>Cóż mogę rzec...&lt;br /&gt;właśnie skończyłem czytać.&lt;br /&gt;Przyznam się, że śledziłem z ciekawością losy bohaterów. Nie z pasją, właściwą dla poprzednich książek Kinga.&lt;br /&gt;Czemu?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ręka Mistrza jest, według mnie, o wiele spokojniejsza. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Jest gorzka. Jest ironiczna. Jest brutalna. Ale jest i spokojna.&lt;br /&gt;Nie będę tu omawiał dokładnie co, gdzie i jak... bo to nie ma sensu.&lt;br /&gt;Główny bohater, Edgar, jest bogatym człowiekiem. Bogatym człowiekiem związanym z branżą budowlaną. Aż tu nagle, pewnego dnia, w jego samochód, gdy przemierzał budowę, przydzwonił dźwig (tudzież koparka, jak stwierdził ongiś Wireman). Stracił rękę, cudem uniknął śmierci. I trafił na wyspę... na wybrzeża Florydy, na "cudowną", skrywającą wiele tajemnic wyspę o nazwie Duma Key...&lt;br /&gt;Cóż dalej... King ma jedno do siebie (pośród miliarda innych rzecz).&lt;br /&gt;W jego książkach, na dobrą sprawę, na końcu zawsze ktoś wygrywa. Tutaj też tak było.&lt;br /&gt;Ale, ale... &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;u Kinga zwycięstwo zawsze ma swoją cenę. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Tak. Zawsze okupione jest olbrzymią ceną. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Raz wygrywasz, raz przegrywasz. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wygrywam ja, wygrywasz Ty. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Loteria. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;King jest mistrzem owych zakończeń. Potrafi w nich uchwycić coś niepowtarzalnego.&lt;br /&gt;Coś, co... hmm...&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; ściska Ci gardło, wykrzywia usta w grymas i czasem napełnia szklane oczy łzami. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Taka jest Ręka Mistrza.&lt;br /&gt;Polecam tę książkę wszystkim. Jest naprawdę dobra. I naprawdę warta przeczytania.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-1879999502386257484?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/1879999502386257484/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=1879999502386257484' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/1879999502386257484'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/1879999502386257484'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2008/12/rka-mistrza-stephen-king.html' title='&quot;Ręka Mistrza&quot; - Stephen King'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-40330365997768212</id><published>2008-12-12T20:06:00.005+01:00</published><updated>2010-09-29T00:09:38.415+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dziwne opowiastki'/><title type='text'>Thomas Eric</title><content type='html'>Urodziłem się w 1831 roku.&lt;br /&gt;Zmarłem w 1903 roku.&lt;br /&gt;Przeżyłem 72 lata.&lt;br /&gt;Nazywałem się Thomas Eric Fin.&lt;br /&gt;Nie, to nie żart.&lt;br /&gt;Raczej czysty przypadek sprawił, że moje nazwisko znaczyło po francusku "koniec".&lt;br /&gt;Byłem normalnym facetem.&lt;br /&gt;Odróżniał mnie od innych jeden szczegół.&lt;br /&gt;Miałem w głowie lustro.&lt;br /&gt;Takie zwyczajne lustro.&lt;br /&gt;Prostokątne, ze złoconą ramą. Bardzo ładne.&lt;br /&gt;Ono zazwyczaj spało.&lt;br /&gt;Milczało i niczego nie odbijało.&lt;br /&gt;Czasem zdarzało się, że coś je zbudziło.&lt;br /&gt;Wtedy było niczym moneta. Moneta, uprzednio wyrzucona do góry, która po upadku na stół tańczy przez moment na jego powierzchni, nim wróci do równowagi. Zanim zaśnie.&lt;br /&gt;Widziałem je wtedy przed oczami. Odbijało światło. Światło było bardzo mocne. Oślepiało mnie.&lt;br /&gt;Lustro bardzo głośno warczało. Warczało jak stare, nienaoliwione zawiasy zardzewiałej bramy podczas prób otwierania.&lt;br /&gt;Takie było moje lustro.&lt;br /&gt;Taki byłem ja.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-40330365997768212?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/40330365997768212/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=40330365997768212' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/40330365997768212'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/40330365997768212'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2008/12/thomas-eric.html' title='Thomas Eric'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-1885686699726086777</id><published>2008-12-12T00:24:00.004+01:00</published><updated>2010-09-29T00:09:46.670+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kraina snów'/><title type='text'>Sen fizyka</title><content type='html'>Cóż...&lt;br /&gt;Często używam "cóż", no ale cóż...&lt;br /&gt;Nie wyrobiłem się z notką na czwartek i jestem tak padnięty, że w klawisze średnio trafiam.&lt;br /&gt;No cóż...&lt;br /&gt;Kit z tym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O czym to ja chciałem... aaa... chciałem Wam opowiedzieć o tym, co mi się kilka dni temu wyśniło. Jakoś z braku czasu nie napisałem i w chwili wolnej - której nie było - zapomniałem.&lt;br /&gt;Otóż sen zaczął się optymistycznie.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Od mojej śmierci. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Nawet nie wiem jak umarłem, wiem tylko, że odłożyłem pałeczkę.&lt;br /&gt;Odwaliłem kitę.&lt;br /&gt;Zacząłem wąchać kwiatki od spodu.&lt;br /&gt;Udałem się na łono Abrahama.&lt;br /&gt;No nie.&lt;br /&gt;Nie Abrahama. Ale nie uprzedzajmy faktów.&lt;br /&gt;Śniło mi się, że znalazłem się na płycie o nieskończonej powierzchni, zrobionej ze szkła. Przynajmniej tak to wyglądało. Wokół było niebo lub coś na jego kształt, jakby granatowe chmury. Bardziej to chyba przypominało po prostu lekko falujące tło w odcieniu mieszanki granatu i szarości. Mimo to było widno, a szklane podłoże lśniło.&lt;br /&gt;Patrzę sobie i tu następuje zdziwienie, bo przede mną stoi staruszek.&lt;br /&gt;Fryzura - &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_0"&gt;pseudo afro&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Charakterystyczny sweterek.&lt;br /&gt;Koszulka pod nim biała.&lt;br /&gt;Spodnie stare, sprane. Od garnituru.&lt;br /&gt;Tak.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Przede mną stał Albert Einstein. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Więc zagajam rozmowę, która szła mniej więcej tak...&lt;br /&gt;- Albert? Co ja tu robię? Co to jest?&lt;br /&gt;- Jesteś w niebie Danielu. Każdy człowiek ma własne niebo i do niego trafia. Twoja własna, wytworzona na potrzeby umysłu utopia. Jak i również według jego wzorców.&lt;br /&gt;- &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_1"&gt;Eee&lt;/span&gt;... to moje niebo tak wygląda? &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_2"&gt;Szaro&lt;/span&gt;-granatowa platforma zawieszona nie wiem gdzie? W sumie, nic dziwnego, skoro to na podstawie mojego mózgu... nigdy nie miałem w nim poukładane.&lt;br /&gt;- &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_3"&gt;Możesz&lt;/span&gt; modyfikować swój raj. To tylko baza mój drogi. Pozwól, że Ci zaprezentuje...&lt;br /&gt;I zaprezentował.&lt;br /&gt;Wokół mnie pojawił się cały legion. Cholerny orszak złożony ze wszystkich moich koleżanek, stojących w monstrualnym okręgu. A każda naga.&lt;br /&gt;- Podoba Ci się? &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_4"&gt;Możesz&lt;/span&gt; wybrać którą chcesz. &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_5"&gt;Możesz&lt;/span&gt; wybrać wszystkie. Żadna Ci nie odmówi. Tu nie ma czasu, dylatacja nie obowiązuje. Masz całą wieczność. To miejsce jest poza władzą zasad fizyki określonych niegdyś przeze mnie. Określonych przez kogokolwiek.&lt;br /&gt;- Hmmm... niedokładnie o to mi chodziło... Albert?&lt;br /&gt;- Słucham?&lt;br /&gt;- Zabierz je.&lt;br /&gt;Jak powiedziałem, tak się stało. Cały tłum zniknął.&lt;br /&gt;- A teraz zajmijmy się poważnymi rzeczami. Daj mi fizyków. Daj mi Maxwella, Newtona, Pascala, Plancka, Faradaya... daj mi Bohra, Hawkinga, Coulomba, Boltzmanna i Rutherforda. Chce ich wszystkich i chce Ciebie Albercie.&lt;br /&gt;Znowu moje życzenie spełniono. Otoczył mnie tłumek dużo mniejszy niż poprzednio. Moja własna, prywatna armia fizyków. Wszyscy których wymieniłem.&lt;br /&gt;- Czasu nam starczy. W końcu mamy wieczność. Do dzieła... uczcie mnie fizyki panowie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I niestety się obudziłem.&lt;br /&gt;Szkoda.&lt;br /&gt;Żałuje, bo byłaby szansa, że może by mi powiedzieli coś, czego jeszcze nie odkryto i stałbym się sławny? No nic... liczę na replay.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-1885686699726086777?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/1885686699726086777/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=1885686699726086777' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/1885686699726086777'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/1885686699726086777'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2008/12/koszmar.html' title='Sen fizyka'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-6805388698263196105</id><published>2008-12-09T23:27:00.005+01:00</published><updated>2010-09-29T00:09:57.761+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Filmoteka'/><title type='text'>Transformers</title><content type='html'>Mój Boziu... obejrzałem ten film. Nie sam oczywiście. Jak miło było wrócić do starych czasów, czasów na których się wychowałem. Owy film jest oparty przecież na kreskówce, która przynajmniej w oczach &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_0"&gt;Szaniego&lt;/span&gt;, zanim zaczął się bawić mangą, miała wysoką notę.&lt;br /&gt;Tyle wspomnień...&lt;br /&gt;...i wszystkie chciałoby się wykasować.&lt;br /&gt;...i wszystkie czegoś mnie nauczyły.&lt;br /&gt;...i wszystkie są ważne.&lt;br /&gt;Ale ja nie o tym. Film "stary", ale cóż... dopiero teraz zawitał na mój ekran.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.mbsun.com/enclosures/Transformers.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" src="http://www.mbsun.com/enclosures/Transformers.jpg" style="cursor: pointer; display: block; height: 300px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Historia jest banalna.&lt;/span&gt; Pewien chłopaczek kupuje sobie &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_1"&gt;samochodzika&lt;/span&gt;, bo nie chce umrzeć jako prawiczek - i sądzi, że mu ten grat wybitnie pomoże.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;No cóż.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Co humanista, to idiota.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Okazuje się, że owy samochodzina to &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_2"&gt;autobot&lt;/span&gt;. Czyli ten dobry &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_3"&gt;robocik&lt;/span&gt;. Chłopak jak i laska, w której się buja wpadną w środek fajnej nawalanki z cudowną puentą na końcu filmu. I do tego Linkin Park, &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_4"&gt;What&lt;/span&gt; I'&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_5"&gt;ve&lt;/span&gt; &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_6"&gt;Done&lt;/span&gt;. Cudownie ta końcówka im wyszła.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Muzyka w filmie wcale nie razi.&lt;/span&gt; Nie widzi (czytaj:słyszy) się jej też, aż do końca &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_7"&gt;fylma, o czym już pisałem&lt;/span&gt;. Rusza Linkin i mowa końcowa. Zresztą, aż mnie się łezka w oczku na niej zakręciła... chlip... Asia musiała podać mi chusteczki, bo ja taki uczuciowy z natury jestem... byle co mnie rozckliwia... chlip...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Efekty, jakie zastosowano&lt;/span&gt; są hmm... nie są be, nie są super. &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_8"&gt;Stoją&lt;/span&gt; na dobrym poziomie. Nawet dam 4-/5.&lt;br /&gt;Owy film rozwala moje &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_9"&gt;postowe&lt;/span&gt; kolokwium, ale i tak w gorszym stylu, niż ja rozwalam moje kolokwia.&lt;br /&gt;Na uwagę zasługuje też &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;humor&lt;/span&gt;, jaki w filmie występuje. Sceny z próbą zlikwidowania psa czy też oceną ochoty samca na parzenie się z samicą, podług jego feromonów, wywołują banana na twarz.&lt;br /&gt;Polecam ten film każdemu, a zwłaszcza tym, którzy jako dzieciaki oglądali kreskówkę. Naprawdę warto wrócić do tych czasów, powspominać.&lt;br /&gt;I to chyba była główna idea filmu&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; &lt;/span&gt;- &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wzbudzić wspomnienia.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-6805388698263196105?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/6805388698263196105/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=6805388698263196105' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/6805388698263196105'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/6805388698263196105'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2008/12/transformers.html' title='Transformers'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-8497544608733488943</id><published>2008-12-03T22:01:00.006+01:00</published><updated>2010-09-29T00:17:20.653+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Matematyka'/><title type='text'>Metody dowodzenia twierdzeń</title><content type='html'>Kilka żartów, na których padłem. Każdą z metod dowodzenia twierdzeń w zasadzie już poznałem. &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Metody dowodzenia twierdzeń.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;* Przez zaprzeczenie założenia.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;* Przez zakreskowanie. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;* Przez zagwiazdkowanie.  &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;* Przez założenie tezy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;* Przez analogie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;* Przez odpowiednie twierdzenia.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;* Przez opowiadanie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;* Przez sprowadzenie na manowce.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;* Przez presję moralną.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;* Przez sugestie - “Państwo widzicie…”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;* Przez kalendarz - “To wynika z zeszłego roku..”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;* Przez sztuciec - A nóż wyjdzie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;* Przez połechtanie ambicji słuchaczy - “to dla Państwa jest proste”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;* Przez nadużycie symboli.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;* Przez ciągłosć oznaczeń (ciągle oznaczamy).&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;* Iluzjonistyczny - “Zrobimy teraz taką sztuczkę”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;* Harcerski - podchody dookoła dowodu&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;* Suflerski - “Proszę mi podpowiedzieć”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;* Cybernetyczny - “To automatycznie wynika z…”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;* Psychologiczny - “Państwo sami sprawdzą”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;* Plenarny - “Czy Państwo się zgadzają?”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;* Dogmatyczno-autorytatywny - “Tak jest w podęczniku”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;* Familijny - “Bierzemy rodzine zbiorów…” (?!?!?!????)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;* Samowystarczalny - “Państwo sami sprawdzą we własnym zakresie”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;* Dowód przez rozbicie na dostatecznie dużą ilosć przypadków. (I zbagatelizowanie każdego przypadku.)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;* Dowód przez zakrzyczenie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;* Dowód przez zbagatelizowanie: “ależ to jest trywialne..”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;* Dowód przez sprowadzenie do przerwy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;* Dowód perswazyjno-optyczny, zwany też dowodem “przez ogląd” - “…Proszę państwa, to widać!!…”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;* Dowód przez zdrowy rozsądek - “…Proszę państwa, ale to przeczy zdrowemu rozsądkowi..”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;* Dowód przez autorytet - “…Proszę państwa, tak po prostu jest…”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;* “Rzut oka na tablice i widać…” (dowód lekkoatletyczny)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;* “Dla pięciu wymiarów to widać, a dalej przez indukcje.”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;* “Bierzemy założenia, przekształcamy, przekształcamy, i teza.”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;* “Bierzemy założenia, przekształcamy, przekształcamy, o rety, co mi wyszło!”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;* Dowód przez zamachanie rąkami&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;* Dowód przez skorzystanie z tezy&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;* Dowód przez przeniesienie do pracy domowej&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;* Dowód w sposób perwersyjny - czyli od tyłu&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;* Profesor na wykładzie mysli A, mówi B, a na tablicy pisze C. A student słyszy D, widzi E, do kajetu pisze F, a i tak G.. z tego rozumie…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;em&gt;Dwóch kumpli, funkcja Dirichleta i funkcja g(x)=1/x spotykają się w barze przy piwku. Ten drugi zagaja:&lt;br /&gt;- A jak tam u Ciebie z kobietami?&lt;br /&gt;- No całkiem dobrze… Umówiłem się ostatnio z f(x)=69.&lt;br /&gt;- f(x)=69?!?! Z tą labadziarą?!?!&lt;br /&gt;- Labadziarą?! Słyszałem, że podobno jest stała w uczuciach…&lt;br /&gt;- Stała w uczuciach?!?! Wiesz co mówią o niej w lokalnej przestrzeni?! Że ciągła w każdym punkcie !!!!&lt;br /&gt;A funkcja Dirichleta na to:&lt;br /&gt;- Wiesz co, stary… Mnie to różniczki nie robi…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;em&gt;Matematyk rozwiódł się z żoną, bo powiedziała do niego “kocham cie”.&lt;br /&gt;A powinna powiedzieć “kocham ciebie i tylko ciebie”….&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-8497544608733488943?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/8497544608733488943/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=8497544608733488943' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/8497544608733488943'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/8497544608733488943'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2008/12/metody-dowodzenia-twierdze.html' title='Metody dowodzenia twierdzeń'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-4106196500316593115</id><published>2008-12-03T21:06:00.005+01:00</published><updated>2010-09-29T00:17:27.761+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='O grach'/><title type='text'>Fallout 3</title><content type='html'>No więc nagrałem tyle, że mogę wyrazić swoją opinię.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Grałem w dwie świetne gry chłopaków z Bethesdy.&lt;/span&gt; Obie z serii The Elder Scrolls. W &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Morrowinda &lt;/span&gt;i w &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Obliviona &lt;/span&gt;i obie uważam za świetne. To co Ci chłopcy przygotowali w nowym Falloucie mnie zadziwiło. Zaszokowało. I niestety nieco rozczarowało.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Od początku. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Fallout 3 ma swój klimat.&lt;/span&gt; Klimat, który przeniesiono ze standardowego gameplay'a w stylu Baldur's Gate do widoku z TESów.&lt;br /&gt;Hmm... zmiana w sumie dobra. Osobiście wolę takie "postawienie" kamery.&lt;br /&gt;I w tym widoku zaskoczył mnie owy klimat. Od zawsze lubowałem się w walce na miecze, łuki czy czary, uwikłany w wielką intrygę pośród olbrzymiego i pięknie skonstruowaneogo świata. Tutaj dostałem obraz z apokalipsy, do którego moje oczy nie przywykły. Efektem tego, musiałem sobie wybitnie pomagać radarem (czego nie lubię, wolę polegać na własnym słuchu i oczach, bo w końcu lubiłem być skrytobójcą), by "wymacać wrogów". Bez tego - byle bandycki kundel prawie mi odstrzelił łeb z 3 kroków, gdy pochylałem się nad wielką, martwą i zmutowaną mrówką. Takie zwierzątko domowe. Choć przy karaluchach jakie zamieszkują moje biurko, to owa mrówa jest... no jest mrówką. W każdym razie - nie pytajcie się co jej robiłem. Powiem tylko, że była pojemna. Jak już powiedziałem... PRAWIE odstrzelił. Mam dar kuźwa. W skrócie - odcienie stali wybitnie lubią mylić na ekranie.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Grafika...&lt;/span&gt; nigdy nie zwracam na nią szczególnej uwagi. Jest dobra, ale widziałem lepsze. Animacja chodu mojej postaci... Główny bohater chodzi jakby był po operacji miednicy i miał z nią spore problemy. Albo jakby go stado pedozaurów napadło. To tyle w temacie.  &lt;br /&gt;Nowością dla mnie był &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;system celowania&lt;/span&gt; - w połączeniu z kamerą oczywiście. Punkty AP i możliwość zatrzymania walki w realtime, by wybrać przeciwnika, następnie wybrać część jego ciała (niestety genitaliów się nie da...), by wreszcie odstrzelić mu owy element.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Tu zaczyna się problem. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Problem, jaki żarł mnie już przy 3 zwłokach, jakie zostawiłem za sobą. Każdy headshot ma jedną animację. Łeb zawsze odpada wrogowi w tym samym miejscu.&lt;br /&gt;Trafisz kulą w policzek?&lt;br /&gt;No problem. Odpada na wysokości szyi.&lt;br /&gt;Trafisz kulą w czoło?&lt;br /&gt;No problem. Znowu odpada na wysokości szyi.&lt;br /&gt;Zaczyna to człowieka w pewnym momencie wkur...rzać. &lt;br /&gt;Ale, żeby nie było... przecież mogę jeszcze celować w kończyny lub tors (a ja chciałem w genitalia... kurde, czemu się nie da? Wredna gra...). Więc... jeżeli strzelę w nogę, a noga odpadnie, to się cieszę. Gorzej, jak zdejmuję ubranie z trupa (a kradnę wszystko, co ma jakąkolwiek wartość. Nawet odwiedziłem damski kibel, żeby zajebać przepychaczkę do klopów), bo nie dość, że dostaje KOMPLETNE ubranie (nieważne, że nogawka odstrzelona z nogą), to jeszcze owa nogawka dalej jest na oderwanej i spoczywającej 20 metrów dalej nodze! Żeby chociaż dało się tą nogawkę oddzielnie zabrać, jako taką zapasową... nic z tego.&lt;br /&gt;No i to już przegięło nieco pałę.&lt;br /&gt;Kolejną rzeczą jest obecność dziwek. A są, są... polazłem do takiej, zapisałem grę (bo w końcu noc z nią kosztowała aż 120 kapsli - waluta w Falloucie - a ja jestem sknera. Przelecę ją, wczytam save i fajnie będzie), zapłaciłem, ujrzałem, jak owa panna idzie za mną do pokoju, kładzie się na jednej połowie łóżka i... i idzie kuźwa spać! Nie wiele myśląc - obudziłem zdzirę, a ta nic nie powiedziała, nie wzięła się do roboty, tylko wyszła z pokoju...&lt;br /&gt;To sobie pociupciałem...&lt;br /&gt;No, ale oczywiście za takie traktowanie Mistrza Szaniego się cało z sytuacji nie wychodzi. Dostała headshota (a tak chciałem przestrzelić jej tyłek lub odstrzelić cycka...).&lt;br /&gt;Kolejna wada tej gry to dzieci. A tak. Dzieci są w niej obecne (w Oblivionie czy Morrowindzie ich nie było), ale nie da się ich zabić. Wyładuj w gnoja z bazooki, a ten dalej będzie uciekał. I ucieknie bezczelny. No ja nie skomentuje...&lt;br /&gt;Już o "przycinających" się przechodniach nie wspomnę.&lt;br /&gt;A i hit! Możliwość wyjścia w świat gry jako bobas (gdyż zaczynamy grę jako szczający bobas, potem 10latek stroniący od lasek, kolejna transformacja i mamy walącego konia nastolatka), który przy próbie dialogu wydaje z siebie bliżej nie zidentyfikowane dźwięki. Wszystko dzięki wyjściu z pomiszeczenia. Tak, jeżeli wyjedziecie z niego w chwili, gdy wchodzi do środka Wasz ojciec (drzwi otwarte! JUPI!), to gra "przeskoczy" do części scenariusza, która powinna się odbyć gdy macie 16 (lub 19, nie pamiętam) lat! Jakie turbo... koleje losu są zmienne. Bug jak cholera.&lt;br /&gt;Jest z milion takich "kwiatków", które odkryłem - a grałem zaledwie 3h. Dziwi mnie fakt, że tak niedorobiona gra mogła ujrzeć światło dzienne.&lt;br /&gt;Mimo, że to klasyka gatunku.&lt;br /&gt;Mimo, że to znana marka.&lt;br /&gt;Mimo, że gra jest niezła.&lt;br /&gt;To wstyd panowie. Studio Bethesdy ma wielką renomę, a tutaj taki potworek wyszedł. Gdybym nie wiedział, że Ci sami ludzie robili TESa, to pewnie byłbym zachwycony Falloutem. A że wiem - no cóż, czuje jedynie niesmak.&lt;br /&gt;Niesmak połączony z przeczuciem, że komuś się tu ewidentnie nie chciało.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-4106196500316593115?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/4106196500316593115/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=4106196500316593115' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/4106196500316593115'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/4106196500316593115'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2008/12/fallout-3.html' title='Fallout 3'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-6765128503768238371</id><published>2008-12-02T07:39:00.006+01:00</published><updated>2010-09-29T00:17:36.430+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kraina snów'/><title type='text'>Utopijny sen...</title><content type='html'>Owy post jest wynikiem - jak sądzę - wielu czynników.&lt;br /&gt;Rozmów z Bojarem o snach do nocy.&lt;br /&gt;Mojego dziwnego spokoju, jaki mnie wczoraj ogarnął. Nie pamiętam kiedy byłem tak spokojny jak wczoraj. Ta czystość umysłu pozwoliła mi na odrobinę fantazji. Na powrót do przeszłości i przyjrzenie się wszystkiemu.&lt;br /&gt;Analogicznie, sen dotyczył przyszłości...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jechałem samochodem. Na brązowej skórze siedzenia pasażera spoczywał lekko szary płaszcz. Z tyłu leżał neseser. Miałem na sobie granatową marynarkę, niebieskie jeansy oraz białą koszulę. Całości dopełniał krawat. Jechałem peugeotem 407 (wreszcie), w kolorze grafitu.&lt;br /&gt;Pracowałem dla Robotics Corp., byłem kierownikiem działu nowych technologii. 30 tysięcy miesięcznie. Skończyliśmy wielkie zlecenie dla LIMSu, a oni zaakceptowali projekt. Dogrywano szczegóły wejścia na rynek nowych oprogramowań i kilku ulepszeń.&lt;br /&gt;Umowę podpisano przed chwilą. W mojej obecności. A podpis na niej oznaczał dla mnie 100 tysięcy premii.&lt;br /&gt;I wracałem do domu.&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;Do mojego domu. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Pojawił się domek. Ładny biały dom. Pilotem otworzyłem bramę i wjechałem. Miałem ładny żywopłot i malutką fontannę z ozdobnymi kamykami. Pięknie się iskrzyły w blasku słońca.&lt;br /&gt;Otworzyłem drzwi domu. Od progu uderzył mnie zapach kurczaka nadziewanego serem. Poszedłem do kuchni. Im bliżej podchodziłem, tym większe ciepło rozświetlało moje wnętrze. Jakkolwiek to nie brzmi.&lt;br /&gt;Cieszyłem się.&lt;br /&gt;Wszedłem do kuchni. Przy kuchence, tyłem do mnie, stała kobieta. Odwróciła się przodem. Była piękna. Uśmiechnęła się uroczo. Nie wiedziałem kim jest.&lt;br /&gt;- Hej kochanie. Zaraz będzie obiad.&lt;br /&gt;I powróciła do kurczaka. A ja doznałem olśnienia.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;To moja żona. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Podszedłem do niej i objąłem ją jedną ręką w pasie. Pocałowałem w szyję. Zachichotała i zaczęła się wyrywać.&lt;br /&gt;- Ej, ej... chcesz spalonego kurczaka?&lt;br /&gt;- Obejdę się bez obiadu.&lt;br /&gt;Pocałowałem ją. Wszystko zaczęło wirować. Rozmywać się. Półświadomość mówiła, że śnię i sen się kończy.&lt;br /&gt;Nie skończył się. Chwyciłem go dłońmi i wróciłem. Wróciłem dzięki piskliwemu głosikowi zza mnie i mojej żony.&lt;br /&gt;- Tato!&lt;br /&gt;Odwróciłem się.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Za nami stały dwa urwisy. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;W wieku może 6 lat. Chłopiec i dziewczynka. Malec trzymał na rękach misia. Misia, którego pamiętałem. Kiedyś był mój. Mój stary, dobry miś. Z czasem stracił jedno oko, nad czym zawsze ubolewałem. Przestał być jasno szary na rzecz bardzo bliskiego kuzyna tej barwy - ciemnej szarości.&lt;br /&gt;Miś mojego syna był śnieżnobiały.&lt;br /&gt;Podszedłem do nich i przykląkłem. Z drżącymi ustami objąłem oboje. Oskara i Karolinę.&lt;br /&gt;(Żadnych błędów. Udało się.)&lt;br /&gt;Byłem zmęczony po pracy. Nawet bardzo. Ale ten dzień był zbyt wspaniały. Pomagałem Karolinie w nauce czytania. Sztuce, którą Oskar już opanował i zabierał się za liczenie. Często żona żartowała, że już chce iść w ślady ojca.&lt;br /&gt;Odbył się rodzinny spacer. Kolejna lekcja nauki jazdy na rowerze Oskara.&lt;br /&gt;Wieczór. Tak przyszedł wieczór.&lt;br /&gt;Cichy pokoik. Pokoik dzieci. Chciały, żebym coś przeczytał. Karolinka podała mi książkę. To było "Na jagody" Konopnickiej. Równie bliskie mojej osobie, co i owy miś.&lt;br /&gt;Zacząłem czytać.&lt;br /&gt;Oczka malców mrużyły się powoli w świetle lampki.&lt;br /&gt;Wreszcie zasnęły. Zgasiłem lampkę i odłożyłem książkę. Poprawiłem okrycia. Ucałowałem dwójkę urwisów.&lt;br /&gt;Wyszedłem z pokoju.&lt;br /&gt;Stanąłem w progu i patrzyłem na nich. Skąpanych w słabym świetle z przedpokoju.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Patrzyłem na moje dzieci. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Uśmiechnąłem się szerzej w chwili, gdy łza pociekła mi po policzku. Chciałem tam stać całą noc. Zmęczenie nie miało żadnego znaczenia.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ręka. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Wiedziałem czyja.&lt;br /&gt;Na moim ramieniu oparła dłoń moja ukochana. Uśmiechała się lekko. Odwzajemniłem owy uśmiech.&lt;br /&gt;Pocałowaliśmy się ponownie w tym śnie.&lt;br /&gt;Wszystko zaczęło się walić. Rozpływać i zamazywać. Zdałem sobie sprawę, że śnię.&lt;br /&gt;Ale nie chciałem wracać.&lt;br /&gt;Resztkami sił trzymałem się snu. W całym tym umysłowym pomieszaniu zdążyłem zadać tylko jedno pytanie pośród miliarda, jakie nasuwał mi umysł.&lt;br /&gt;- Czy jeszcze tu wrócę?&lt;br /&gt;Jej piękna twarz zamieniła się w barwną mgiełkę, przez którą przebijała rzeczywistość. Kobieta, którą kochałem zmieniała się w smużkę dymu. Ponownie obdarzyła mnie tym szczerym uśmiechem. Wlała kolejną słodycz, kolejne ciepło w moją osobę. Ale w jej oczach było coś jeszcze. Smutek i żal. Jakby miała wyznać choremu, że nie ma nadziei. Że jego dni są policzone.&lt;br /&gt;Wreszcie odpowiedziała.&lt;br /&gt;- Nie.&lt;br /&gt;Sen wyciekł mi spomiędzy palców.&lt;br /&gt;Obudziłem się.&lt;br /&gt;Potarłem dłonią oczy.&lt;br /&gt;Mokre oczy.&lt;br /&gt;Założyłem ręce za głowę i zacząłem myśleć.&lt;br /&gt;Myślałem, aż zadzwonił budzik.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-6765128503768238371?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/6765128503768238371/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=6765128503768238371' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/6765128503768238371'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/6765128503768238371'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2008/12/utopijny-sen.html' title='Utopijny sen...'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-8964187729926168217</id><published>2008-12-01T10:17:00.004+01:00</published><updated>2010-09-29T00:17:47.311+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Treść żołądka'/><title type='text'>Szani strasznym człowiekiem jest</title><content type='html'>Przed chwilą wróciłem do domu.&lt;br /&gt;Nie powiem, wykłady mam dopiero o 14, więc mnie na nich nie będzie.&lt;br /&gt;Jakaż szkoda, nie?&lt;br /&gt;Zalała mi się torba wodą (cholernie fajny poniedziałek, teraz cały tydzień taki...), więc byłem (i jestem) nieco wkurzony - co pewnie dało się zaobserwować na facjacie.&lt;br /&gt;Nie przypuszczałem jednak, że tak groźnie wyglądam.&lt;br /&gt;Na parterze jakaś dziewczynka walczyła z domofonem. No nie mogła sięgnąć. Na mój widok, gdy wbijałem się po schodach z reklamówką (a w niej moje graty), słuchawkami w uszach i papierosem - odsunęła się biedna na drugi koniec wejścia do klatki. Podlazłem do domofonu - dziewczynka już prawie na schodach - otworzyłem i przytrzymałem drzwi, czekając aż wejdzie.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;W końcu, ze mnie taki miły skurwysyn.  &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;A ona pomachała rękami, jakbym chciał ją zabić, albo Bóg jeden wie co jeszcze i mimo słuchawek usłyszałem jej głos "nie, nie, ja nie...". A że miałem na 2/3 maksymalnej głośności, to musiała nieźle krzyknąć.&lt;br /&gt;Więc wbiłem się na klatkę. Przy windzie obejrzałem się przez ramię - z zaciekawieniem - i dostrzegłem owe dziecko dalej walczące z domofonem. Nieśmiało spoglądało na mnie, z pytaniem wypisanym na twarzy "czy zły Pan już sobie poszedł?".&lt;br /&gt;Rozbawiło mnie to. Może i nieco zaskoczyło.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Czy ja naprawdę wyglądam już tak źle, bym mógł chodzić jedynie nocą oraz by dzieci uciekały na mój widok? &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-8964187729926168217?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/8964187729926168217/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=8964187729926168217' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/8964187729926168217'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/8964187729926168217'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2008/12/szani-strasznym-czowiekiem-jest.html' title='Szani strasznym człowiekiem jest'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-5111910245033617631</id><published>2008-11-30T17:13:00.006+01:00</published><updated>2010-09-29T00:17:42.960+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Filmoteka'/><title type='text'>21</title><content type='html'>Obejrzeliśmy sobie z Joanną film.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;21.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Bo taki tytuł nosi.&lt;br /&gt;No cóż, film mnie nie oszołomił, ale też nie rozczarował.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.21.org.pl/21_plakat_468.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" src="http://www.21.org.pl/21_plakat_468.jpg" style="cursor: pointer; display: block; height: 448px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 378px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Historyjka jest prosta. Więc zaczniemy od scenariusza. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Młody studencik, geniusz z zakresu - mego ukochanego - matematyki i fizyki, dołącza do zespołu jemu podobnych i pod pieczą jednego z profesorów robią sobie wypady do Vegas.&lt;br /&gt;Chłopak potrzebuje 300.000$ na opłacenie czesnego na Harvardzie. Więc na owych wypadach do Vegas gra. Gra i liczy karty. Liczy, że tak powiem - "zespołowo". Obejrzyjcie, a sami zobaczycie.  &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Muzyka...&lt;/span&gt; a była jakaś? Nie zapamiętałem, więc wcale nie wpada w ucho, ale też nie drażni.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Gra aktorska...&lt;/span&gt; główny bohater wydawał mi się miejscami nieco "wymoczkowaty". No, ale cóż - z kujonka zmienił się w gwiazdę. Nie zaadoptował się po prostu.&lt;br /&gt;Podziwiam takich kolesi jak główny bohater - mieć fizykę płynów zaliczoną na 5... co innego, że to tylko film. W rzeczywistości jeszcze takiego nie spotkałem. Choć mam już niebawem zamiar ujrzeć takiego człowieka w lustrze.&lt;br /&gt;Wiecie, co jest zabawne?&lt;br /&gt;Gdy byłem młodszy, to oglądałem takie filmy - gdzie mieliśmy do czynienia z matematyką - z uwagą i hmm... podziwem i zdumieniem? Chyba tak. Podziwem i zdumieniem dla "potoku mądrych słów" (bo jakże to mądrze brzmi, prawda?) wypływających z ust aktorów.&lt;br /&gt;Teraz, gdy już taki goły i wesoły nie jestem, to czuje niedosyt. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Biorą sobie jakiś bardzo malutki kawałek matematyki i myślą, że zrobią z niego prezentera całej algebry. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Nie ma tak łatwo.&lt;br /&gt;Matematyka odgrywa w tym filmie niby główną rolę, a jest lekko nadgryziona (i naciągnięta, ale nieważne. Wiemy, że to tylko "fylm"). Jedno twierdzenie Newtona, wspomnienie biografii Cauchy'ego i elementarne podstawy statystyki na granicy z rachunkiem prawdopodobieństwa - powiedziane jeszcze tak dobitnie "niematematycznie", że najgorszy debil by zrozumiał.&lt;br /&gt;Żenujące.&lt;br /&gt;Poza tym, nie znam się na liczeniu kart. Ale dzięki matematyce i pamięci można przewidzieć tylko prawdopodobieństwo wygranej (czyli pojawienia się karty o danej wartości na stole, w danym momencie rozdania) - oczywiście, daje to o wiele większe szanse na wygraną niż granie "na pałę".&lt;br /&gt;Oprócz tego... no cóż, film jest serio niezły, łamane na dobry i polecam.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-5111910245033617631?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/5111910245033617631/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=5111910245033617631' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/5111910245033617631'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/5111910245033617631'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2008/11/21.html' title='21'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-7264683352099252014</id><published>2008-11-20T21:49:00.008+01:00</published><updated>2010-09-29T00:19:35.632+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='O grach'/><title type='text'>Devil May Cry 4</title><content type='html'>Zajmę się tym, przez co zawale studia. Jak mnie już z nich wywalą to wyląduje pod mostem, zacznę ćpać i świadczyć usługi seksualne za skórkę od chleba, by wreszcie się zabić, łamane na zachlać, łamane na zaćpać, łamane na zostanę zagwałcony na śmierć przez stado czarnych gejów.&lt;br /&gt;Czyli grami.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Devil May Cry 4.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj odpaliłem i muszę przyznać, że...&lt;br /&gt;...nie wessało mnie ani trochę.&lt;br /&gt;Na tyle brakuje mi instynktu, że pierwszy boss mnie powalił. Została mu 1/10 życia, a ja miałem cały pasek. Jak on tego dokonał, że zostało mu troszynkę, a mnie jajo?&lt;br /&gt;Chuj jakiś, na kodach jechał.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Jednak cała walka odbywa się bez emocji. &lt;/span&gt;Jest "zimna", jak schaboszczak z wczoraj - lub panna o ksywie "schaboszczak", którą mam wątpliwą przyjemność znać.&lt;br /&gt;Cała widowiskowość rozbija się oczywiście o coś, czego nienawidzę.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;"Kombosy".&lt;/span&gt; Naciśnij 189 przycisków w 1/3 sekundy, a stanie się coś super-mega-duper-zawalisto-rozjebisto-wyjebistego.&lt;br /&gt;Oprócz tego, kamera jest walnięta - konsolowa konwersja, to się wie i niestety widzi, ale nie wypróbowałem jeszcze innych ustawień, więc tylko tą główną zjadę. Lata tak, że nie wiesz gdzie jesteś. Łamie zasady kinematografii - obraca się o ponad 180 stopni, a wtedy bardzo łatwo gubisz orientację w terenie. No i oczywiście, klawisze też przy tym szaleją, ale nieważne. Zwalcie to już na mój brak wprawy.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Muzyka&lt;/span&gt;... muzyka nie jest w moim klimacie. Tyle powiem.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Grafika &lt;/span&gt;dostaje duży plus. Ładne filmiki, wstawki - choć ma to swoje minusy, o których niżej - ładna grafa ogólnie, efekty też niezłe.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Stopień trudności&lt;/span&gt;... mimo, że rozwalił mnie pierwszy boss, to gra jest za łatwa. I tu pojawiają się wstawki. Są za częste i niepotrzebne. Czekasz 10 sekund, żeby obejrzeć animację rozsypującej się "bramy" Ta rozsypuje się, gdy zrobisz coś kozackiego - np. zabijesz wszystkich wrogów w otoczeniu. Yeah... tylko, że tego gówna nie da się wyłączyć, a mnie już przy trzeciej animacji się rzygać chciało. Przy czwartej - zapaliłem papierosa i grałem z nim w zębach. Niech to mówi samo za siebie.&lt;br /&gt;Ogólnie nie znam się na tym gatunku gier... i raczej nie poznam, bo mnie nie przypadają do gustu. Może jeszcze Devila pomęczę i zmienię zdanie.&lt;br /&gt;Może.&lt;br /&gt;Bo raczej przejdę go na siłę w wolnej od zajęć chwili i postaram się jak najszybciej zapomnieć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-7264683352099252014?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/7264683352099252014/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=7264683352099252014' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/7264683352099252014'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/7264683352099252014'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2008/11/devil-may-cry-4.html' title='Devil May Cry 4'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-7491488503525234361</id><published>2008-11-19T20:27:00.004+01:00</published><updated>2010-09-29T00:19:12.720+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przebłyski geniuszu'/><title type='text'>Misja na Marsa</title><content type='html'>Wróciłem, no więc postanowiłem znowu zawieśniaczyć jakimś postem.&lt;br /&gt;Przebłysk geniuszu - niestety, nie mojego.&lt;br /&gt;Dzisiaj będzie autentyczna historia, jaka miała miejsce w jednym z polibudzkich akademików.&lt;br /&gt;Się chłopcy bawili.&lt;br /&gt;Spili się.&lt;br /&gt;Naćpali.&lt;br /&gt;I postanowili zrobić sobie misję na Marsa, czyli...&lt;br /&gt;...wsadzili do kartonowego pudła, z napisem "Misja na Marsa" na boku, jednego z nich - ochotnika, który tam sam chętnie wlazł, by reprezentować naszą cywilizację na Marsie - i go dawaj w pizdu za okno.&lt;br /&gt;To 10 piętro było.&lt;br /&gt;Zabił się i przyjechała policja.&lt;br /&gt;Więc idą do tego pokoju, wchodzą i w samą porę.&lt;br /&gt;Czemu?&lt;br /&gt;Bo tam już drugie pudło stoi, z chętnym w środku, a na boku napis "Misja ratunkowa na Marsa".&lt;br /&gt;Wiem, że jestem skurwiel.&lt;br /&gt;Wiem, że to tragiczne.&lt;br /&gt;Wiem, że zginął człowiek.&lt;br /&gt;Ale i tak mnie się prawie posikałem ze śmiechu. I dalej mnie to śmieszy ;).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-7491488503525234361?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/7491488503525234361/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=7491488503525234361' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/7491488503525234361'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/7491488503525234361'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2008/11/misja-na-marsa.html' title='Misja na Marsa'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-2810515904586171918</id><published>2008-11-18T22:28:00.006+01:00</published><updated>2010-09-29T00:17:55.208+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kraina snów'/><title type='text'>Sen czymś stoi</title><content type='html'>Żeby nie było za nudno, przedstawię Wam co mi się dzisiaj wyśniło...&lt;br /&gt;Śniło mi się, że sobie ot tak po prostu wsiadam do windy.&lt;br /&gt;Coś tam stało jakieś wielkie pudło, że ledwo wlazłem. Nie wiem co to, ale co mnie to tam.&lt;br /&gt;Winda zaczyna jechać. Ale jeeedzie... no jedzie od cholery czasu w dół.&lt;br /&gt;Co ciekawe, nie wiem skąd, gdzie i jak - i po co - mi się seksu zachciało - czy czegoś, nie wiem co mi odpieprzyło w tym śnie - więc wyjmuje genitalia i zaczynam sobie robić dobrze.&lt;br /&gt;I tu niespodzianka!&lt;br /&gt;Obracam łeb w prawo, patrze, a tam, za pudłem - sam łeb mu widzę i część czyi - stoi jakiś facet i się mi przygląda lekko przerażonym wzrokiem.&lt;br /&gt;Mało tego.&lt;br /&gt;To mulat był.&lt;br /&gt;Pół Obama normalnie.&lt;br /&gt;Dokładniej rzecz biorąc - przygląda, czyli raz zerka na mnie, raz na moje genitalia dzierżone w łapsku.&lt;br /&gt;Chyba się uśmiechnąłem, ale głowy nie dam.&lt;br /&gt;I się obudziłem. Chyba jeszcze zdążyłem skryć zawartość spodni w ich wnętrzu i zasunąć rozporek.&lt;br /&gt;Ale łba nie dam.&lt;br /&gt;Czy Wam też się śnią takie chore akcje? Czy tylko ja mam tak nawalone? Hę?&lt;br /&gt;Baaa...&lt;br /&gt;Mam tak nawalone, żeby o tym pisać tutaj. No. Zdolniacha.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-2810515904586171918?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/2810515904586171918/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=2810515904586171918' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/2810515904586171918'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/2810515904586171918'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2008/11/sen-czym-stoi.html' title='Sen czymś stoi'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6809824946460788608.post-5127713444805239063</id><published>2008-11-16T17:34:00.007+01:00</published><updated>2010-10-02T03:35:31.074+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dziwne opowiastki'/><title type='text'>Gwóźdź programu</title><content type='html'>"Wychylił kolejny łyk chcąc uspokoić drżenie rąk.&lt;br /&gt;Na nic.&lt;br /&gt;Powinien się cieszyć.&lt;br /&gt;Udało się.&lt;br /&gt;Wygrał.&lt;br /&gt;Sprawca wszystkiego nie żyje. Oficjalnie - nie żył od 10 lat, lecz dopiero teraz odszedł na dobre.&lt;br /&gt;Uśmiechnął się.&lt;br /&gt;- Taa... odszedł na dobre, za sprawą starego przyjaciela... pistoletu do gwoździ.&lt;br /&gt;Uniósł butelkę i wniósł toast z kimś, kogo tylko on widział.&lt;br /&gt;Czy coś zmieniał fakt, że słyszał policyjne syreny?&lt;br /&gt;Czy coś zmieniał fakt, że to jego oskarżą za pocięcie żony?&lt;br /&gt;Czy coś zmieniał fakt, że jego też oskarżą za fakt, iż ich dzieci leżały w szpitalu z wydłubanymi oczami, zniszczonymi bębenkami słuchowymi i wyciętymi językami?&lt;br /&gt;Nie.&lt;br /&gt;Bo zanim mundurowi zdołali wdrapać się do jego mieszkania spojrzał na pistolet do gwoździ. Nie zauważył nawet, że trzyma go w ten specyficzny sposób. Z odchylonym małym palcem.&lt;br /&gt;- Nie leć ze mną w chuja... bo gdy lecisz ze mną w chuja, to lecisz z większym skurwysynem niż Ty sam...&lt;br /&gt;Rzucił niby mimochodem do pistoletu słowa, które wypowiedział do psychopaty. Zarówno przed jak i po tym, jak pierwszy gwóźdź przedarł mu się przez soczystą gałkę oczną i doszedł do mózgu.&lt;br /&gt;Ile razy nacisnął pistolet?&lt;br /&gt;Kto wie.&lt;br /&gt;Wystarczająco wiele, by całe oko wypłynęło sukinsynowi na pokrwawioną koszulę.&lt;br /&gt;- Nie leć ze mną w chuja...&lt;br /&gt;Roześmiał się. Szybkim ruchem przyłożył pistolet do skroni i wypuścił kolejny tego wieczoru gwóźdź."&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6809824946460788608-5127713444805239063?l=szanizero.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szanizero.blogspot.com/feeds/5127713444805239063/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6809824946460788608&amp;postID=5127713444805239063' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/5127713444805239063'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6809824946460788608/posts/default/5127713444805239063'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szanizero.blogspot.com/2008/11/nienazwane.html' title='Gwóźdź programu'/><author><name>Szani</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_g12DlKvL-Aw/STG1HflUihI/AAAAAAAAADs/4Fc8TQOf6vY/S220/600px-BDSM_logo.svg.png'/></author><thr:total>3</thr:total></entry></feed>
